Ulubieni autorzy redakcji Hipogryf.pl!

Hej hej książkowe Hipogryfy! Tym razem wpis nieco z innej baczki, bo postanowiliśmy zapytać naszych redaktorów o ich ulubionych autorów. Każdy z nich miał podać 3 nazwiska i uzasadnić, dlaczego ten, a nie inny pisarz jest jego ulubionym. Jak to wygląda? Kto jest najchętniej u nas czytany? Zapraszam do tekstu!

Nanaia

H.P. Lovecraft

Ojciec chrzestny literatury grozy. Jego spuścizna do dziś mrozi krew w żyłach i trzęsie biznesem strachu. Groza Lovecrafta jest trudna do przegryzienia, ale jej unikalny charakter podbił moje serce! Ten autor serwuje bezkres rozpaczy, czarną pustkę nieopisanego zła i niepojętą dla człowieka groźbę ze strony wszechmocnych Wielkich Przedwiecznych. Lovecrafta się albo nienawidzi, albo… Szanuje za nieziemski wkład w historię grozy!

Neil Gaiman

Łagodny jak krokodyl, groźny jak baranek. Gaiman jest tak wszechstronny, że mógłby napisać instrukcję montażu umywalki, a ja bym z przyjemnością to przeczytała. Nieważne czy to horror, fantastyka czy wiersz, zawsze urzeka mnie baśniowość, która wylewa się z linijek tekstu jego autorstwa. Balans między lirycznością a brutalną rzeczywistością, sprawia, że jego bajkowe historie nabierają krwi i stają się znacznie bardziej rzeczywiste.

J.R.R. Tolkien

Człowiek, który obudził we mnie miłość do wszystkiego, co narodziło się w wyobraźni. Potężne smoki, piękne elfy, rubaszne krasnoludy i małe ale dzielne hobbity… Tolkien stworzył wspaniały świat, w którym do dziś schronienie znajdują miliony ludzi na całym świecie. W jego książkach kryją się prawdziwe królestwa fantastyki, po których wędrowałam to w snach, to marząc na jawie i mimo upływu lat ciągle tam wracam, jak do rodzinnego domu.

Aethelflaed

George R.R. Martin

Autor najbardziej angażującej sagi fantasy, jaką w życiu czytałam. On to stworzył świat, który zachwycił mnie, przeraził i zafascynował, a do tego zrobił to w taki sposób, że w niego uwierzyłam całym sercem. Bohaterowie najlepsi z najlepszych, prawdziwi do szpiku kości, do tego sieć spisków tak splątana, że nawet najzdolniejszy pająk nie zdołałby się w niej połapać. Jest to człowiek, który podzielił cały świat na frakcje z wyimaginowanego świata „Pieśni lodu i ognia” – ja już na zawsze będę #TeamStark a Sansa zawszę będzie moją jedyną i prawdziwą królową Tylko, litości, George, napiszże w końcu te Wichry!

Jakub Małecki

Pisarz, który przywrócił mi wiarę we współczesną polską literaturę. Jeden z nielicznych, którego książki zamawiam w przedsprzedaży w ciemno, i jeszcze się nie zdarzyło, żebym się zawiodła. Mistrz realizmu magicznego, który opowiada prostym, lecz przepięknym językiem o rzeczach tylko pozornie zwyczajnych. Wnikliwy obserwator ludzkiego życia, piekielnie zdolny autor, i sympatyczny człowiek. Czego chcieć więcej?

Stephen King

Moje sekretne lekarstwo na zastoje czytelnicze. Autor, do którego się wraca jak do dobrze znanego i lubianego miejsca, chociaż może prędzej jest to ciemny las niż przytulny pokoik z kominkiem. Cenię go nie za grozę, lecz za umiejętność kreowania małych społeczności i żywych bohaterów, z którymi niemal zawsze bardzo się lubię. Swojski, znany i przerobiony na milion sposobów, rzadko zaskakuje, ale zawsze zadowala. Samoświadomy rzemieślnik literatury, który ten fach opanował do perfekcji.

Djf

Brandon Sanderson

Z całej trójki to jego poznałem najwcześniej za sprawą “Rozjemcy”. Co uwielbiam w jego twórczości? Oryginalne systemy magii oparte m.in na kolorach czy metalach, dobrze skonstruowanych bohaterów oraz epickie końcówki. W najlepszym jego cyklu “Archiwum burzowego światła” dodatkową zaletą są retrospekcje, które pozwalają stworzyć jeszcze lepsze postacie.

Joe Abercrombie

Tego pisarza nie miałem w czytelniczych planach, ale wypożyczyłem trylogię “Pierwsze prawo” pamiętając, że tego autora mi polecało kilka osób. Co mnie urzekło w tych książkach? Bohaterowie, którzy są pozbawieni lukru i bardzo ludzcy na czele z pewnym inkwizytorem, który tak jak ja nie znosi schodów oraz świat, w którym jest pełno brudu bez upiększeń. Oprócz tego dużym plusem jest nieprzewidywalność fabuły i zabawa niektórymi schematami np. mag zbierający drużynę.

Robert M. Wegner

Dowiedziałem się o jego cyklu “Opowieści z meekhańskiego pogranicza” za sprawą pewnego rankingu polskich serii fantasy, gdzie znalazł się on na piątym miejscu. Byłem tak pewny tej serii, że zakupiłem wszystkie 5 tomów, zanim przeczytałem choćby jedno zdanie. Co lubię w tych książkach? Skomplikowaną historię, na którą ma spory wpływ przeszłość i która z każdą książką staje się jeszcze bardziej pogmatwana i daje pole do popisu twórcom teorii. Wszystko, co się dzieje, wydaje się elementem większej układanki, której widać tylko kawałek, a pragnie się poznać całość.

Thorvil

Brandon Sanderson

Uwielbiam za pomysłowość, oryginalność i równy, dobry poziom. To człowiek, któremu dasz do napisania high fantasy, komiks albo historię nieco pomylonego detektywa. Sam fakt, że to jego wybrał Terry Pratchett jako kontynuatora swego dzieła. Dozgonny szacun.

Timothy Zahn

W thorvilowym zestawieniu nie mogło zabraknąć twórcy Star Wars. Zahn to najlepsze ever co spotkało książkowe uniwersum SW. Tak samo dobry w Legendach jak i nowym Kanonie, twórca najlepszych postaci, świetny opowiadacz, który czuje ducha Galaktyki.

Jacek Dukaj

Postanowiłem docenić rodzimego twórcę i najbardziej podziwiam twórcę “Lodu”. Dukaj to prawdziwy Pan Pisarz, to mistrz słowa, zabawy nim, alegorii i konstrukcji. Nie wiem, czy nawet do końca rozumiem jego przesłanie, ale może za to szanuję go nawet bardziej.

Birdman

Jack Campbell

Czy emerytowany żołnierz z marynarki Stanów Zjednoczonych może pisać dobre science-fiction? Może! I twierdzę, że Zaginiona Flota to jedna z lepszych serii z gatunku space opera, jaka ostatnio się ukazała. Jego książki są napisane po wojskowemu! Dialogi się krótkie, opisy bitw nie mają pięknych odniesień do wyższych celów, tylko ukazują ból i śmierć a sama fabuła tak dobrze zrobiona, że jak oglądaliście Battlestar Galactica i było wam mało, to bierzcie się za czytanie Zaginionej Floty.

Rafał Kosik

Za serię Felix, Net i Nika, którą czytałem z prawdziwą przyjemnością i nawet teraz lubię do niej wrócić. Taki trochę “nasz” Harry Potter. Strasznie mi się podoba, jak autor nawet w młodzieżówkach wyśmiewa nasze chamstwo i buractwo, jakie możemy zaobserwować każdego dnia, chociażby w kolejce do kasy w biedronce.

R. A. Salvatore

Za przygody Drizzta i całą masę innych książek z gatunku epic/heroic fantasy. Wiece, takich gdzie to człowiek, elf i krasnolud idą walczyć ze smokami. W czasach gdzie każdy autor próbuje na siłę wymyślać coś nowego i oryginalnego. Miło jest poczytać książki w takich samych klimatach jak Baldur’s czy Neverwinter.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwadzieścia − dziewięć =

Magazyn Hipogryf