Wahadło Foucaulta – Wstrzymać Ziemię, by ruszyć świat

Wahadło Foucaulta to wahadło, którego powolny ruch w dowolnej płaszczyźnie świadczy o tym, że Ziemia obraca się wokół własnej osi. Lub, jak sądzi Casaubon, Belbo i Diotallevi, Wahadło stanowi jedyny nieruchomy punkt we wszechświecie, miejsce początkowe, gdzie zaprószona iskra doprowadziła do Wielkiego Wybuchu, który poruszył tę nieskończoną kosmiczną maszynę. Początek i koniec w jednym.

Kiedy spoglądasz w otchłań, ona również patrzy na Ciebie

Casaubon pisze pracę doktorską na temat templariuszy, a Belbo akurat potrzebuje specjalisty, który pomógłby mu wybrać perełki, wśród szaleńców zafascynowanych historią tego zakonu. Ich drogi krzyżują się u Garamonda, wydawcy książek, dla którego pracują Belbo i Diotallevi. Gdy w progu wydawnictwa staje porucznik Ardenti, dzierżąc w teczce świętą tajemnicę różokrzyżowców (którą, zdaje się, rozwiązał!), sprytny Garamond w mig dostrzega w tym szansę na zysk. Moda na bycie oświeconym i osnutym mgiełką tajemnej wiedzy to wielka szansa dla majętnych znudzonych panów i zaradnych wydawców. Garamond postanawia więc zrealizować cykl książek, które miałyby być młynem na wodę wszelkiej maści fanów teorii spiskowych pokroju porucznika, a co za tym idzie – niewyczerpanym źródłem dochodu.

Casaubon, Belbo i Diotallevi zostają zaangażowani do pracy nad projektem Izyda Obnażona i od tamtej pory ich życie zaczyna przypominać ciąg niewyjaśnionych przypadków i zrządzeń losu. Próbują zapanować nad zacieśniającym się wokół nich chaosem informacyjnym, tworząc Plan, który, ma im pomóc odróżnić fakty od mitów i objawić im najświętszą tajemnicę różokrzyżowców. Tajne stowarzyszenia i ukryte między wierszami wiadomości wkradają się do ich codzienności, krok po kroku przejmując kontrolę nad ich życiami. Fascynacja rzeczami nieprzeznaczonymi dla oczu niewtajemniczonych doprowadzi do tego, że w końcu będą musieli zmierzyć się z prawdą, którą przecież tak bardzo chcieli odkryć.

Są pewni, że stoją w świetle

Umberto Eco to człowiek, który obudził we mnie miłość do semiotyki. Podążając za sznurkiem logicznym, który rozrzuca on w swoich opowieściach, można dojść do tego, co ukrywa. Drobny szczegół może wyjaśnić całą tajemnicę lub jeszcze bardziej ją zagmatwać – o ile go dostrzeżemy! Bo Eco wymaga od swoich czytelników uwagi i czujności. Jeśli ktoś próbowałby się przebić przez ten tekst pobieżnie, zgubiłby się w tym labiryncie, który Eco niczym Dedal, zbudował, by schować w nim potwora. Mnogość i stopień skomplikowania wątków, dat, nazwisk i nazw stowarzyszeń momentami mnie przytłaczała i zmuszała do ponownego czytania strony, by ją zrozumieć.

Dziś, zapytana wyrywkowo, o co chodziło w Planie, zapewne bym się poplątała – zupełnie jak bohaterowie Wahadła. Oni stworzyli Plan, by wytłumaczyć wszystko to, co potrzebowali zrozumieć, a Umberto Eco przedstawił go czytelnikowi tak, by ten nie miał wątpliwości co do jego wiarygodności. Brzmi to skomplikowanie, ale autor pokazuje, że tak właśnie działają wszelkiej maści teorie spiskowe – pobieżnie odpowiadają na pytania, które same zadały. Eco pokazuje, czym kierują się ludzie, którzy pragną wierzyć w te teorie i że robią to, bo tego potrzebują. Czasem trudno jest przyjąć do świadomości, że życiem kieruje ślepy los, a wszelkie cierpienie i zło bywa czasem bezcelowe i przypadkowe. Losu nie można obwiniać o niepowodzenia ani o trudności, los nie usprawiedliwia się ani nie tłumaczy, kpi ze sprawiedliwości. Znacznie łatwiej jest znaleźć lub wymyślić wroga, który będzie odpowiadał za wszelkie nieszczęścia, niż przyznać, że wszystko dookoła jest dziełem przypadku.

Po cóż byłoby żyć, gdyby wszystko było takie, jakim się jawi?

Casaubon, Belbo i Diotallevi wyobrażają sobie, że są ponad to, są lepiej wykształceni i obyci niż byle diaboliści, którzy łapią każdy rzucony im haczyk. Im głębiej wpadają w wir tajemnic różokrzyżowców i kabały, tym bardziej rośnie im ego. Poczucie wyższości jest ich pozorną skorupą izolującą przed ignorancją i fałszem, jednak okazuje się wyjątkowo zgubne, bo budzi w nich poczucie nieomylności.


Postaci w Wahadle, szczególnie te główne, są wybitnie napisane. Ich umotywowanie, historia i rys psychologiczny są napisane z dbałością o każdy szczegół. Głównym narratorem jest Casaubon i to jego życie i perspektywę poznajemy najlepiej, ale jest on uważnym obserwatorem i niezwykle przenikliwym człowiekiem, dzięki czemu nie umyka nam nic z życia Belba, Diotalleviego, Amparo, Lii czy Agilego. Pobocznych postaci jest multum, ale każda z nich ma swój cel i zadanie do wykonania przed oczami czytelnika. I choć nie przepadam za pierwszoosobową narracją, Eco, prowadził tekst w genialny sposób!

Horror vacui

Można by się spodziewać, że takie dzieło z granicy filozofii i sensacji pozbawione będzie warstwy emocjonalnej, a jednak Eco wie, jak zagrać czytelnikowi na nosie. Pierwszy rozdział to koszmar i ciężko się przebić przez wywody Casaubona, który zdaje się zupełnie oderwany od rzeczywistości. Jednak, jeśli już przetrwamy to, końcówka książki przenosi nas z powrotem do pierwszych rozdziałów i pokazuje tego bohatera w tym miejscu, ale z zupełnie innej perspektywy. Jakiej? Powiedzmy, że los świetnie się bawi kpiąc z ludzi, którzy próbują z nim walczyć.

Mistrzostwo Umberto Eco to przekleństwo dla zwykłego czytelnika. Wahadło czytałam prawie trzy tygodnie, co jest dla mnie absolutnym rekordem, ale teraz, mając za sobą ostatnią stronę książki, wiem, że to był dobrze spędzony czas.

Wahadło Foucaulta to studium wszelkiej maści teorii spiskowych, tłumaczy to zjawisko i pokazuje, jak zapętlony jest to kłąb i jak trudno jest się uwolnić od myślenia spiskowego. To bardzo dojrzała lektura, dla uważnych czytelników, którzy oczekują od książki, że otworzy im oczy na sprawy, na które do tej pory byli ślepi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 + 8 =

Magazyn Hipogryf