Słuchawki Sony WH-1000XM3 – edycja limitowana

Hej technologiczne Hipogryfy! Tym razem wyjątkowo nie o książkach czy grach a o sprzęcie! W moje ręce wpadły słuchawki Sony WH-1000XM3 – jeden z topowych słuchawek bezprzewodowych z aktywną redukcją hałasu. Dodatkowo, model który otrzymałem na testy został profesjonalnie pomalowany przez ekipę z AIMCONTROLLERS (zajmującą się na co dzień modyfikowaniem kontrolerów do PlayStation i Xboxa).

 

Sony WH-1000XM3 słuchawki

 

Jedyne w swoim rodzaju!

 

Pierwsze co rzuca się w oczy, to wygląd słuchawek. Idąc do sklepu i kupując WH-1000XM3, mamy do wyboru 2 kolory: czarny oraz srebrny, proste i zwykłe a zarazem eleganckie kolory, które pasują praktycznie do wszystkiego. To, co ja dostałem, w żadnym wypadku nie było proste ani zwykłe. Egzemplarz jaki otrzymałem, został udekorowany za pomocą techniki hydrografiki (tak przynajmniej dla mnie to wygląda) i mienią się świetnymi czerwonymi wzorami. Tym samym mogę z dumą stwierdzić, że słuchawki, które tutaj widzicie, nie są dostępne do kupienia normalnie w sklepie. Musicie kupić zwykłe i zapłacić komuś, żeby wam je pomalował.

 

Zresztą, spójrzcie na te zdjęcia:

 

 

Do zestawu była też myszka o takim samym wzorze (o niej na końcu tekstu).

 

 

To, co w WH-1000XM3 najważniejsze — aktywna redukcja hałasu

 

Aktywna redukcja hałasu/szumu, ANC, Active Noise Cancelling, zwał jak zwał, bo to nie nazwa jest najważniejsza, a to, co ta technologia daje. No, a co daje? Spokój! Błogi spokój od tego nienormalnego sąsiada co o 19 wraca z pracy i zaczyna remontować łazienkę, od tej staruszki co krzyczy do telefonu jakby osoba po drugiej stronie była jeszcze bardziej głucha niż ona, odpoczynek od ciągłego płaczu małego Brajanka z piętra wyżej.

 

Tak, mieszkanie w bloku potrafi być katorgą. Jednak tutaj właśnie wchodzi redukcja hałasu — zakładamy słuchawki, odpalamy jakąś relaksująca nutę i to działa!

 

Słyszymy naszą cichą muzykę, ale nie słyszymy naszych sąsiadów (chyba że ten od remontu w coś naprawdę porządnie walnie), dzięki czemu możemy spokojnie siedzieć i np. pisać bloga. Nikt nam nie przeszkadza, nic nas nie rozprasza, w końcu można się skupić na tym, co jest aktualnie do zrobienia. Za tę funkcję, naprawdę doceniam WH-1000XM3.

 

 

Ważna sprawa – nie jestem blogerem technologicznym

 

Jeżeli liczycie na jakieś wielkie porównania, omawianie każdej funkcji i technologii, jakichś wywodów na temat procesora zamontowanego w tym urządzeniu, to niestety nie tutaj. Jest wielu blogerów technologicznych, którzy bardzo ciekawie podeszli do tego urządzenia od właśnie bardziej technicznej strony, jak np. Krzysztof Basel z Spider’s Web (https://spidersweb.pl/2019/01/sony-wh-1000xm3-recenzja.html), Paweł Pobudejski z Tabletowo (https://www.tabletowo.pl/sluchawki-sony-wh-1000xm3-recenzja/) czy Grzegorz Szczypa z RTVmaniaka (https://www.rtvmaniak.pl/9565464/sony-1000xm3-test/), więc jeżeli chcecie poczytać o zaawansowanych funkcjach tego modelu, linki podrzuciłem w nawiasach przy nazwach stron 😉
Jednak! Jak interesuje was jak się gra i pracuje z tymi słuchawkami, to czytajcie dalej:

 

 

Sony WH-1000XM3 a granie i praca na komputerze

 

Od siebie powiem tak: kompletnie nie jarało mnie używanie tych słuchawek ze smartfonem. Tak, zainstalowałem aplikację, sparowałem sprzęt, posłuchałem trochę muzyki z Tidala, obejrzałem YT i pograłem Cytusa II. Narzekać nie mogłem, nie było problemu z połączeniem, sterowaniem panelem dotykowym z boku słuchawek i ogólna przyjemność podczas ogrywania takiego Cytusa II (tutaj macie recenzję pierwszej części) była na bardzo wysokim poziomie.

 

No i wielką frajdę sprawiło mi odsłuchiwanie na nich utworów w 8D!

Żeby nie powiedzieć, że było to wręcz uzależniające uczucie.

 

Tak, wiem, że 8D to jest tylko z nazwy…

 

 

 

Jednak słuchawek używam najwięcej przy kompie, stąd też najbardziej interesowało mnie, jak ten sprzęt będzie działał pod Windows 10. Tutaj nie ma takiej fajnej aplikacji jak na Androidzie czy iOS. Albo łączymy po kablu, albo wyszukujemy urządzenie po BT w Windowsie. Poszło sprawnie, ANC działa też na kompie i naprawdę komfortowo się w nich pracowało. Leżą wygodnie, nie walą basami po uszach, przy oglądaniu filmów z Netflixa słuchało się ich naprawdę przyjemnie.

 

 

Jeżeli chodzi o gry, to po trochu liczyłem na jakiś efekt WOW, jak zacząłem grać np. w Wiedźmina 3 z założonymi WH-1000XM3, ale niestety nic takiego mnie nie spotkało. Nie wiem, czy to jakoś dźwięków w Wieśku trzy, czy po prostu mój słuch, jednak odgłosy walki na miecze, rzucania znaków czy wycie Południcy, było bardzo zbliżone zarówno na WH-1000XM3, jak i na gamingowych słuchawkach za równe albo i mniejsze pieniądze. Jeżeli ktoś by mnie zapytał o jakieś słuchawki do gier, to raczej szedłbym w stronę jakichś Asusów ROG, SteelSeries Arctic, czy coś z HyperX Cloud. Co nie znaczy że źle się w nich grało.

 

No ale wiadomo, Sony WH-1000XM3 to nie są gamingowe słuchawki, ich mocną stroną są filmy, muzyka no i ANC, a pod względem tych zagadnień, sprawują się wzorowo. No i też przy pracy, jak już wspomniałem, siadasz i nic ci nie przeszkadza, możesz pisać, programować, rysować i mieć cały świat dosłownie gdzieś, wszystko schodzi na drugi plan!

 

Mieszkając w bloku o supercienkich ścianach i z naprawdę okropnymi sąsiadami, już dawno nie byłem tak zrelaksowany, jak podczas pisania książkowych recenzji z tymi słuchawkami na uszach.

 

 

 

Plusy:

 

+ świetny Active Noise Cancelling – sąsiedzi nagle stali się mniej wkurzający
+ można się uzależnić od słuchania muzyki 8D (i 9D i 10D i 16D i wszystkiego co tam na YouTube nie wymyślą)

 

Minusy:

 

szkoda że nie ma apki na Win10
przy grach nie powalają

 

A! W zestawie dostałem też gamingową myszkę o takim samym wzorze co słuchawki, tekst o niej już się pisze i pojawi się na blogu dosłownie na dniach 🙂

Arek

Arek

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: