Strażnik Tresaonu — książka trochę jak stare RPGi

Hej hej fantastyczne Hipogryfy! Czas na kolejną książkową przygodę na waszym ulubionym blogu o książkach! Łapcie za miecze i zdmuchnijcie kurz z pradawnych ksiąg magicznych, bo będziemy recenzować książkę Strażnik Treasonu!

 

 

Panie! Demony jadą!

…czyli o czym jest ta książka

 

Demony z innego wymiaru przedzierają się do świata śmiertelników i atakują nieprzygotowanych na to ludzi! Arto podbite! Kolejnym celem ma zostać Xer!

 

Jednak jest nadzieja! Dowodzący obroną Leif wysyła z Arto swoją protegowaną — Veanę — by ta dotarła na czas do Xer, niosąc ostrzeżenie o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Jednak myli się ten, kto uważa, że demony są tu tak naprawdę największym zagrożeniem. Wszak w całej tej historii ważną rolę ma do odegrania dawny zdrajca! Zmora… który to “żył” przez ostatnie kilkadziesiąt lat w magicznym letargu, teraz zostaje wrzucony w sam środek tego wiru wydarzeń. Czy to wszystko? Oczywiście, że nie! Jest tego więcej, dużo więcej, jednak gdybym zaczął o tym pisać, to byłby to większy spoiler niż tył okładki czy opis w księgarniach, gdzie już na dzień dobry mamy Zmorę*

 

*Tak… też o nim wspominam, bo jak wszyscy to wszyscy 😉 Ale serio… nie zdradzajcie tak ważnych postaci już na samym początku!

 

 

Strażnik Tresaonu — za co polubiłem książkę?

 

  • Walka dobra ze złem,
  • demony z innego wymiaru,
  • posłaniec który musi dostarczyć ważną wiadomość…

 

… to już wszystko było. Było wiele razy w wielu różnych formach, czy to jako książka, jako fabuła do gry RPG, jako film aktorski czy nawet scenariusz do papierowego Wiedźmina, którego ogrywałem ze znajomymi na jednej z sesji. No i wiecie co? Chyba właśnie dlatego, czytając Strażnika Treasonu, czuję się jak w domu. Maciej Ruszel nie przekombinował, nie starał się robić jakieś oryginalnej historii, której nikt nigdy w życiu nie widział. Wziął po prostu temat pewniaka, coś… co się sprawdzi. No i nawet jeśli można by popracować trochę nad tekstem, poprawić nieco dialogi (czasem można było się zgubić), to muszę przyznać, że podobał mi się ten debiut. Mamy 500 stron tekstu, które zostały dobrze zagospodarowane, historia trzyma tempo, bohaterów da się lubić (zarówno dobrych, jak i złych), a sam świat, w którym dzieje się akcja… jest wart napisania kolejnej książki.

 

 

Strażnik Tresaonu to demony, magia, wielkie królestwa i dzielni wojacy. Czyli wszystko to — czego mógłby oczekiwać fan starych gier RPG spod znaku Mocy i Magii. Jak potoczy się podróż Veany? Czy ludzie będą w stanie oprzeć się inwazji demonów? No i kim do końca jest ten cały Zmora?! Tego dowiecie się ze stron powieści!

 

 

 

Strażnik Tresaonu — plusy i minusy

Plusy:

 

+ mimo że tematyka wydaje się oklepana, to autorowi udało się napisać naprawdę ciekawą historię

+ dość szybko polubiłem bohaterów, a Veana to już od początku była “the best of the best” 😉

+ kojarzy mi się ze starymi RPGami i turowymi strategiami fantasy, a to duży plus!

Minusy:

 

można się lekko pogubić w dialogach

czemu wiemy o Zmorze, zanim jeszcze przeczytamy pierwszą stronę książki?

 

 

A teraz przepraszam was, gdyż idę sobie ograć jakąś kampanię w Heroes of Might and Magic V, a potem może jeszcze krótka rozgrywka w WarCrafta III 😉

 

~ Arek

 


 

 

 

Tytuł: Strażnik Treasonu

Autor: Maciej Ruszel

Wydawca: Novae Res

Data premiery: 28-08-2020

Liczba stron: 514

ISBN: 978-83-8147-991-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

19 − 5 =

Magazyn Hipogryf