Star Wars – Przebudzenie Mocy – recenzja książki

Wróciłem na bloga to i czas wrócić do pisania recenzji książek. No a jak książki to oczywiście Star Wars! Tym razem recenzować będę książkową adaptację filmu Przebudzenie Mocy.

 

Star Wars Przebudzenie Mocy recenzja książki Hipogryf.pl

 

Że co? Że kolejne Gwiezdne Wojny?
Serio myśleliście, że tak szybko znudzą mi się Gwiezdne Wojny? Ja tu jeszcze KOTORa i LEGO Star Wars w międzyczasie ogrywam 😉

 

Star Wars Przebudzenie Mocy – wersja filmowa

 

Jak sama nazwa wskazuje, książka jest na podstawie filmu, dokładnie to pierwszej części nowej trylogii, powstałej już po tym, jak Disney przejął markę Star Wars.

 

Jeżeli chodzi o film, to zdania są podzielone:
Jedni go chwalą — może to ich pierwsze spotkanie z Gwiezdnymi Wojnami albo cieszą się na kolejne filmy z ukochanego uniwersum?
Inni wręcz nienawidzą — a nawet uznając, że prequele były lepsze.

 

Jeżeli o mnie chodzi, to po dwóch trylogiach, zabrałem się za gry i komiksy, więc jakoś w życiu mi Gwiezdnych Wojen nigdy nie brakowało. Co do samego filmu, no to moim zdaniem był średni, nawet bardzo średni. Nie polubiłem aktorów, szczerze powiem, że chyba nawet młody Anakin grał lepiej, nie było też jakby tego „czegoś” co by mnie urzekło, tak jak w oryginalnej trylogii był to Vader a w prequelach Obi-wan. Tutaj ani Rey, ani Kylo jakoś nie przekonali mnie do siebie.

 

Oczywiście gra LEGO na podstawie tego filmu jest świetna! No ale dzisiaj nie gadamy o grze, tylko o książce.

 

Star Wars Przebudzenie Mocy – książka

 

Jeżeli chodzi o fabułę, no to mamy to samo! Luke Skywalker, bohater poprzednich historii przepadł bez wieści, a księżniczka Leia Organa walczy z resztkami Imperium, które teraz dumnie zwą się Nowym Porządkiem. Z jednej strony mamy kolejnego mrocznego Jedi kryjącego się za maską zupełnie jak Darth Vader i noszącego imię Kylo Ren, a z drugiej strony mamy pilota republiki wysłanego z misją odnalezienia Luka i pewną dziewczynę imieniem Rey, która jeszcze nie wie, w co zostanie wplątana!

 

Co mogę powiedzieć o książkowej adaptacji? Jest lepiej!
Serio, jest lepiej niż w filmie. Zapewne dlatego, że nie widzę tej gry aktorskiej, tych twarzy i tego wszystkie co mnie drażniło w filmie, tylko pozwalam działać mojej bujnej wyobraźni dodatkowo stymulowanej ciekawymi i wciągającymi opisami.

 

Jeżeli film wam się nie podobał, to nie znaczy, że musicie skreślać książkę, bo nawet jeżeli fabuła jest w sumie o tym samym, to jednak czytając to i wyobrażając sobie to wszystko samemu, mamy zupełnie inne wrażenia, zupełnie inny odbiór, no i dla takiego mola książkowego jak ja, jest to ogromny plus.

 

Jakbym najpierw przeczytał książkę, to prawdopodobnie dużo bardziej lubiłbym Przebudzenie Mocy, a tak to jest co prawda lepsze niż część ósma filmów, ale nadal gorsze niż stare trylogie. W sumie to chyba ta książka przekonała mnie do tego, żeby najpierw czytać książki na podstawie filmów, a dopiero potem kupować filmy na DVD albo Blu-ray, albo nawet odpalać je na Netflixie czy HBO GO. Bo tutaj i postacie są lepiej opisane, no i cała historia też jakby ma więcej sensu i to wszystko po prostu trzyma się razem.

 

Jak jest napisane Star Wars Przebudzenie Mocy?

 

Ok, powiedziałem że film mi się średnio podobał, powiedziałem też, że książka (przynajmniej w moim subiektywnym odczuciu) przedstawiła historię lepiej, niż zrobił to film. No ale jak mi się to czytało?

 

Całkiem szybko muszę przyznać.

 

Myślałem że będzie mi się dłużyć, trochę tak jak książkowa wersja Łotra 1, no bo przecież już znam historię a tutaj mam tak naprawdę taką trochę wersję reżyserską. Jednak przerwa między obejrzeniem filmu a czytaniem książki, była też dużo większa niż między filmowym a książkowym Łotrem, więc dużo rzeczy mi się po prostu przypominało w trakcie czytania.

 

Alan Dean Foster (autor książkowej adaptacji) nie jest też świeżakiem, jeżeli chodzi o książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen i pisał też tytułu do starego kanonu, a nawet książkowe ekranizacje Aliena. Więc trzeba mu to przyznać, pisać książki naprawdę potrafi. Dlatego zbytnio nie ma się czego tutaj czepiać, Pan Foster dostał historię i miał z tego zrobić książkę, no i wydaj mi się, że całkiem dobrze mu to wyszło.

 

Powiem tak — jeżeli ktoś nie widział filmu, niech sobie zacznie od książki. Przyjemnie się ją czyta, jest napisana prostym językiem i całkiem sporo się dzieje. Zdecydowanie szybciej mi się ją czytało niż Katalizatora, gdzie on potrafił dobić dialogami. No i ewentualnie, jak ktoś był na premierzy Przebudzenia Mocy w kinie i już trochę zapomniał, a chce sobie przypomnieć teraz, to może zamiast drugi raz oglądać film, to lepiej złapać za książkę?

 

Ja jestem zadowolony z lektury. No ale też może to być dlatego, że trwa u mnie hype na wszystko, co związane z Gwiezdnymi Wojnami 😉

 

Czy polecam?

 

Między seriami typowo dla fanów jak Kompania Zmierzch czy Katalizator, to książkowe Przebudzenie Mocy wydaje się całkiem fajnym wstępem do nowego Disneyowgo książkowego kanonu. Nie powiem, że to jest TOP 1 i od tego trzeba zaczynać, bo znalazłoby się kilka innych serii. Jednak jak ktoś nie wie nic np. o Zewnętrznych Rubieżach, czy nie siedział w Star Wars od początku filmów, ale jednak lubi Jedi i miecze świetlne, to książka Przebudzenie Mocy może być całkiem spoko opcją.

 

Star Wars Przebudzenie Mocy okładka książki Hipogryf.pl

 

 

Tytuł: Star Wars Przebudzenie Mocy
Autor: Alan Dean Foster
Seria: Kanon Star Wars [Uroboros]
Wydawca: Uroboros
Data premiery: 02-06-2016
Liczba stron: 364

 

 

Star Wars Przebudzenie Mocy można zamówić bezpośrednio ze strony Grupy Wydawniczej FOKSAL:

 

 

 


 

Blog o fantastyce Hipogryf.pl jest na Facebooku!
Jeżeli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi zapowiedziami czy recenzjami książek, filmów oraz gier, gorąco zachęcam do obserwowania oficjalnego profilu Hipogryf.pl na Facebooku. Znajdziesz tam info zarówno o fantasty, science fiction, jak i horrorach, o których piszemy na blogu.

 

Wolisz bardziej wizualnego materiały? Hipogryf.pl jest też na Instagramie.
Chcesz wiedzieć, jak wygląda pisanie bloga od kuchni? Jakie książki przyjechały do recenzji albo w jakie gry RPG, planszówki czy karcianki obecnie gramy? Obserwuj Hipogryf.pl na insta 😉

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: