Star Wars Utracone Gwiazdy – recenzja książki

Hej gwiezdne Hipogryfy! Ostatnio na blogu o fantastyce Hipogryf.pl pojawiła się recenzja książki Star Wars Więzy Krwi — która opowiadała o losach Leii Organy po wydarzeniach z VI części, a jej autorką była Claudia Gray. Wspomniałem tam też o tym, że autorka napisała też Utracone Gwiazdy, czyli właśnie tytuł, który dzisiaj będziemy sobie omawiać. Tym samym, jeżeli czytaliście Więzy Krwi i czujecie niedosyt, albo spodobał wam się Łotr 1 (czemu akurat Łotr? To wyjaśniać będę w dalszej części recenzji), to jak najbardziej zapraszam do zapoznania się z Utraconymi Gwiazdami!

 

Star Wars Utracone Gwiazdy

 

Mała dygresja, tak jak średnio podobały mi się Więzy Krwi, tak nie uważam, żeby to była zbytnio wina samej autorki, tylko ograniczeń bohaterki i czasów akcji (więcej o tym pisałem we właściwej recenzji książki o Leii Organie). Tym samy to Utraconych Gwiazd podszedłem z ciekawością i jednocześnie nie brałem zbytnio pod uwagę wrażeń, jakie wywołała u mnie poprzednia książka.

 

No ale o czym w ogóle jest omawiana dzisiaj książka?

Tutaj, pozwólcie, że posłużę się opisem z okładki:

 

MACKI IMPERIUM GALAKTYCZNEGO dosięgnęły wreszcie leżącej na Zewnętrznych Rubieżach planety Jelucan, na której młodego arystokratę Thane’a Kyrella i wieśniaczkę Cienę Ree łączy wspólne zamiłowanie do pilotażu. Gdy oboje dostają się do Akademii Imperialnej, są przekonani, że właśnie ziściły się ich najskrytsze marzenia. Kiedy jednak Thane na własne oczy doświadcza przerażających metod, której Imperium stosuje, by utrzymać w galaktyce rządy silnej ręki, zaczyna wątpić w słuszność własnych decyzji. Zgorzkniały i pozbawiony złudzeń, dołącza do rosnącego stopniowo w siłę Sojuszu Rebeliantów… zmuszając Cienę do dokonania wyboru między lojalnością wobec Imperium a uczuciem do człowieka, którego znała od dziecka.
Czy stojący teraz po przeciwnych stronach barykady przyjaciele odnajdą sposób, by być razem? Czy ich wierność wobec przyświecających im celów poróżni ich, bezpowrotnie dzieląc galaktykę?

 

No więc, mamy tutaj takie trochę militarne love story między dwójką bohaterów, którzy stoją po przeciwnych stronach konfliktu. No i możecie sobie pomyśleć, że taki Romeo i Julia w świecie Gwiezdnych Wojen nie ma prawa się udać! A tu jednak niespodzianka — udało się!

 

Star Wars Utracone Gwiazdy recenzja książki

 

Utracone Gwiazdy – czyli bohaterowie, których da się lubić

 

Nie mogę powiedzieć za dużo złych słów o dwójce głównych bohaterów. Cienę polubiłem od samego początku, dosłownie od wstępu książki, gdzie wraz z rodzicami przybyli zobaczyć Imperium. Co do Thane, to z początku myślałem, że będzie rozpieszczonym mazgajem, ale o dziwo bardzo szybko się ogarnął, więc też łatwo polubiłem tego gościa.

 

Jest to naprawdę fajna dwójka bohaterów, którzy myślę, że łatwo mogliby zostać polubieni przez większość fanów, gdyby tylko dostali własny film. Właśnie dlatego napisałem we wstępie o Łotr 1. Bo Utracone Gwiazdy nadają się świetnie na filmową ekranizację pokroju Rogue 1. Jest to sprawna historia, którą można przedstawić w jednym filmie, nie trzeba z tego robić całej trylogii, no i można by to wepchnąć między inne filmy, właśnie tak, jak zrobiono z przygodami Jyn Erso. Czy kiedyś zobaczymy w kinach film Utracone Gwiazdy: Star Wars Historie. Pewnie nie, ale bardzo bym się ucieszył, gdyby jednak tak się stało.

 

Star Wars Utracone Gwiazdy recenzja książki

 

Jak zadowolić fana Star Wars?

Dać mu jak najwięcej znanych scen i wydarzeń!

 

Historia i ramy czasowe, w jakich ma ona miejsce, są naprawdę dobrze przemyślane. Bohaterowie będą uczestniczyć w wydarzeniach znanych z filmowych części oryginalnej trylogii. Dzięki czemu każdy, kto oglądał części IV, V i VI będzie miał miłe flashbacki, że pamięta to i tamto. To jest naprawdę fajne, bo mimo że czytamy historie obcych dla nas osób, to jednak znamy już miejsce akcji, dzięki czemu czujemy się jak w domu, czujemy, że to są te nasze prawdziwe Gwiezdne Wojny 🙂

 

Co prawda byłem ciekawy całego procesu szkolenia żołnierzy Imperium i życia w Imperialnej Akademii, może nawet za bardzo, bo uważam, że Pani Gray nie wykorzystała tematu w pełni i o życiu kadetów Imperium można by jeszcze dużo napisać.

 

Star Wars Utracone Gwiazdy recenzja książki

 

Chcę też tutaj pochwalić autorkę. Bo omawiana dzisiaj książka jest zrobiona o wiele lepiej niż Więzy Krwi (co ciekawe, to Gwiazdy były pierwsze a Krew dopiero potem napisana). Domyślam się, że przy do tej pory nieznanych nikomu bohaterach, miała dużo większe pole do popisu, niż przy sławnej postaci, jaką jest Leia Organa. Tym samym dostaliśmy historię, która przeplata się ciągle z wątkami głównych Gwiezdnych Wojen, a jednocześnie jest na tyle oryginalna i po prostu dobra, że nie uważam tego za jakieś odcinanie kuponów czy pisanie książki, która ma się sprzedać dzięki popularności filmu.

 

To jest po prostu fajna historia miłosna w klimatach science fiction, z bohaterami, których naprawdę da się lubić, no i do tego wrzucona do świata Star Wars.

 

No i niech ten fragment posłuży za podsumowanie 😉

 

Star Wars Utracone Gwiazdy recenzja książki

 

Plusy:

+ główna para bohaterów
+ fakt, że cała historia jest rozciągnięta na sporej przestrzeni lat
+ Gwiazdy Śmierci!

 

Minusy:

poza Thanem i Cieną inny bohaterowie nie wybijają się za bardzo z tłumu

 

 

Star Wars Utracone Gwiazdy można zamówić bezpośrednio ze strony Grupy Wydawniczej FOKSAL:

 

 

Birdman

Birdman

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: