Żółte ślepia – fantasy w słowiańskich klimatach

Żółte ślepia – fantasy w słowiańskich klimatach

26 kwietnia 2021 0 przez Djf

Żółte ślepia to książka, której nie było w moich planach, ale pojawiła się szansa, więc z niej skorzystałem. Od jakiegoś czasu chciałem sięgnąć po coś z twórczości tego autora i w końcu się udało. Czy książka mi się podobała 🙃? Zapraszam do recenzji 🙂.

 

O czym jest książka?

 

Książka opowiada losy Medvida. Woj dzierżący młot służy w drużynie księcia Bolka. Na dworze trzyma go tylko ukochana. W pewnym momencie książę wraz z dworem znika. Wśród zaginionych jest ukochana Medvida. Nie wahając się ani chwilę, nasz wojak rusza jej na ratunek! W jego wyprawie będą mu towarzyszyć wiedźma Gosława, rycerz Osmund i skrzat. Trzeba przyznać że grupa niezwykła, a do tego czeka ich tutaj wiele przygód. 
 

Świat

 

Świat jest stylizowany na średniowieczną Polskę w samych początkach chrystianizacji państwa Polskiego. Pojawia się trochę istot słowiańskich jak np. brzeginka. W tle czai się wątek niszczenia starego porządku przez nową wiarę. Bohaterowie podróżują po kraju i przeżywają liczne przygody. 
 

Bohaterowie

 

Postaci jest tutaj sporo, ale Fabuła skupia się głównie na trzech.
 
 
Medvid będący głównym bohaterem nie zawładnął moim czytelniczym sercem. Przez całą powieść miałem wgląd w jego psychikę i go rozumiałem, ale nie byłem w stanie go polubić. Muszę jednak docenić jego konflikt między tym, kim jest, a kogo udaje dla ukochanej. Uważany za zdrajcę przez wyznawców starej wiary, a traktowany z rezerwą na dworze księcia. To postać dobrze skonstruowana tylko czegoś zabrakło, żebym go polubił. Możliwe, że chodziło o jego niezdolność do bronienia się przed oskarżeniami słownymi. 
 
 
Gosława to postać, której też nie polubiłem. Ma swoje momenty, ale głównie to ona powoduje kłótnie w drużynie i rozstawia mężczyzn po kątach. Jest zbyt pyskata.
 
 
Osmund to rycerz, który jest Niemcem i mimo tego faktu to jego polubiłem najbardziej. Po prostu czułem, w którą ta postać się rozwinie, ale trochę moim zdaniem było go za mało.
 
 
Reszta postaci typu skrzat, kot Trutek czy nie wzbudziły we mnie większych emocji. Muszę jednak przyznać, że w przypadku pierwszej dwójki udało mi z ich powodu z raz czy dwa uśmiechnąć się leciutko.
 

Plusy

 

Postać Osmunda. Ciekawe zwroty akcji. Dobrze skonstruowany główny bohater i jego interesujący konflikt wewnętrzny. Humor. Dobrze ukazany konflikt między starą i nową wiarą. 
 

Minusy

 

Mała liczba postaci, które dałoby się polubić. Spośród trójki głównych bohaterów Osmund będący moją ulubioną postacią został najmniej rozwinięty. Momentami przydługie opisy przyrody. 
 
 
Podsumowując Żółte ślepia to dobra książka, ale niewiele więcej. Fabuła jest ciekawa, ale momentami nierówna. Nie zachęciła mnie jakoś bardzo do dalszego poznawania twórczości tego autora, ale także nie zniechęciła. Polecam 🙂.
 
 

 
 

 
 
 
 

“Najnowsza fantastyczno-historyczna powieść Marcina Mortki!

Jest 995 rok. Medvid to potężny, barczysty wojownik, który od zawsze wiernie towarzyszy księciu Bolkowi, próbującemu zjednoczyć kraj pod swoim panowaniem. Medvid doradza księciu, jak okiełznać słowiańskie moce magiczne – jak postępować z żercami, gdzie szukać wilkołaków i wodników, czym przekupić miejscowe wiedźmy i rusałki, jak przepędzić licha, leszych i latawice. Jednak na książęcym dworze coraz więcej do powiedzenia mają niemieccy księża misjonarze.

Los Medvida też jest niełatwy, łączy go bowiem tajemna miłość z żoną księcia, węgierską księżniczką Hajną.”

 
 
Tytuł: Żółte ślepia
Autor: Marcin Mortka
Wydawca: Uroboros
Data premiery: 26-02-2020
Liczba stron: 416
ISBN: 9788328045149

 

Książkę do recenzji dostarczyła Grupa Wydawnicza FOKSAL: