Twardy, Zimny, Martwy — Marcin Pełka — recenzja książki

Hej Hipogryfy! Co powiecie na książkę o inżynierii genetycznej, gliniarzach, mafii i dziwnych organizmach w naszym ciele? I do tego jeszcze z gościem trzymającym wielką spluwę na samej okładce? Zapraszam do recenzji książki Twardy, Zimny, Martwy!

 

 

Co się stanie, gdy przyszłość wymknie ci się spod kontroli?

 

Zło potrafi przybierać najróżniejsze formy. Jego źródłem może być inżynieria genetyczna wykorzystywana do nielegalnego wspomagania ludzkiego organizmu. Podobnie jak symbioza człowieka z larwalną formą obcych. Ci, którzy po śmierci wstali z grobów, również nie zwiastują niczego dobrego… Czy znajdzie się ktoś, kto stawi czoła tym wszystkim zagrożeniom? Czy walka w obliczu przeważających sił wroga ma sens? Czy istnieje jakakolwiek nadzieja dla ludzkości? Odpowiedzi szukajcie w tych trzech niezwykłych historiach o facetach, którzy się nie poddali i mimo przeciwności losu mieli odwagę, by popłynąć pod prąd.
Kiedy amok przeminął, stałem rozebrany do pasa, ociekając krwią. Część była moja – ze świeżo wykonanej dziary niemrawo sączyło się kilka cienkich strużek. Ale większość czerwonej, lepkiej mazi pochodziła z dwóch ciał, które leżały nieruchomo u mych stóp. Oba były zmasakrowane. Nie ulegało wątpliwości, że jakakolwiek akcja reanimacyjna z góry skazana byłaby na porażkę. Zresztą nie było nikogo, kto by się jej podjął. Z pewnością nie zrobiłbym tego ja. Nie po to zabijałem, żeby przywracać do życia. Gnojek, który pozbawił mnie rodziny, dostał za swoje, ale to nie było wyrównanie rachunków. Jego śmierć usatysfakcjonowała mnie tylko częściowo. To był dopiero pierwszy, malutki krok. Takie zaledwie otwarcie rachunku, który miałem do wyrównania z hybrydami. Tamtego dnia narodził się drapieżnik. Witold Czarnecki. Czarny. Ja.

 

 

Twardy, Zimny, Martwy – pogadajmy o hybrydach

 

Marcin Pełka w swojej książce na początku przedstawił wizję ludzi udoskonalonych dzięki inżynierii biomedycznej. Z teflonowymi powłokami nakostnymi, które chroniły kości przed ich złamaniem. Ludzi o noktowizyjnych soczewkach kontaktowych zasilanych ciepłem ciała, które to pozwalały człowiekowi widzieć w ciemności. Kojarzyło mi się to początkowo z udoskonaleniami rodem z Deus Exa, jednak muszę przyznać, że im dalej szła historia i im dalej autor odsłaniał przed nami kolejne meandry udoskonalania ludzkiego ciała, to stwierdzam, że wizja ludzkich hybryd, stworzona przez Marcina Pełkę była całkiem ciekawa.

 

 

Czym są wspominane hybrydy?

 

W skrócie — dalej są to udoskonaleni ludzie, tylko że nauka poszła jeszcze dalej i zamiast serwomechanizmów, w ruch poszło wprowadzanie do ludzkiego ciała jednokomórkowych organizmów, które żyjąc wewnątrz nas w takiej jakby symbiozie, udoskonalały nasze ciało. Najlepsze w tym, że o wiele łatwiej było wprowadzić do ciała człowieka takie żyjątka, niż pokrywać kości teflonem. Więc takie ludzkie hybrydy były też o wiele łatwiejsze do stworzenia, w szczególności docenił to świat przestępczy.

 

  • No i tak w sumie zaczyna się nasza historia:
  • mamy Witolda Czarneckiego, gliniarza nienawidzącego hybryd,
  • służącego w oddziale interwencyjny sekcji do walki z przestępczością z udziałem osób z biowspomaganiem,
  • mamy paskudny świat pełen hybryd, mafii i biurokracji,
  • no a potem to… to już musicie sięgnąć po książkę 😉

 

Witold Czarnecki? Czy to Ty?

 

Czasem w recenzowanych przeze mnie książkach pojawiają się postacie, które mają tak samo na imię i nazwisko, jak znane osoby z prawdziwego świata. Przeważnie jest to oczko puszczone przez autora do czytelnika lub też po prostu zwykły przypadek. Dokładnie taki przypadek pojawił się w książce Twardy, Zimny i Martwy autorstwa Marcina Pełki, bo wątpię, żeby wzorem dla książkowego Witolda Czarneckiego, był współczesny polityk i poseł sejmu — Witold Czarnecki 😉 No ale muszę przyznać, zawiesiłem się na chwilę przy tym jego imieniu.

 

 

Twardy, Zimny, Martwy – podsumowanie książki

 

Nie powiem że jest to tytuł wybitny albo że jest to świetny przykład science – fiction, bo jest tutaj trochę do poprawy, jak np. to np. że postacie krzyczą szepcząc, albo że główny bohater chciał pokazać, jakim to nie jest badassem i poszedł zrobić sobie tatuaż Xenomorpha z filmu Alien na swojej klacie… tak… takie coś tam było.

 

Jednak uważam, że jest to pozycja, która może dostarczyć prostej rozrywki. Jeśli miałbym to porównać do jakiś innych tytułów, to zdecydowanie będzie to książkowa odpowiedź na amerykańskie filmy akcji, gdzie typu idzie i strzela a historia jest tam gdzieś z boku. Nie ma tu niezwykłych alegorii o życiu i śmierci czy sensie życia 😉 Bardzo podobały mi się opisy modyfikacji ludzkiego ciała, a sama historia, mimo że jak już wspomniałem bardzo prosta — to nie powiem żebym nudził się za bardzo w którymś momencie czytania książki. Niestety przyczepić się muszę do warsztatu, bo myślałem przez chwilę, że czytam debiut i byłem lekko zaskoczony, kiedy okazało się, że tak nie jest. Więc jakby poprawić warsztatu, wywalić chochliki drukarskie itp. to mogłoby z tego wyjść coś fajnego.

 

Jeśli zaś miałbym polecić jakieś książki science – fiction, to byłyby to np.

 

 

 


 

Twardy Zimny Martwy okładka książki Hipogryf.pl

 

 

Tytuł: Twardy, zimny, martwy 
Autor: Marcin Pełka
Wydawca: Novae Res
Data premiery: 10-10-2020
Liczba stron: 424
ISBN: 9788381479677

Birdman

Birdman

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: