“Wodnikowe Wzgórze” – książka zdecydowanie NIE dla dzieci.

“Wodnikowe Wzgórze” – książka zdecydowanie NIE dla dzieci.

26 kwietnia 2021 0 przez Aethelflaed

„Wodnikowe Wzgórze” – klasyka fantasy, która mało jest u nas znana, mimo że jest stawiana obok „Hobbita” Tolkiena czy „Narni” Lewisa, a Rowling oznajmiła, że Harry Potter nie powstałby, gdyby nie „Wodnikowe Wzgórze” właśnie. Do jego miłośników zalicza się także np. Stephen King. Dlaczego więc w Polsce dzieło Adamsa nie cieszy się taką popularnością? By znaleźć odpowiedź na to pytanie, zapoznałam się z tą książką, ale nie przyniosło to rezultatu. Ta cudowna opowieść ma w sobie tak wiele czaru, genialnych pomysłów i odniesień do naszej rzeczywistości, że nie mam zielonego pojęcia, dlaczego usłyszałam o niej tak późno.

 

 

Richard Adams opisał losy garstki królików, które zawierzając przeczuciu jednego z nich, opuszczają swoją dotychczasową królikarnię w obawie przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Nie muszę chyba pisać, że to typowa powieść drogi, w której poznajemy charaktery wszystkich bohaterów, gdy umykają przed niebezpieczeństwami i przeżywają wspólnie niesamowite przygody w poszukiwaniu miejsca do założenia swojej własnej, nowej królikarni. Same ich losy są ciekawe i niekiedy mrożące krew w żyłach, ale to nie to mnie urzekło i zachwyciło w tej powieści najbardziej. Jestem w ogromnym szoku, jak autorowi udało się przedstawić te małe, płochliwe zwierzątka. Nie są one w powieści puchatymi kulkami pełnymi miłości, których jedynym zajęciem jest wcinanie mleczy i wylegiwanie się na słońcu, ale nie są też bezmyślnymi stworzeniami polegającymi wyłącznie na instynktach. W „Wodnikowym Wzgórzu” znajdziemy króliki takimi, jakimi są – płochliwymi, ale też odważnymi, gdy wymaga tego sytuacja, dobrymi i złymi, okrutnymi i opiekującymi się słabszymi, posiadającymi indywidualne cechy charakteru, które wyróżniają ich pośród towarzyszy. Ponadto w książce znajdziemy mechanizmy rządzące społeczeństwami królikarni, a sami ich mieszkańcy mają nie tylko własny język, historię i legendy, ale także poezję. Świat królików jest bogaty, zachwycający i niekiedy straszny, ale opiera się na prostych, zrozumiałych regułach i niepodważalnych prawach.

 

Książka ta jest jedną wielką metaforą, odnajdziemy w niej mnóstwo odniesień do naszego świata – mechanizmów politycznych, ustroju totalitarnego, manipulacji czy biernego poddaństwa, szukania w mocach nadprzyrodzonych wytłumaczenia zjawisk, których nie jesteśmy w stanie pojąć, a także terroru i procesu rodzenia się buntu, który niestety łatwo złamać. To powieść o nas, przejmująca, zadziwiająco trafna, niekiedy obezwładniająco smutna. Niech nie zmyli was okładka ani fakt, że książka opowiada o królikach – nie jest to powieść przeznaczona dla dzieci. Zdecydowanie nie.

 

Na koniec chciałabym jeszcze wspomnieć o tym, że jest to chyba książka, która zwiera w sobie najbogatsze, najbardziej rozwinięte i najbardziej zróżnicowane opisy przyrody, jakie w życiu czytałam. Książka ta pełna jest wonnych ziół, chwastów, kolorowych kwiatów i warzyw, pól, wzgórz, rzek i łąk. Autor tak umiejętnie i plastycznie opisuje miejsca, w których znajdował się Leszczynek ze swoimi kompanami, że miałam wrażenie, że jestem tam razem z nimi.

Bezwzględnie zachwycająca!