Więzień Oswobodzony – inne spojrzenie na Śródziemie

Przyznam szczerze, miałem małą zagwozdkę przy recenzji Mieczy i Słów — pierwszego tomu Więźnia Oswobodzonego autorstwa Przemysława Dudy.

Bo jest to powieść fantasy inspirowana twórczością Tolkiena, której akcja również dzieje się w Śródziemiu, jednak jest taką książką stand-alone, samodzielną historią, którą można czytać bez znajomości Władcy Pierścieni czy innych książek Tolkiena.

 

Jak to wyszło?
Zapraszam do recenzji Więźnia Oswobodzonego!

 

Więzień Oswobodzony książka fantasy fantastyka recenzja książki blog Hipogryf.pl

 

Śródziemie niejednego miało autora

 

Coooo? Książka w Śródziemu której nie napisał Tolkien? Przecież to Herezja!

Bije się w pierś, że zanim napisałem recenzję tej książki, musiałem zrobić mały research odnośnie do tego, czym jest fanfik, utwór zależy a utwór inspirowany. No i z tego wszystkiego dowiedziałem się, że już w 1993 roku rosyjski pisarz Nik Pierumow napisał cykl zatytułowany Pierścień Mroku, którego akcja również miała miejsce w Śródziemiu.

 

Więc mimo że dla mnie nadal to wszystko jest abstraktem, to nie mogę zaprzeczyć temu, że trzymam w dłoniach papierowe wydanie książki, której akcja dzieje się w świecie Tolkiena, a mimo to nie jest jego dziełem.

 

Władca Pierścieni i Śródziemie Więzień Oswobodzony Fantasy Fantastyka blog Hipogryf.pl

 

Jednak odrzućmy na razie na bok samo uniwersum, bo chcę skupić się na książce jako po prostu historii. Zwłaszcza że jest to pierwsza książka autora, jego debiut, a debiuty bywają różne.

 

Jak pisać to z rozmachem

 

To, co muszę powiedzieć na starcie — to że w tej książce dzieje się naprawdę sporo.

Kraina Hildórien nie jest spokojnym miejscem — wojna i pragnienie władzy to tutaj chleb powszedni. Nie dość, że Sauta — w której to rozpoczyna się nasza historia, już ma problemy z sąsiadami zza morza, a w Catalpii po śmierci króla, jego dzieci zaczynają zabijać się o władzę, to jeszcze nad całą krainą rozprzestrzenia się cień nadchodzącego niebezpieczeństwa.

Czarni Númenorejczycy przybywający na kontynent, zwiastując nadejście wroga, w którego jedni nie wierzą, a drudzy chcą wierzyć, że ich nie dosięgnie.

 

Książka zaczyna się z impetem i wciąga już od początku. Pytanie tylko, czy da rade to utrzymać do ostatniej strony?

Zacznijmy więc od plusów:

 

Bohaterowie Więźnia Oswobodzonego

 

W książce Przemysława Dudy najbardziej podobał mi się wachlarz postaci, jakie się przez nią przewinęły. Jednych lubiłem bardziej, drugich… no już trochę mniej, szczególnie tego jednego naiwnego króla. Jednak olać tych wielkich i ważnych, bo to nie oni sprawili, że czytałem Więźnia, zamiast np. odpalić Władcę Pierścieni na Netflixie.

 

Tak naprawdę urok tkwi w postaciach, na które na początku aż takiej uwagi nie zwracamy. Jak na przykład Yurgos — młody żołnierz zaciągnięty do wojska podczas poboru. Poznajemy go jeszcze jako zwykłego wieśniaka, podczas przymusowego wcielania mężczyzn do służby. Pamiętam, że pomyślałem sobie wtedy, o w końcu mamy kogoś normalnego w tym zadufanym królestwie. No a jak potem przyszło mi czytać o jego dalszym życiu w służbie, razem z innymi poborowymi, zacząłem zauważać, że to jest właśnie jeden z najciekawszych dla mnie wątków, zaraz po przygodach Winraela, dowódcy wojsk Sauty.

 

 

Książka Fantasy Więzień Oswobodzony fantastyka blog Hipogryf.pl

 

 

Oczywiście było tych wątków o wiele więcej:

 

  • Chcesz wielkich władców i walecznych rycerzy w błyszczących zbrojach? Są!
  • Krwiożerczych orków i mrocznych sił? Jak najbardziej.
  • Mądrych kapłanów i fantastycznych bestii? Też się znajdą. Ba! Nawet jeden przez świat na gryfie popierdziela!

 

Jednak to właśnie przysposobienie do służby Yurgosa, popijawa z krasnoludem w karczmie czy też krzykliwy generał, byli najprzyjemniejsi do czytania na początku. Fajnie poznać świat od kuchni, widziany oczami nie tych wielkich i potężnych, a po prostu ludzi, którzy mają prostsze spojrzenie na to wszystko. Do tego dużym plusem jest też to, że poznajemy historie nie tylko z jednej “słusznej” perspektywy, raz przyjdzie nam patrzeć na świat z tej dobrej strony królestwa raz z tej złej. Z czasem jednak akcja przyśpiesza jeszcze bardziej i dzieje się tyle, że na sielankę już czasu nie ma.

 

Tu dochodzimy do tego, co mi się w książce mniej podobało, czyli:

 

 

Miecze i Słowa: czyli dwie książki w jednej

 

Książka Więzień Oswobodzony: Miecze i Słowa to tak naprawdę dwie książki w jednej. Dzieli się ona na Księgę Pierwszą, czyli Ostatniego Generała, który ma 20 rozdziałów, oraz Księgę Drugą – Pierwszego Ambasadora, który ma również 20 rozdziałów.

 

Problem w tym, że tej historii starczyłoby na dwa osobne tomy. Rozdziały są krótkie i w pewnej chwili miałem wrażenie, że za szybko skaczą między miejscami i wydarzeniami. Wydaje mi się, że spokojnie można by rozpisać to na dwie pozycje. Jednak z drugiej strony, dzięki temu że książka miała szybkie tempo, to łatwo się ją czytało i sprawiła, że przypomniało mi się o rzemieślniczości Kresa.

 

Więzień Oswobodzony - książka fantasy w Śródziemiu Tolkiena fantastyka na blogu Hipogryf.pl

 

O byciu rzemieślnikiem i artystą

 

Dawno dawno temu, Feliks W. Kres – jeden z wręcz prekursorów fantastyki w naszym kraju, prowadził kącik z poradami dla pisarzy. Najpierw ukazywał się on w magazynie Fenix, potem w Magii i Mieczu, aby potem przerobić to jeszcze na Galerie Osobliwości Feliksa W. Kresa a jeszcze później na Galerie złamanych piór.

 

Pomijając już całe to nazewnictwo, Feliks w swoich poradach przedstawił podział pisarzy na artystów i rzemieślników. Ci pierwsi piszą „granie swojej duszy” i uważają, że ludzi powinna porwać ich historia i to, co mają do przekazania, mniej przykładając uwagę do formy utworu. Drudzy, czyli rzemieślnicy – na początku stawiają zawsze książkę jako produkt, który ma być dobrze zrobiony i przyjemny w odbiorze.

 

Więzień Oswobodzony recenzja ksiażki fantasty dziejącej się w Śródziemiu blog o fantastyce Hipogryf.pl

 

Więzień Oswobodzony skłania się, aby być właśnie bardziej taką rzemieślniczą książką. Zaczyna się od wizji nadchodzącego niebezpieczeństwa, potem wprowadza rozrastający się konflikt, z każdym wydarzeniem dodaje do tego kolejnych bohaterów i w efekcie mamy historię, która nie jest statyczna, w której jest ten efekt czegoś nowego na każdym kroku.

 

Oczywiście czasem też coś zgrzytnie, większość postaci jest albo dobra, albo zła od samego początku, a nawet jak tak nie jest na starcie, to już od pierwszych stron podejrzewanym, że z tym gościem coś jest nie tak (zresztą tak i było u Tolkiena), brakuje mi trochę więcej dialogów, które jakby rozwijały postać? Albo jakiegoś plot-twistu na miarę Luke jestem twoim ojcem!

Przez co pojawia się pytanie:

 

Czy Więzień Oswobodzony jest w takich samych klimatach jak książki Tolkiena?

 

Wydaje mi się, że wiele osób może patrzeć na książkę Przemysława Dudy przez pryzmat tego, w jaki sposób pisał Tolkien. Od razu więc powiem, jest to zupełnie inny styl.

 

Władca Pierścieni znany jest ze swoich kwiecistych opisów natury, szczegółowości, rozbudowanych dialogów, epickości a nawet i pieśni wplecionych w książki. W omawianym dzisiaj tytule tego nie znajdziemy. Tutaj opisy są zwięzłe, dialogi krótkie a akcja szybka. Przez to tytuł ten czyta się szybko i przyjemnie, jednak jeżeli ktoś chce poczuć ducha Tolkienowskiej prozy, te opisy paproci, gałęzi i krzewów w lesie, to nie tutaj. Tutaj las to las, drzewo to drzewo i nie ma co się rozpisywać jak ono wygląda.

 

Podsumowując:

 

Książkę czytało mi się lekko, niektóre postaci bardzo przypadły mi do gustu (jak z czasem Winrael), przy innych trochę się krzywiłem (patrzę na Ciebie Peleosie!), nie wiem jak się odnieść do tego, że akcja dzieje się w Śródziemiu (takie: Middle-Earth Expanded universe? 😉 ), jednak ostatecznie, czytało mi się to przyjemnie.

 

Książki i gry z Śródziemia Władcy Pierścienie fantasy i fantastyka na blogu Hipogryf.pl

 

No i po skończeniu Więźnia Oswobodzonego zacząłem znowu grać w planszówki ze Śródziemia, więc coś musiało w tym być 😉

 

Tytuł: Więzień Oswobodzony: Tom I – Miecze i Słowa
Autor: Przemysław Duda
Gatunek: Fantasy
Stron: 392
Premiera: 06.12.2019
Wydawnictwo: Poligraf

 

 

Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: