Zatopiony Świat – młodzieżówka w klimatach Waterworlda

Hej hej książkowe Hipogryfy! Dzisiaj przychodzę do was z recenzją dość ciekawej młodzieżówki, która nie dość, że jest lekko napisania, to jeszcze strasznie kojarzy mi się z Waterworldem — jednym z moich ulubionych filmów post-apo. Nie przeciągając już tego wstępu, zapraszam do recenzji książki Zatopiony Świat!

Kto, jak i gdzie?

Omawianą dzisiaj książkę napisał Tom Huddleston, jeśli jednak to nazwisko nic wam nie mówi to spokojnie, Tom nie jest (jeszcze) tak bardzo popularny na naszym rynku. Chociaż niektórzy mogą kojarzyć go od książek z uniwersum Gwiezdnych Wojen, gdzie w serii Wild Space napisał Rescue, Dark czy Nest’a. Teraz jednak odszedł (a raczej wrócił?) z odległej galaktyki i przedstawia nam wizję świata po klęsce żywiołowej, gdzie ludzie musieli przystosować się do życia na oceanie.

Zatopiony Świat – o co tutaj chodzi?

Kara i Joe zarabiają na życie, zajmując się wyławianiem z zatopionego miasta cennych dla kolekcjonerów przedmiotów. Życie dwójki przyjaciół wywraca się do góry nogami, gdy przypadkowo wchodzą w posiadanie tajemniczej mapy.
W pościg za nimi ruszają nie tylko gangsterzy, ale też przedstawiciele władz i Wodniacy – wyposażeni w nowoczesny sprzęt piraci, uważani przez władze za terrorystów. Kara i Joe muszą zdecydować, komu mogą zaufać, zanim ruiny podwodnego miasta na zawsze znikną w morskich odmętach…

No i to jest fajny motyw, taki niby trochę Disneyowski, że “dwójka bohaterów znajduje mapę i nagle zaczyna się ich wielka przygoda!” ale z drugiej strony mamy naprawdę dobrze zrobiony świat. Łatwo się do niego przekonać i przyjemnie się o nim czyta (chociaż to może być przez to, że tak lubię Waterworlda). Sam antagonista jest zrobiony z sensem – ma swój plan i wizję świata, tym samym nie jest typem postaci “zły, bo zły”, tylko jakiś tam motyw się za tym kryje. Chyba właśnie dlatego tak przyjemnie mi się to czytało. Jak już przy czytaniu jesteśmy, to przejdźmy do kolejnego akapitu i powiedzmy sobie, jak ta książka jest napisana.

Widać że to młodzieżówka

Książkę czyta się lekko i szybko, ma łatwych do polubienia bohaterów i ciekawy świat. Za to daje jej naprawdę dużego plusa. Jednak pamiętajmy, że to młodzieżówka i czasem logika tutaj szwankuje. Decyzje bohaterów wydają się naiwne? Albo wręcz bez sensu? Cóż… trzeba się do tego przyzwyczaić. To trochę tak jak ze starymi filmami o superbohaterach, gdzie złoczyńca więzi ukochaną herosa, opowiada wszystkim wokół swój niecny plan i po prostu czeka, aż ktoś odkryje lukę, dzięki której wszystkich uda się uratować. Znamy to, wiemy, że to jest kiepskie, a i tak to oglądamy. Po prostu dla rozrywki. Tak samo jest z Zatopionym Światem. Nie szukajcie tam jakiegoś wybitnego powieściopisarstwa, to nie Tolkien czy Martin. To ma się fajnie czytać i sprawiać z tego przyjemność. No i uważam, że tak właśnie jest. Dlatego tę recenzję podsumowuję stwierdzeniem, że:

Zatopiony Świat to dobra młodzieżówka, ze wszystkim plusami i minusami tego gatunku.

Wiem, że nie mamy za bardzo czegoś takiego jak Seapunk czy Aquapunk, które byłyby odpowiedzią np. na Steampunka czy Cyberpunka, ale mieliśmy Waterworlda, teraz mamy Zatopiony Świat, kto wie, może morze ( 😉 ) w końcu staje się popularniejszym tematem na miejsce opowieści?

Jako bonus, podrzucam wam trailer do wspomnianego Waterworlda 😉 Kto wie, może kogoś to zachęci do obejrzenia, bo to naprawdę świetny film!

Jeśli nie straszne wam spoilery, to macie jeszcze Honest Trailera od Screen Junkies 😉

~ Arek

Data premiery: 26-02-2020
Liczba stron: 304
Wydawca: Wilga
Autor: Tom Huddleston
ISBN: 978-83-280-7118-6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

8 + pięć =

Magazyn Hipogryf