Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe

Witajcie moje Hipogryfy! Czas na kolejną książkową recenzję, dość wyjątkową zresztą, bo jest to recenzja pozycji, którą chciałem zabrać na warsztat już od dłuższego czasu! No nie przedłużając już tego wstępu, zapraszam do Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe – Roberta M. Wegnera:

 

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ – Południe

 

Dwa różne wątki, dwie różne części świata i dwóch różnych bohaterów! Mamy tutaj, jak sama nazwa wskazuje, dwie części książki:

Północ – gdzie śledzimy poczynani generała Kennetha–lyw–Darawyta z Szóstej Kompanii Górskiej Straży, w jego zmaganiach z rozwiązaniem problemu atakami na karawany i przygodami, w jakie go to wpakuje, oraz Południe – gdzie pośród pustynnych klimatów poznamy Yateha d’Klleana, wojownika z plemienia Issaram.

 

 

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza i trudne początki

 

Przyznam szczerze, że musiałem wgryźć się w ten tytuł. Z początku szło mi naprawdę opornie, no i też do końca nie wiedziałem czego się spodziewać. Raz miałem wrażenie, że czytam Heroic Fantasy na miarę Tolkiena, a zaraz potem pojawiały się motywy Dark Fantasy (o tym więcej napisałem w dalszej części tej recenzji), tym samym na początku nie czułem zbytnio klimatu tej książki.

 

Jednak im dłużej czytałem i im mocniej wciągałem się w historie i bohaterów tutaj przedstawionych, tym bardziej mnie ta książka pochłaniała.

 

Gdzieś tak około połowy książki, zauważyłem, że zniknęły te pierwsze zgrzyty i z nieukrywanym zaciekawieniem przerzucałem kolejne strony.

 

Strasznie zaczął podobać mi się świat, jaki tworzył przede mną Robert M. Wagner. Co prawda do bohaterów musiałem jeszcze trochę przywyknąć (a i tak nie do wszystkich mi się to udało), to samo uniwersum zasługuje na ogromnego plusa!

 

 

 

Między Heroic a Dark Fantasy

 

Jak mnie ta książka przetyrała gatunkowo…

 

Czytałem sobie w najlepsze Północ – Południe i co chwila miałem takie skoki czy to jest pozytywne heroic fantasy, czy bardziej przybijające dark fantasy. Z jednej strony mamy gości z Górskiej Straży, którzy są spoko i chcą robić dobre rzeczy, więc w sumie taki heroic, niby jak jakaś przygoda w Dungeons & Dragons, no a za kilka stron ten świat okazuje się taki raczej mało bohaterski i bardziej dołujący, niczym nie w D&D a w jakiejś sesji Warhammera.

 

Nie mówię, że mi się to nie podobało… no ale wiecie jak ciężko coś takiego znajomemu polecić bez robienia wywodów o tym, jak to czytać?

 

 

Jon Snow, czy to Ty?!

 

Wybaczcie, no musiałem tym sucharem rzucić 😉


Obstawiam, że Pan Wegner ma już dość tych wszystkich tekstów o Grze o Tron i porównań jego Górskiej Straży do Nocnej Straży z twórczości R.R. Martina, więc spokojnie, nie będę tego tematu bardziej męczył.

 

Powiem tylko tyle, że jeżeli podobała wam się idea Night’s Watch i uważacie, że w filmowej ekranizacji od HBO za mało było o strażnikach odzianych w czerń, no to myślę, że Opowieści z meekhańskiego pogranicza spokojnie zapełnią tę pustkę. 

 

Jeżeli przygody Jona Snowa i przyjaciół były jednym z waszych ulubionych elementów Gry o Tron, to dość łatwo odnajdziecie się w twórczości Wegnera, żeby nie powiedzieć, że poczujecie jak w domu.

 

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza – czy warto?

 

Tak, ale jeśli wiecie, na co się piszecie. Nie jest to czytadło jakoś niesamowicie ciężkie do przeczytania, jednak jeżeli ktoś myśli o tym tytule, jako lekkiej pozycji do poczytania w podróży, czy “czytania na raty” podczas porannej jazdy autobusem do szkoły / pracy… no to zdecydowanie nie.

 

Tak, ale jeśli wiecie, na co się piszecie. Nie jest to czytadło jakoś niesamowicie ciężkie do przeczytania, jednak jeżeli ktoś myśli o tym tytule jako lekkiej pozycji do poczytania w podróży, czy “czytania na raty” podczas porannej jazdy autobusem do szkoły / pracy… no to zdecydowanie nie.

 

Bo jak już się w to wczytamy, to potem książka (tak od połowy) czyta się wręcz sama.

 

 

 

 

Do czego by to porównać?

 

Jeden z naszych rodzimych książkowych Youtuberów – Grafzero porównał kiedyś Opowieści z meekhańskiego pogranicza do przygód Fafhrda i Szarego Kocura autorstwa Fritza Leibera (niestety nie pamiętam, w którym to było filmiku). Był to jeden z głównych powodów, czemu chciałem przeczytać twórczość Wegnera, bo bardzo spodobało mi się to, co pisze Leiber.

 

No i to nie jest to! Niestety, ale nie mogę zgodzić się tutaj z Grafzero, bo dużo bardziej niż Fafhrda i Kocura, czułem tu trochę vibe Sumy Wszystkich Ludzi.

 

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza – podsumowanie

 

Książka nie porwała mnie od pierwszych stron, ale im dłużej ją czytałem, tym bardziej zaczynałem doceniać. Więc na koniec mogę powiedzieć, że to kawał dobrej fantastyki i jak nie mieliście wcześniej okazji się z nią zapoznać, to ja polecam.

 

Szczególnie że pomimo kilku bohaterów, których naprawdę nie potrafiłem znieść, albo kilku wątków, które można by skrócić, bo ciężko mi było przez nie przebrnąć, to ostatecznie Północ – Południe spodobała mi się na tyle, że chcę sięgnąć po kolejne tomy.

 

 

 

No i ogromne plusy za samo wydanie!

 

Jestem oczarowany samym wydaniem, mapa umieszczona wewnątrz książki jest naprawdę fajnie narysowana, jak i też podoba mi się projekt okładki, mówiąc w skrócie: na półce prezentuje się to naprawdę dobrze.

 

Zresztą, macie tutaj masę zdjęć, które chociaż trochę pozwalają wam zobaczyć, jak wygląda to wydanie. Pozwólcie, że tylko dodam, iż w realu książka prezentuje się jeszcze lepiej!

 

Tylko okładka strasznie się palcuje…

 

 

Opowieści z meekhańskiego pogranicza i Robert M. Wegner

 

Robert M. Wegner to zdecydowanie ciekawa sylwetka na rynku rodzimej fantastyki. Debiutował w miesięczniku Science Fiction, opowiadaniem Ostatni lot Nocnego Kowboja, do tego inne opowiadanie, Milczenie owcy zostało nagrodzone Nagrodą im. Janusza A. Zajdla i wydane przez Allegro i Powergraph w Legendach Polskich.

 

Omawiany dzisiaj tytuł jest jego książkowym debiutem, Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Północ–Południe jest pierwszą książką (w sumie to zbiorem opowiadań) wydaną w Powergraphie. Potem były zbiór Wschód–Zachód a jeszcze później trzy powieści:

 

  • Niebo ze stali.
  • Pamięć wszystkich słów.
  • Każde martwe marzenie.

 

 

Polecam obejrzeć wywiad z autorem z 19.11.2019, do znalezienia na YouTube na kanale Imperium Meekhańskie. 48 minut materiału, który jest jednocześnie dobrą prezentacją sylwetki autora, jak i też wprowadzeniem do samego uniwersum książek.

No i też dziękuję wydawnictwu Powergraph za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

 

~ Arek

Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: