“Portret Doriana Graya” – literatura prawdziwie piękna

Książka pt. „Portret Doriana Graya” to jedna z tych reprezentantek literatury pięknej, przy której urodzie bledną pozostałe przedstawicielki tego gatunku.

Jest to powieść estetycznie doskonała, która zdaje się przejmować przymioty od swojego głównego bohatera – Doriana właśnie. Klasyk, którego burzliwe losy pozwala czytelnikowi prześledzić warte uwagi posłowie autorstwa Tomasza Kaliściaka, czytało mi się dość nierówno, skrajnie niechętnie i tak samo skrajnie pożądliwie, co samo w sobie powinno za recenzję wystarczyć. Jednak pokuszę się o kilka dodatkowych spostrzeżeń.„Portret Doriana Graya”, mimo że początkowo, według zamysłu autora, miał opowiadać o czymś zupełnie innym, opowiada o sztuce. To wyjątkowo wnikliwa wiwisekcja szeroko pojętego piękna. Piękna ludzkiego, piękna sztuki, piękna życia. Jest w nim obecny duch dekadentyzmu, umiłowania strawy duchowej, niewypowiedzianej namiętności, ale też mizoginizmu czy antysemityzmu. Obok więc piękna myśli, jest i myśli brzydota, obok uczuć wzniosłych i prawych, są uczucia niskie i złe z natury, tak jak obok pięknego, porcelanowego lica Doriana, jest jego twarz zniszczona starością, niecnymi występkami i zbrodnią.

Sam zamysł na tę powieść jest zachwycający – stworzenie oddzielnego bytu, odpowiedzi na modły głównego bohatera, który by zachować piękno i młodość (wartości według jego przyjaciela, najwyższe) jest gotowy niemal na wszystko. To wszystko w oparach filozofii i twórczości, która w dziele Oscara Wilde’a ma wiele twarzy, ale jedną, tą najważniejszą – jest życie. Życie Doriana, który na swoje drodze napotyka naczelnego hedonistę wśród bohaterów literackich, a zarazem artystę, którego materiałem nie jest puste płótno czy nuty, lecz jednostka ludzka. On właśnie ma tak ogromny wpływ na głównego bohatera, że lepi jego losy jak z gliny. Trzymając się na uboczu wie co i kiedy powiedzieć, by owinąć sobie głównego bohatera wokół palca. Interesująca to postać, tym bardziej że Wilde przyznał, iż bohater ten jest „tym, za kogo uważa go świat”. Mimo wszystko, nie jest to powieść, którą czyta się lekko, ta książka nie porywa, nie zaskakuje i nie wciąga – ona czytelnika uwodzi. Niespiesznie roztacza swój ekscentryczny urok, zajmując myśli, uczucia i zmysły.

Warto także zwrócić uwagę na to JAK napisana jest ta powieść. To utwór, w którym każde zdanie jest arcydziełem. Pierwszy z brzegu przykład:

„Zasłona po zasłonie z cienkiej przejrzystej gazy z wolna się podnosi, rzeczy odzyskują kształty i barwy i widzimy, jak nadchodzący dzień oddaje światu jego oblicze.”

Oscar Wilde, “Portret Doriana Graya”

Przecież to zdanie jako takie jest dziełem sztuki, ma w sobie więcej poezji niż większa część twórczości współczesnych poetów a raczej ludzi, którzy poetami chcą być nazywani. Słowo obok słowa rozkwita własnym pięknem i walczy o uwagę niczym kwiaty jaśminu na jednej gałązce walczące o promienie słoneczne. Z takich właśnie kwiatów złożona jest ta powieść, która odurza ogromem bukietu i jego upojną wonią.

Lektura „Portretu Doriana Graya” jest dla mnie czymś bardzo ważnym. To powieść, która mocno wpłynęła na moje postrzeganie świata, i niestety trwale napełniła mnie duchem dekadentyzmu. Jednak świadomość, że istnieją tak piękne utwory literackie, jest pewnym pocieszeniem i iskierką nadziei, choć dzisiaj się już tak nie pisze, i raczej już pisać nie będzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 × 2 =

Magazyn Hipogryf