Raya i ostatni smok – recenzja przedpremierowa

Obejrzałem film Raya i ostatni smok – najnowszą fantastyczno-orientalną animację od Disneya, która wprowadza kolejną księżniczkę, odkopuje te same dramy i odgrzewa te same fabularne kotlety! Ilość recyklingu, jaka była w tym filmie jest bardzo widoczna, ale wiecie co? Nawet jeśli to zauważałem to i tak nie przeszkadzało mi w cieszeniu się z seansu! Tym samym -> Zapraszam do recenzji!

 

Raya i ostatni smok – o czym jest film?

 

 

Raya i ostatni smok zabiera nas w podróż do mitycznej Kumandry, krainy, w której kiedyś, dawno, żyli obok siebie ludzie i smoki. Później, gdy światu zaczęła grozić zagłada, smoki poświęciły się dla ratowania ludzi. Po 500 latach te same złe moce powracają.

Chcąc ocalić swój kraj i pogodzić zwaśnione ludy Kumandry, dzielna księżniczka Raya rusza na poszukiwanie ostatniego, legendarnego smoka. Po drodze dowie się, że aby uratować świat, nie wystarczy mieć smoka – potrzebne są też wzajemne zaufanie i współpraca.

Na swojej drodze Raya spotka też 10-letniego ulicznika Bouna, straszliwego wojownika Tonga oraz Noi – niemowlę-złodziejkę i jej bandę ongisów.

 

 

Jak oceniam nową animację od Disneya?

 

Film ma na pewno dobry początek, to trzeba mu przyznać. Zaczyna się bardzo klimatycznie, fajnie buduje świat i też pierwsi bohaterowie są przyjemni w odbiorze. Tak że te pierwsze 20 minut wręcz zachęca do dalszego oglądania. Strasznie podoba mi się estetyka Kumandry i miałem tutaj przyjemne skojarzenia z grą Jade Empire, więc byłem szczerze ciekawy tego, co wydarzy się dalej.

 

No ale dalej była Sisu…

 

Nie potrafiłem z początku polubić tej smoczycy. Chyba głównie dlatego, że spodziewałem się jakiejś potężnej i mistycznej istoty, która musi odzyskać swoje moce, wspomnienia czy coś w tym stylu.

 

No a tutaj dostałem Osła ze Shreka. Sisu miała być tutaj takim comic reliefem, jednak jest żarty albo są tak głupie, że nie mogę ich zdzierżyć, albo tak drewniane, że przy niej wspomniany już Osioł ze Shreka staje się mistrzem komedii.

 

Jednak Raya i ostatni smok ma też kilka naprawdę ciekawych postaci!

 

Jak chociażby tytułowa Raya — polubiłem ją od pierwszych minut filmu i nie zmieniło się to do samego końca. Jest to fajnie napisana bohaterka i myślę, że dość łatwo zdobędzie popularności wśród widzów i znajdzie swojego miejsce wśród innych Disneyowych księżniczek.

 

Podobnie zresztą jak Namaari, która okazała się kolejną zaskakująco dobrze napisaną postacią. Śmiem nawet twierdzić, że to właśnie Raya i Namaari dźwigały na swoich barkach cały ten film (gdzie po trailerach można było się spodziewać, że będzie to duet Raya i Sisu).

 

Fabularnie nie powala ale i tak sprawia przyjemność z oglądania

 

Fabuła to już Disneyowskie standardy. Jest główna bohaterka ratująca świat i naprawiająca błędy swojego dzieciństwa, jest rywalka, która jest niby zła, ale tak nie do końca, jest wielka przygoda i odkrywanie siebie na nowo. No i jest to całkiem fajnie złożone, jednak nie potrafiłem pozbawić się tej myśli, że jest to zlepek kilku wątków bez skupieniu się jakoś szczególnie na jednym. Dużo bardziej chciałbym obserwować konflikt Raya vs. Namaari, niż to, że Sisu musi w siebie znowu uwierzyć.

 

Jednak rozumiem, że i takie wątki musiały się tu znaleźć, żeby po prostu każdy miał coś dla siebie.

 

Za to na ogromną pochwałę zasługuje zarówno oprawa wizualna, jak i dźwiękowa. Klimat jest tutaj świetny! Te scenerie, ta muzyka i nawet te pseudo-starożytne ryciny smoków. Wszystko ze sobą tutaj współgra i tworzy naprawdę przyjemną w odbiorze animację.

 

Dlatego, jeśli chcecie obejrzeć animowany film fantasy o smokach i wojowniczych księżniczkach, gdzie co chwila dzieje się coś nowego, a jednocześnie nie przeszkadza wam dość oczywista fabuła, to jak najbardziej mogę ten tytuł polecić.

 

~ Arek

 

ps. ale i tak Wyspa Skarbów i Atlantyda. Zaginiony ląd, są dużo lepsze!

 


Raya i ostatni smok trafi do kin w Polsce 2 lipca 2021 roku (opóźnione z oryginalnej daty: 9 kwietnia). Obecnie film można obejrzeć na platformie Disney+ w usłudze Premier Access (w czasie pisania tej recenzji, usługa dalej jest niedostępna w Polsce, ale działa np. z Islandii, więc jeśli mieszkacie gdzieś za granicą, to zobaczcie czy macie już ten film w swoim Premier Accessie 😉 ).


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 − siedem =

Magazyn Hipogryf