Pięć Królestw. Łupieżcy Niebios – Rozczarowanie z nutą nadziei

Brandon Mull to bez wątpienia jeden z najlepszych autorów, jeśli chodzi o dziecięce fantasy, jak i te dla młodszej młodzieży. Jego najbardziej rozpoznawalną serią jest Baśniobór, ale wiadomo, autor nie ogranicza się do jednego świata. I właśnie efektem tego, jest opublikowane na początku tego roku wznowienie serii Pięć Królestw. Obecnie wydawnictwo Wilga opublikowało dwa tomy z pięciu, które liczy sobie seria. Jak wskazuje tytuł – czym zraziło mnie do siebie „Pięć Królestw”? Co jednak jednocześnie daje nadzieje na poprawę?

Obrzeża 

Akcja książki rozgrywa się na tajemniczych Obrzeżach, miejscu z pozoru podobnym do naszego świata, jednak znajdziemy tam magię, i to nie w standardowym tego słowa rozumieniu, ale o tym dowiecie się czytając. Głównym bohaterem jest Cole, chłopak z naszego świata, który zostaje porwany na Obrzeża wraz z dużą grupą innych dzieci. Co czeka chłopaka w nowym świecie, będzie mógł liczyć na pomoc i czy odnajdzie swoich przyjaciół, od których został rozdzielony? 

Złe podejście 

O ile „Baśniobór” kocham całym swoim sercem, a książki Mulla z tej serii urzekły mnie swoim niepowtarzalnym klimatem oraz pomysłami autora – nie tylko na wygląd świata przedstawionego, ale też i prowadzenie fabuły – o tyle w “Łupieżcach Niebios” wydaje mi się, że trochę przesadził. W pewnym stopniu zacząłem to dostrzegać już w “Wojnie Cukierkowej”. 

Już wyjaśniam, o co mi chodzi. Wydaje mi się, że Brandon Mull podszedł do budowy świata w zły sposób. W tworzeniu świata, który będzie dla odbiorcy ciekawy i żywy, powinien pomóc świetny pomysł, bardzo jasno, w głowie autora, wytworzone korelacje pomiędzy jakimiś osobami, miejscami, czy grupami, a nie wielkie słodycze. Dosłownie.  

Bo w pierwszym tomie “Pięciu Królestw” tak to wygląda. W tym akapicie możecie znaleźć drobne spojlery, więc jeżeli zamierzacie czytać, możecie go ominąć. Magia pochodzi od… właściwie nie wiadomo od czego pochodzi, po prostu jest, jest też mocna, co moim zdaniem nie pomaga. Bo ciężko jest wczuć się w historię, gdy ktoś jest w stanie z magii wyczarować sobie piękną chatę w kilka godzin, albo gdy bohaterowie przejeżdżają przez las zbudowany ze słodyczy i co chwilę zatrzymują się, aby wpieprzać czekoladę. 

Zbyt cukierkowy jest ten świat, nie jest też zbytnio zróżnicowany, przynajmniej jak chodzi o pierwszy tom, bo kolejne będą rozgrywać się w innych miejscach, o innej specyfice. Ale wracając, po prostu Brandon Mull źle stworzył moim zdaniem ten świat, on jest zbyt abstrakcyjny, aby móc wciągnąć się w historię. I pomimo faktu, iż formiści mogą pozwolić sobie na konstruowanie przy pomocy swoistej magii wielu rzeczy, nie sprawia to, że książka jest zróżnicowana, a że bohaterowie mają przesadzone moce, co też nie pomaga w zapadnięciu się w powieść. Mam nadzieję, choć nie do końca spodziewam się, aby inne światy tej książki “działały” inaczej. Choć bardzo chcę, żebym się mylił. 

Dam Szansę

Pomimo tego, iż pierwsza książka nie wbiła mnie w fotel, była spoko, ale… no, do Baśnioboru podjazdu nie ma. Tak, nie chciałem tutaj tego wcisnąć, ale nie jestem w stanie tego nie zrobić. Dobrze, ale już wróćmy, nie mogę za to przewidzieć, jak będzie wyglądać czytanie kolejnych części. Bo one, według słów samego autora mają być zupełnie inne. Nie powinno być tu miejsca na stagnację, a więc może uda się Brandonowi Mullowi znowu czymś zaskoczyć, tym razem pozytywnie.  

Niestety, ale muszę to przyznać – ostatnią książką Brandona Mulla, którą czytałem po „Baśnioborze”, a która sprawiła, że mogłem się poczuć tak świetnie, jak kiedy czytałem ten cykl, był “Gniew Króla Smoków” – drugi tom “Smoczej Straży”. Potem czytałem jeszcze siedem książek Mulla, w tym właśnie „Pięć Królestw”. Żadna z nich, choć przy niektórych też się dobrze bawiłem, nie zbliżyła się poziomem do najbardziej rozpoznawalnego cyklu amerykańskiego pisarza.

Co to znaczy? Albo że z innymi książkami Brandona Mulla coś jest nie tak, albo że z jakiegoś powodu nagle przestał mi się podobać jego styl, być może za dużo czytałem jego porównując z resztą autorów?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dziesięć − dwa =

Magazyn Hipogryf
%d bloggers like this: