Wyrocznia Środka – Dzieci Czystej Krwi tom II – recenzja premierowa

Hej hej fantastyczne Hipogryfy! Dzisiaj swoją premierę ma książką Marcina Masłowskiego – Wyrocznia Środka. Drugi tom w serii Dzieci Czystej Krwi i bezpośrednia kontynuacja Czteropalczastych, których recenzowałem dla was tutaj. Książka trafia właśnie do księgarni i pierwszych nabywców a ja zapraszam do przeczytania recenzji na Hipogryf.pl już teraz!

Co się wydarzyło do tej pory?

Biorąc pod uwagę fakt, że jest to recenzja drugiego tomu, to dobrze by było zacząć od wprowadzenia do fabuły, krótkiego, bo więcej napisałem w recenzji pierwszego tomu. No więc:

Seria Dzieci Czystej Krwi to powieść fantasy z elementami futurystycznej technologii. W książce technologią nazywana jest magią, przez co nie wiemy, czy to naprawdę jakiś element sci-fi, czy wariacja fantasy na wzór Smoczych Golemów z Heroes of Might and Magic IV.

Seria opowiada historię z kilku różnych „obozów”, mamy min.:

  • Hrothgar,
  • Ragnarok,
  • Blossi i jego królewskie dramy,
  • czy Xavian i kompania Czteropalczastych.

Hrothgar

Wątek Hrothgaru jest tutaj tym największym i wydaje mi się, że mający szczególny wpływ na wydarzenia w kolejnych tomach. Jest to historia miejsca, w którym młode sieroty znajdują dom i wykształcenie, a w zamian oczekuję Ceremonii Krwi, gdzie na podstawie badań przeprowadzonych na ich krwi, określać się będzie ich dalsze życie. Nie jest to jednak cała historia, bo mistrzowie w Hrothgarze usilnie poszukują tak zwanego „Dziecka czystej krwi”. Mimo że ten wątek pojawia się już w pierwszym tomie, to cała czysta krew i dziecko wybraniec odgrywają o wiele większą rolę w drugiej części.

Ragnarok

Poznajemy też Cabrona, mieszkańca Ragnarok. Cabron służy komuś/czemuś, co nazywają tam „Bogami” a samo Ragnarok i ich magiczne przedmioty, o wiele bardziej wyglądają na coś rodem z seriali science-fiction jak STAR GATE, niż historię fantasy.

Wątki Xaviana i Blossiego

Jest też Xavian i jego (nie)wesoła gromadka Czteropalczastych, którzy zostali wezwani przez mistrzów Hrothgaru do pomocy w rozwiązaniu konfliktu, jaki rodzi się z bogami z Ragnarok, chcącymi zagarnąć złoża cennego melotu. Jak i książę Blossi, który to stając się świeżo upieczonym królem, zdaje się mieć zawsze pod górkę a trudy bycia przywódcą mieszają się tutaj z próbami zamachu na jego życie.

No i właśnie te cztery wątki zostają pociągnięte w drugim tomie. Postaram się napisać tę recenzję dość bezspoilerowo, tak żeby nie psuć zabawy tym, którzy dopiero dowiadują się o serii i chcieliby przeczytać zarówno pierwszy, jak i drugi tom.

A teraz wpakujmy te wszystkie wątki do jednej książki

A to łatwe nie jest! Mamy duże wątki, mamy wiele frontów i teraz musimy sprowadzić ich wszystkich na jedne tory. To nie jest tak proste, jak np. w Sumie Wszystkich Ludzi, gdzie mamy z początku tylko dwie strony konfliktu. Swoją drogą wspominałem już o tej książce przy recenzji Czteropalczastych, a to właśnie przez takie lekkie mieszanie gatunków i ciekawe oryginalne pomysły pojawiające się zarówno w serii Władców Runów, jak i Dzieci Czystej Krwi.

Jeśli Dzieci Czystej Krwi będą miały tyle tomów co Władcy Runów (bo szczerze, ta historia jest za mała na trylogię), to może wyrosnąć tutaj ciekawa konkurencja.

Wydaje mi się, że autor w miarę dobrze poradził sobie ze złożeniem tego wszystkiego w jedną historię. Tak, czasem jeden wątek kanibalizuje drugi i chcesz czytać o Cabronie, ale nie, teraz masz tych staruchów z Hrothgaru… Jednak rozumiem, że gdzieś w końcu trzeba było uciąć jeden wątek, żeby skoczyć do drugiego, nawet jeśli ten pierwszy podoba mi się bardziej.

Inaczej to mielibyśmy jak u Tolkiena, że idą te hobbity przez ten las, idą i idą, śpiewają, zgubią się i dojść do celu nie mogą, a to dopiero pierwsze rozdziały.

Wiem, że komuś może się nie podobać takie skakania z wątku na wątek, ale przynajmniej utrzymywane jest dzięki temu w miarę dobre tempo akcji. Z małym wyjątkiem, bo mimo że polityczne dramy zawsze są miłe do czytania, szczególnie w światach fantasy, to jednak nie warto ich za bardzo rozciągać. A tutaj i to króla próbowali zaszlachtować, a to król z kolei jakieś prawa sobie dopisuje, a to rada przeciwko niemu spiskuje. To było spoko, ale wszystkie inne frakcje już gdzieś wyruszyły/coś robią, a tam jeden typu siedzi i ciągle myśli jak tu być dobrym władcą. No trochę tempo książki przez to mi spadało i przyśpieszałem czytanie, żeby znowu zobaczyć co tam się dzieje u Cabrona czy Xaviana. Z drugiej strony inny czytelnik może uznać, że „wszyscy tylko gdzieś znowu pędzą a tu jeden król ma złożoną historię”. Więc to też kwestia gustu.

Kim jest Marcin Masłowski?

zdjęcie autora z okładki Wyroczni Środka

Marcin Masłowski zadebiutował w 2020 roku powieścią Czteropalczaści, która jednocześnie jest pierwszym tomem w serii Dzieci Czystej Krwi. Poza pisaniem książek, Marcin bierze udział w maratonach i triatlonach oraz jak sam pisze na swoim fanpage: jest smakoszem dobrej kawy i ciekawych znalezisk w antykwariatach.

Jeśli ciekawi jesteście postaci autora, to z pewnością ucieszy was fakt, że Marcin Masłowski również prowadzi bloga. Możecie tam poczytać o jego książkach, poznać jego opinie o twórczości innych autorów czy obczaić jego opowiadania: >Tutaj macie link<.

Czy Wyrocznia Środka jest lepsza od Czteropalczastych?

Tak, zdecydowanie! Nie trzeba było już wprowadzać tylu bohaterów, więc można było nadać więcej dynamizmu fabule. Do tego mam wrażenie, że warsztat autora rozwinął się przez okres między jedną a drugą książką. Dialogi stały się pełniejsze, co prawda nadal dużo rzeczy opowiadane jest zwykłymi opisami (za czym nie przepadam), ale i z rozmów bohaterów coraz więcej się dowiadujemy. Znalazło się też miejsce na kilka mniejszych wątków, w szczególności do gustu przypadł mi ten jeden o niekonsumowaniu związku małżeńskiego! No dla mnie to była taka perełka, wprowadzająca nieco różnorodności do opowieści. Tak samo jak narastający konflikt z mrocznymi Vlaadami, czy pojawienie się bardzo ciekawej postaci staruszki, o której mam nadzieję przeczytać więcej w trzecim tomie. Widać, że mimo iż trzymamy się wątków pierwszej części, to jeszcze stopniowo rozbudowujemy ten świat o nowe elementy. Mam nadzieję, że w trzecim tomie będzie jeszcze lepiej oraz że to nie skończy się tylko na trylogii, bo to trochę za duży świat, żeby go jedynie w trzech książkach zamknąć.

Dla kogo jest Wyrocznia Środka?

My tu gadu-gadu o wątkach, o autorze, ale w sumie to dla kogo tak naprawdę jest ta książka?

Tutaj mam kilka pomysłów:

Dla fanów twórczości Davida Farlanda

Pozycja od Farlanda była przeze mnie przytacza zarówno przy recenzji Czteropalczastych, jak i teraz przy recenzji Wyroczni Środka. Nie bez powodu zresztą. Obie książki pod przykrywką fantastyki próbują przemycać jakieś swoje niezwykłe pomysły. U Farlanda mieliśmy system run, u Masłowskiego mamy czystą krew. We Władcach Runów mieliśmy coś na wzór średniowiecznego fantasy z magią i mieczem, które powstało na post-apokaliptycznych ruinach naszego zwykłego rozwiniętego technologicznie świata. Dla kontry w Dzieciach Czystej Krwi mamy wspominane już Ragnarok. Mógłbym dalej wymieniać i wspominać, że np. tu i tu mamy wątek młodych bohaterów wrzuconych w środek konfliktu różnych frakcji itp. ale nie o to chodzi. Chodzi mi o to, że jak ktoś czytał serię Władcy Runów Farlanda i podobało mu się jak autor bawi się pomysłem na tworzenie świata fantastycznego, to podobnie powinno mu się spodobać u Masłowskiego.

Dla osób, które chcą fantasy bez elfów i niziołków

Nie każdy, kto chce czytać fantasy, musi być fanem elfów, orków, krasnoludów i halflingów. Co prawda dla mnie inne rasy są zawsze na plus, ale już Gra o Tron pokazała: że można zrobić typowo ludzkie średniowiecze, raz na ruski rok rzucić zaklęciem czy wstawić gdzieś przerośniętą jaszczurkę i volia! Ludziom się to spodoba. Podobnie jest tutaj. Jeśli lubisz na Netflixie oglądać takie seriale jak Merlin czy Przeklęta, ale już podczas oglądania WarCrafta czujesz, że to nie jest to. To jeszcze szansa, że seria Dzieci Czystej Krwi trafi w Twoje gusta.

Dla fanów rasy Skeksis z The Dark Crystal: Age of Resistance

W 2019 wszyscy jarali się tym, że Netflix robi prequela do Dark Crystala. Dostaliśmy wtedy The Dark Crystal: Age of Resistance i był tam naprawdę świetny wątek — rasa Skeksis za pomocą bardziej rozwiniętej wiedzy i technologii, w okrutny sposób władała nad rasą Gelflings. Jeśli was również intrygował ten wątek, to powiem wam, że właśnie „frakcja” Ragnarok w książce Masłowskiego cały czas przywodziła mi na myśl Skeksisów z Dark Crystala.

Dla osób, które po prostu chcą czegoś nowego

No bo tym właśnie jest ta seria. Czymś nowym. Nowy autor, nowy świat, nowe pomysły. Jak już przeczytaliście wszystko od tych „dużych” autorów i chcecie czegoś innego, być może czegoś oryginalnego, to naprawdę nie widzę powodu czemu nie dać szansy Dzieciom Czystej Krwi. Nie mówię, że to jest najlepsza książka pod słońcem i że na 100% wam się spodoba, jednak mimo że „Sapkowski to to nie jest”, to jednak znalazłem w książce kilka wątków i pomysłów, które przykuły moją uwagę, uznałem, że warto dać tej serii szansę, a nawet, że chcę objąć drugi tom Hipogryfowym patronatem. Być może też tak będziecie mieli, bo widać, że autor ma naprawdę fajne pomysły.

~Arek


Tytuł: Wyrocznia Środka
Autor: Marcin Masłowski
Seria: Dzieci czystej krwi (tom II)
Wydawca: Novae Res
Data premiery: 21.06.2021
Liczba stron: 408
ISBN: 978-83-8219-416-6

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 + 4 =

Magazyn Hipogryf