Star Wars: Eskadra Alfabet – Puste Słońce – Jak się ma drugi tom?

„Puste Słońce” to bezpośrednia kontynuacja „Eskadry Alfabet” i drugi tom w nowej trylogii, którą pisze dla nas Alexander Freed. Zabrałem się za ten tytuł zaraz na jego premierę, jeszcze będąc świeżo po przeczytaniu pierwszej „Eskadry Alfabet” i byłem ogromnie ciekaw, jak wypadnie kontynuacja.

Od razu mogę powiedzieć, jest dobrze!

A nawet lepiej niż wcześniej!

„Puste Słońce” ma tę zaletę względem pierwszego tomu, że nie trzeba czytelnikowi tłumaczyć wszystkiego jak krowie na rowie, bo już mniej więcej wie, o co tu się wszyscy biją. Można dużo wcześniej skoczyć do akcji i różnych zwrotów fabularnych. Tym samym, tak jak czepiałem się „Eskadry Alfabet” (a wcześniej i „Kompanii Zmierzch”), że potrzeba dużo czasu, żeby się wkręcić w historię, tak tutaj nie było tego problemu i dosłownie pochłaniałem rozdział za rozdziałem. Naprawdę, jeśli gdzieś tam podobała się wam historia o polowaniu na „Skrzydło Cienia”, ale sama książka czytała się po prostu okej, to tutaj powiedziałbym, że jest oczko wyżej. Bohaterowie są bardziej wyraziści, tempo też nabiera większego rozpędu i jeśli już jesteście „w klimacie” po pierwszym tomie, to ten czyta się o niebo przyjemniej. Podobnie miałem z pierwszą trylogią Thrawna, jaką napisał Timothy Zahn. „Dziedzic Imperium” mnie do siebie przekonał, ale to „Ciemną Stronę Mocy” czytałem z wypiekami na twarzy, zastanawiając się, co też nowego teraz Thrawn wymyśli.

Niecne plany Sorana Keizego

Soran Keize to bohater (czy też bardziej antybohater), którego poczynania śledziłem z nieukrywaną przyjemnością. Kogoś takiego właśnie brakowało mi w pierwszym tomie, doświadczonego lidera, który planuje, knuje i wprowadza swoje plany w życie. Ani Yrica Quell, ani Caern Adan z „Eskadry Alfabet” nie pasowali mi na kogoś takiego, ale Keize to już inna bajka, w nim widziałem trochę Tarkina. Gdyby tylko pojawił się w takiej formie w pierwszym tomie, to już w ogóle byłoby 10/10. Nawet miałem wrażenie, że Alexander Freed tak starał się podzielić tę książkę, żebyśmy na przemian śledzili wydarzenia z obu stron barykady, raz po stronie Yricy Quell, a raz właśnie po stronie Sorana Keizego. Do tego jeszcze „Puste słońce” ma swój wątek, który zdecydowanie zachęca do czytania każdej kolejnej strony. Czego chcieć więcej?

Tak trochę bez spoilerów

Drugi tom, jak łatwo się domyślić, ciągnie dużo wątków z pierwszej części. Nie chcę tutaj, wchodzić za bardzo w szczegóły, bo wtedy musiałbym wam zdradzić za dużo z pierwszego tomu i tym samym odebrać sporo zabawy z czytania. Powiem za to, że historia trzyma poziom i przez chwilę, sam zastanawiałem się, czy „Puste Słońce” udźwignie hype, jaki nabudował mi się po przeczytaniu Eskadry”, ale ta książka daje radę. Rozbudowujemy dalej backstory bohaterów, których już znamy, dostajemy kilka nowych twarzy, gdzie jednych lubimy, a drugim życzymy śmierci (ale ważne, że nie są dla nas obojętni!), no a sam konflikt na linii Eskadra Alfabet / Skrzydło Cienia nie zawodzi i czyta się go z przyjemnością.

Nie mogę doczekać się trzeciego tomu!

Jak już wspominałem, „Puste Słońce” jest dla mnie oczko wyżej niż „Eskadra Alfabet”, a po przeczytaniu obu tych książek, naprawdę nie mogę doczekać się trzeciego tomu. Hype jest wielki i w sumie to już dawno nie czekałem na jakąś książkę tak jak w tym przypadku. Nie dość, że gdzieś tam wraca mi przez to faza na Gwiezdne Wojny, znowu sięgam po komiksy i po raz kolejny instaluję „Knights of the Old Republic”, to jeszcze patrzę, jakie tu inne książki Freeda mógłbym sobie przeczytać. Więc jeśli zapytacie mnie, czy warto sięgnąć po tę serię, to jak najbardziej! W sumie nawet jak nie jesteście fanami Star Wars i średnio jarają wasmiecze świetlne i moc, ale lubicie ogólnie klimaty science fiction i space opery, to też wam polecam tę serię, bo to jest po prostu dobra kosmiczna historia.

Książka dostępna na stronie Wydawnictwa Olesiejuk

A może by tak komiksy?


Wiecie, że książkowa seria „Eskadra Alfabet” powiązana jest bezpośrednio z komiksowymi albumami „TIE Fighter”? Tym samym, jak za mało wam informacji i wątków w książkach, to możecie sobie to uzupełnić komiksami, gdzie, jak sama nazwa wskazuje, poznacie losu pilotów TIE, a dokładniej to, samego oddziału „Skrzydło Cienia”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

siedemnaście + jedenaście =

Magazyn Hipogryf
%d bloggers like this: