Ostatni Jednorożec – Dorośli powinni czytać więcej bajek!

Dawno, dawno temu, gdy na świecie było aż parno od magii, żyła sobie Jednorogini. Jej nieśmiertelna, bajeczna egzystencja sprawiała, że w lesie, w którym mieszkała, panowała wieczna wiosna. Ślady kopyt, jakie zostawiała na runie, były błogosławione, a samo spojrzenie w jej oczy było spełnieniem marzeń każdej żyjącej istoty. Wszystko to jednak staje się nieważne, gdy okazuje się, że wszystkie inne jednorożce gdzieś przepadły. Zmartwiona losem swoich braci, Jednorogini wyrusza na poszukiwania. Podczas podróży poznaje nieudolnego maga Szmendryka oraz prostą, odważną Molly Grue, dzięki którym poznaje życie poza bezpiecznym lasem. Tylko czy ten świat zasługuje na to, by znów zamieszkały w nim jednorożce?

Szaro-tęczowe multiwersum

Ostatni Jednorożec to baśń tak klasyczna, że bardziej się już chyba nie da. Jest tu wszystko to, co słyszą kołysane do snu dzieci – książęta i księżniczki, czarodzieje i łotrzykowie, zły król i cnotliwy bohater, czary i magiczne stwory. Sama postać głównej bohaterki jest żywcem wydarta z jakiejś legendy, a czytając o niej, ma się wrażenie, że już się zna jej historię. Jednorogini jest idealna w każdym calu i to w prześmiewczy czy irytujący sposób. Peter S. Beagle przedstawia ją jako sumę istot, które przewijały się w tysiącach opowieści, stworzenie zbyt majestatyczne i czyste, by stąpać wśród brudnego ludu. A jednak autor wrzuca tę wspaniałą istotę właśnie tam – między ludzi. I tu wszystko się zaczyna.

Nasza jednoroga bohaterka ma za towarzyszy dwoje ludzi, Szmendryka oraz Molly Grue. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie wpasowują się oni w żaden sposób do kanonu heroicznych opowieści. Szmendryk jest czarodziejem, ale kiepskim, a Molly to styrana, szara kobieta, której życie przeciekło przez palce. Ta dziwna drużyna uwypukla dysproporcje między światem baśni a rzeczywistością. Beagle napisał historię, w której wszystko jest czarno białe, tylko po to, żeby pokazać, jak jest poplątane. Idąc po takiej nitce do kłębka, czytelnik staje się świadkiem przemiany Jednorogini oraz każdego, kto ją spotyka. Choć, niestety, czasem nić umyka z rąk…

Liryczny chaos

Sporą wadą Ostatniego Jednorożca jest narracja i sposób prowadzenia fabuły. Choć baśniowy styl pozwala domyślić się wielu rzeczy, połapanie się w tym, co się dzieje to prawdziwe wyzwanie. Wiele razy musiałam wracać się w tekście i kilkukrotnie czytać jedną stronę, żeby zrozumieć co, kto i jak. Być może był to celowy zabieg autora, by pokazać te momenty, w których dochodzi do kolizji między światem marzeń a rzeczywistością, ale mimo wszystko jest to książka kierowana do dzieci, które mogą nie mieć doświadczenia czy wiedzy, by ogarnąć, co się właściwie stało. Z drugiej strony, książka powstała w 1968 roku, czyli ponad 50 lat temu – Peter S. Beagle miał wtedy 29 lat i być może chciał złapać za ogon zbyt wiele srok. Wydawnictwo Nowa Baśń do najnowszego wydania dołączyło sequel zatytułowany Dwa serca. Powstał on w 2008 roku i styl, w jakim został napisany, różni się diametralnie. Historia jest znacznie bardziej czytelna i milsza w odbiorze, a mimo wszystko pozostała baśniowa i magiczna.

Tęcza na deszczowym niebie

Każda bajka ma swój morał. Ostatni Jednorożec oraz Dwa serca także i zapewne każdy czytelnik znajdzie w nich coś innego. A jest tu wszystko, począwszy od samotności, strachu i rozpaczy, aż po miłość, przyjaźń i nadzieję. W książce Beagle’a każdy ma szansę wyłuskać coś, czego akurat mu trzeba. Choć wydawać by się mogło, że to literatura dla dzieci, to właśnie dorośli powinni po nią sięgnąć. Pewne doświadczenie, które osiągamy z wiekiem, odkrywa przed nami tragizm, który umyka spojrzeniu niewinnego dziecka. Jest tu znacznie więcej smutku, ale także radości. Ostatni Jednorożec wrzuca dorosłe dusze do czasów, gdy jeszcze chciały wesoło biegać po łące i zbierać motyle. Ta nostalgia niesie ze sobą więcej, niż przyjemność – ciągnie za sobą naukę, by mimo przytłaczającej dorosłości nie porzucać tego magicznego świata z dzieciństwa.

W dzisiejszych czasach dzieje się wiele zła i wydaje się, że świat nie jest godny, by stąpał po nim jednorożec. Ale… Gdzieś wśród nas krąży mnóstwo ludzi takich jak Szmendryk, Molly, Lir czy Sooz, a to znaczy, że to olśniewające stworzenie znalazłoby dla siebie odpowiednie towarzystwo.

Książkę można kupić na: https://www.nowabasn.com/

Tytuł: Ostatni Jednorożec. Wydanie rozszerzone
Autor: Peter S. Beagle
Wydawca: Nowa Baśń
Data premiery: 2018
Liczba stron: 340
ISBN: 978-83-65122-45-2

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

17 − 2 =

Magazyn Hipogryf
%d bloggers like this: