Spektrum – Harder Better Faster!

Jedziemy dalej z Martyną Raduchowską i uniwersum Czarnego Światła! Tym razem zabrałem się za kontynuacji Łez Mai, czyli właśnie Spektrum, no i powiem wam, że jest jak w tej piosence zespołu Daft Punk – Harder Better Faster!

 

O czym jest Spektrum?

 

“Kontynuacja trzymających w napięciu „Łez Mai”. Technologia rozdarła to miasto na pół. Wydawało się, że ostatnie granice ludzkich możliwości zostały zniesione. W powszechnym użyciu są androidy – prawie doskonałe kopie człowieka. Wyposażone w sztuczną inteligencję, niesamowicie szybkie, zdolne do błyskawicznej regeneracji, są o wiele bardziej wytrzymałe niż ich pierwowzór. I o wiele bardziej niebezpieczne. Ludzie dzięki wszczepom i implantom mogą upgrade’ować swoje ciało i umysł niczym postaci z gier komputerowych. Ci, których na nie stać, bogacą się jeszcze bardziej. Biedni spadają na sam dół drabiny społecznej. Szansą dla wykluczonych jest reinforsyna. Geniusz w pigułce, dostępny na każdą kieszeń. Gdy zapada decyzja o wycofaniu jej ze sprzedaży, atak na siedzibę jej producenta jest nieunikniony. Magazyny pustoszeją w jednej chwili. Reinforsyna zalewa ulice falą neurochemicznego szaleństwa. B-Day. Dzień Buntu. Dzień, który zmienił Jareda Quinna w nafaszerowanego elektroniką cyborga. On sam niewiele z niego pamięta. Tylko Maya, jego replikantka, wie, co naprawdę się wtedy wydarzyło. Bo wszystko zaczęło się właśnie od niej.”

 

No i kurde jest lepiej! Może dlatego, że nie ma takie wprowadzania do świata, bo już wszystko wiemy z pierwszej części więc już od początku, mimo że wydarzenia mogą się pokrywać, to gdzieś tam w tle jakby siedzi taki mega wkurzony reżyser na planie i krzyczy ciągle akcja, akcja, akcja!

 

Zmiana bohatera i nagle czyta się inaczej!

 

No i niby powinienem zacząć narzekać, bo dostajemy trochę taki odświeżony kotlet, gdyż Spektrum mówi praktycznie o tym samym co Łzy Mai, tylko że tam mieliśmy wersję Jareda a tutaj tak jakby z perspektywy Majki. Jednak właśnie jej wersja bardziej przypadła mi do gustu i mimo że nadal smuty trochę są, to jednak uważam Spektrum za taką lepszą wersję Łez Mai, nie następcę, bo to taka bardziej wersja 1.5 niż 2.0, ale jak ktoś lubi kryminały sci-fi i jednocześnie Łzy Mai wkręciły go na, tyle że ma niedosyt, to Spektrum będzie się podobać. Jeśli jednak ktoś męczył się z Łzami Mai to albo kompletnie nie spodoba mu się Spektrum i uzna to za odgrzany kotlet, albo tak jak w moim przypadku, uzna je za tą lepszą wersję historii, która mogłaby zastąpić “Łzy”.

 

Jak oceniam Spektrum?

 

Dla mnie lektura Spektrum była naprawdę ciekawym doświadczeniem, bo pokazała mi tutaj, jak bardzo zmiana głównego bohatera może wpłynąć na historię. Niby ten sam świat, niby te same osoby, te same historie a jak widzimy to oczami innej osoby, to jest jakoś tak inaczej, bardziej mnie wciągnęło i pomimo tego, że to nadal nie są moje klimaty i wole bardziej pocieszne młodzieżówki, jakie serwuje nam Uroboros, to jednak jakoś doceniłem tutaj styl Martyny Raduchowskiej.

Ps. Nie to, że nie lubię Jareda czy coś! Po prostu ta wersja wydaje mi się dużo ciekawsza 😉

 


 

 

Tytuł: Spektrum

Autor: Martyna Raduchowska

Wydawca: Uroboros

Data premiery: 03.10.2018

Liczba stron: 416

ISBN: 978-83-280-4524-8

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziesięć + 2 =

Magazyn Hipogryf