Psychoza – Za granicą szaleństwa

Szaleństwo duszy… Urocza, grecka nazwa dla strasznego zaburzenia psychicznego – psychozy. Choć to bardzo szeroki termin, najogólniej rzecz ujmując, jest to stan zagubienia mentalnego, który nie pozwala na odróżnienie rzeczywistości od urojeń. W roku 1959 było to pojęcie wciąż słabo zrozumiane, a jednak Robert Bloch postanowił przybliżyć ten termin swoim czytelnikom i to w wyjątkowy sposób…

 

Norman Bates siedzi na recepcji rodzinnego biznesu, drobnego motelu na uboczu, przy drodze, którą jechać można chyba jedynie przez przypadek. Dużo czyta, dużo rozmyśla, dyskutuje z matką… Aż pewnej deszczowej nocy na jego progu staje tajemnicza Mary Crane. I od tego momentu w jego życiu już nic nie będzie takie samo.

 

Psychoza autorstwa Roberta Blocha to przekrój umysłu chorego człowieka, który pozwala nam zobaczyć kalejdoskop myśli toczonych zaburzeniem psychicznym. Kunszt autora przybliża nam tragedię, jaka spotyka chorego oraz jego otoczenie i jest w tym opisie tak dobry, że wzbudza w czytelniku mieszane uczucia wobec nieszczęśnika, mimo całego zła, jakiego ten się dopuszcza.

 

 

Każda klasyka była kiedyś nowością

 

Robert Bloch stworzył szereg postaci i każdej z nich nadał indywidualne cechy i historię. Dziś możemy powiedzieć, że ten przedstawiony świat jest nieco oklepany, ale taki to jest już urok klasyków – choć trzeba przyznać, że w natłoku współczesnej literatury, która chyba naprawdę sama nie wie czym tu zaskoczyć czytelnika, takie „starocie” swoją prostotą wprowadzają stabilny element odniesienia do tego chaosu. Widząc więc postaci, takie jak oddana i odważna Lila, poczciwy Sam czy małomiasteczkowy szeryf Chambers, mamy niemal pewność, że nas nie zawiodą.

Nie lubię rozpatrywania horrorów pod względem ich „straszności”, bo u jednego gęsią skórkę wywoła krwawa scena rozczłonkowywania człowieka, a drugiego cieszą duchy szalejące po strychu, ale do granic paniki doprowadza dokładniejszy opis świerszcza (pozdrawiam!). Tu jednak ten niepokój towarzyszący książce jest w jakiś sposób naturalny, tak jak naturalnie odczuwamy niepokój, gdy po zmroku widzimy grupę pijaków pod mijanym sklepem. Strach przed nieprzewidywalnym zachowaniem wzbudza się w nas instynktownie i Bloch doskonale zdawał sobie z tego sprawę, serwując nam ten horror.

 

Długość nie ma znaczenia…

 

Psychoza jest krótka, taki „poduszkowiec na raz” przed spaniem, jednak w tym przypadku to zaleta. Wydaje mi się, że zbytnie rozpasanie nie sprzyjałoby temu hermetycznemu klimatowi, który stworzył Bloch. Każda linijka tekstu w książce jest przemyślana i wnosi coś konkretnego do całości powieści. Autor nie musi wysilać się na przedstawianie świata Psychozy, ponieważ jest to rzeczywistość – to z resztą chyba najbardziej przerażający element książki. Jej uniwersalizm i prawdziwość budzą w czytelniku poczucie zagrożenia. Wymyka się ona z ram wyobraźni, gdyż w odróżnieniu od większości horrorów, ma swoje źródło w prawdziwym świecie, tym samym, w którym żyjemy. Oznacza to, że ta sama historia może dziać się w mieście obok, albo nawet za ścianą u sąsiada, który czasem wpada pożyczyć cukier na ciastka…

 


 

 

Psychoza Robert Bloch recenzja książki

 

Tytuł: Psychoza
Tytuł oryginalny: Psycho
Autor: Robert Bloch
Tłumacz: Ewa Spirydowicz
Wydawca: Vesper
Data premiery: 10.04.1959 (Oryginał – Simon & Schuster) / 1999 (Rebis) / 2019 (Vesper)
Liczba stron: 224
ISBN: 9788377313398

Nanaia

Nanaia

Meredith Brooks, w jednej ze swoich piosenek napisała kiedyś „I'm a little bit of everything, all rolled into one” - i ten cytat chyba najlepiej oddaje to, jaka jestem. Czytam, rysuję, piszę, strzelam z łuku i działam w grupie rekonstrukcyjnej... Zobaczymy, co przyniesie przyszłość, na pewno będzie o czym pisać.

%d bloggers like this: