Tomasz Sadowski – Żelazne Werble – recenzja książki

Jak mnie tak książka przetyrała! Myślałem, że dostanę powieść science-fiction o świecie, który wypełniony jest kobietami-robotami a dostałem… dystopijną wizję przyszłości, która mam nadzieję, że nigdy nie nastąpi. Zapraszam do recenzji książki Żelazne Werble – Tomasza Sadowskiego!

 

 

 

 

Żelazne Werble – świat gdzie kobiety zastąpiono robotami

 

Nieznana nikomu firma NIW, podczas targów informatyczno-elektronicznych w Szanghaju w marcu 2019 prezentuje kobiety-roboty, nazwane Robotkami. Maszyny zdolne wykonywać takie zawody jak pielęgniarka, asystentka czy analityk, a do tego pełniące też rolę seks-lalek (jeżeli to was szokuje, czekajcie do końca tej recenzji). Produkt z miejsca staje się hitem i przez kolejne lata trwa istny boom na robotki. W połączeniu z wprowadzeniem na rynek dość niebezpiecznych tabletek, które mogą wpływać na płeć potomka, prowadzi to do świata, w którym zaczyna po prostu brakować prawdziwych kobiet. Świata, gdzie dla przetrwania gatunku ludzkiego, kraje postanawiają najeżdżać siebie nawzajem, nie po to, aby zdobywać dobra i tereny, a wręcz dla porywania kobiet.

 

 

 

 

Na imię mu było Kris

 

Główny bohater nazywa się Kris i jest… w sumie to jest takim trochę Rambo. Jest to były żołnierz, który w obecnych realiach nieco się przebranżowił i teraz zajmuje się tropieniem i uwalnianiem porwanych kobiet. Jest takim swoistym przeciwieństwem i naturalnym wrogiem Łowców.

 

Łowcy to z kolei osoby, które trudzą się porywaniem kobiet. Jest to jednocześnie grupa, z którą nie raz Kris będzie miał starcia.

 



 

To za co muszę pochwalić autora, to bardzo dobre wprowadzeniem zarówno głównego bohatera, jak i też wprowadzenie do przedstawionego świata.

Krisa poznajemy podczas jednej z misji ratunkowych, kiedy mknie opancerzonym samochodem z jedną z uratowanych dziewczyn. Jest klimatycznie, jest budowane napięcie, bo do końca nie wiemy, co się dzieje i przed kim uciekają, no i jest to na tyle krótki fragment, że ciekawość sama zachęca, aby czytać dalej.

 

Fajnie jest też pokazany sam świat – na samym początku książki, mamy ciekawe fragmenty z historii Żelaznych Werbli. Będziemy naocznymi świadkami prezentacji NIW, zobaczymy rozwój konfliktu, czy też momenty ze służby Krisa w wojsku.

 

 

 

Dystopia pełną gębą

 

Świat Żelaznych Werbli nie jest ani trochę przyjemny.

 

To nie jest lekka lektura o przyszłości, to brudny i brzydki opis przemocy wobec ludzkości, porywania, gwałtów, zabijania czy nawet modyfikacji ciała. Tym samym jak miałbym polecić komuś ten tytuł, to zdecydowanie osobą 18+, głównie ze względu na opisy tego, co działo się z porywanymi kobietami.

 

Tak, świat jest tutaj naprawdę paskudny i może do siebie zniechęcić.

 

 

 

 

Robotki

 

W książce mamy wiele postaci robotek, jednak mam wrażenie, że sam ten aspekt nie został wystarczająco rozwinięty. Niby nasz bohater ma te swoje Ellen i Betty, z którymi razem mieszka i z którymi chodzi do łóżka (szczerze to niezbyt przyjemnie czytało mi się jego łóżkowe podboje), jest też później kilka bardziej wyróżniających się robotek, jednak żadna na tyle, aby można było pociągnąć ten temat jakoś dalej.

 



 

Karen

 

Powiem szczerze, że póki w książce nie pojawiła się postać Karen, to tak do końca nie wiedziałem co o tym wszystkim sądzić. Z jednej strony Kris dużo strzela i w ogóle bawi się w takiego komanndo, w międzyczasie skacząc do łóżka z jakąś robotką albo prawdziwą kobietą (tutaj już sobie trochę gorzej radził 😉 ), to dalej nie czułem aż tak bardzo ciężkiego klimatu.

 

Jednak jak tylko doszło do Karen, to łooo Panie, mózg na ścianie!

 

Ten wątek jest jednym z najbardziej nieprzyjemnych, najsmutniejszych i jednocześnie najlepiej obrazuje, jak chory jest świat Żelaznych Werbli. Za samą tę postać, jakże nieprzyjemnie by o niej się nie czytało, daje dużego plusa tej książce.

 

 

 

 

Żelazne Werble – podsumowanie

 

Podoba mi się bardzo początek książki, naprawdę wciąga i sprawia, że jak zaczniemy czytać, to już chce się siedzieć i czytać dalej kolejne rozdziały. Troszkę w środku zaczęło zwalniać, ale od pojawienia się Karen to już do końca czytałem znowu z zaciekawieniem.

 

Pochwalić muszę autora za bardzo barwne i szczegółowe opisy całego tego sprzętu, zaczynając od pojazdów, a na broniach kończąc. Dosłownie można zachłysnąć się tymi wszystkimi nazwami i opisami modeli.

 

Dla kontrastu niestety dialogi były troszkę słabe. Brakowało mi trochę więcej rozmów między Krisem i Betty, bo wydaje mi się, że z tego mógł się rozwinąć naprawdę ciekawy wątek. Ogólnie też można było pokazać trochę więcej świata, właśnie za pomocą dialogów z innymi postaciami.

 

Szczególnie Pobożni (ludzie żyjący bez robotek i będący trochę takimi futurystycznymi Amiszami) mogli przecież mieć od groma rzeczy do powiedzenia, o tym, jak było kiedyś — a jak jest teraz. No ale poza kilkoma rozmowami z głównymi bohaterem, resztę wiemy ze zwykłych opisów wprowadzających w książce.

 

Nie byłem fanem scen seksu, szczególnie tego z robotkami. Może dlatego, że były tak bezpośrednie? Na szczęście jest to tylko mały element książki. Za to muszę pochwalić to, że książkę czyta się dość sprawnie.

 

 

 

 

Ostatecznie polubiłem większość bohaterów, w szczególności Krisa, Betty i Karen. Świat przedstawiony w tym tytule jest naprawdę nieprzyjemny i za nic na świecie nie chciałbym w nim żyć, no ale sama książka i jej historia, mimo że nie jest jakaś niesamowicie wybitna, to jak na autorski debiut – jest dobrą opowieścią, która zaskakuje i szokuje.
Tym samym też dziękuję autorowi — Tomaszowi Sadowskiemu, za udostępnienie egzemplarza do recenzji. To była naprawdę ciekawa przygoda.

No i też sama tematyka, zmusza do refleksji nad tym, co się dzieje u nas w prawdziwym świecie. Wszak porywanie kobiet, wcale fikcją nie jest.

 

 

Tytuł: Żelazne Werble
Autor: Tomasz Sadowski
Liczba stron: 368
Data wydania: 26.04.2019
Wydawnictwo: Novae Res

 


W sumie mamy czasy popularności SybirPunka i Cyberpunk 2077, więc jak ktoś jest zajawiony dystopią i cyberpunkiem to i po Żelazne Werble może sięgnąć 😉

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: