Koszmar Alicji w Krainie Czarów — paragrafówka w klimatach American McGee’s Alice

Pamiętacie American McGee’s Alice z 2000 roku? Taką krwawą grę komputerową opowiadającą o Alicji z Krainy Czarów, która to musi iść i zabić Królową Kier, a wszystko to w dość psychodelicznej oprawie. Gra była stworzona na silniku Quake 3 i jak na tamte czasy, była przeżyciem iście niesamowitym (podobnie zresztą jak Alice: Madness Returns). No a teraz mamy sposobność ponownie trafić do szalonej wizji Krainy Czarów, przy okazji ogrywania gry paragrafowej, jaką jest Koszmar Alicji w Krainie Czarów! Stworzony przez Jonathana Greena i wydany u nas przez Muduko. Gra oficjalnie nie ma żadnego powiązania z American McGee’s Alice czy Alice: Madness Returns, ale kiedy usiadłem do rozgrywki, szybko zacząłem zauważać podobieństwa i już po kilkunastu stronach byłem w znajomych mrocznych klimatach.

Gra paragrafowa?

Gamebook, paragrafówka czy gra paragrafowa brzmią dla was obco? Dla tych was, którzy nigdy z czymś takim się nie spotkali, krótkie wytłumaczenie:

Mówiąc najprościej — mamy książkę, która na swoich stronach opisuje przygody głównej bohaterki, a my czytając opis, który stawia nas przed jakimś wyborem — możemy zadecydować — w jakim kierunku rozwinie się historia. Do tego dochodzi jeszcze rozwijanie postaci, kompletowanie ekwipunku i oczywiście walka. Czyli takie papierowe RPG, ale dla jednej osoby.

Dlatego, jeśli jaraliście się wymienionymi grami z Alicją w roli głównej, to ta książko-gra również może okazać się dla was łakomym kąskiem. Zwłaszcza że jest naprawdę dobrze zrobiona. Poza samą książką, są jeszcze karty do gry, które co prawda są opcjonalne, ale gra się z nimi o wiele przyjemniej.

Jak to się prezentuje?

Jak już wspomniałem, Alicja to naprawdę dobrze wydana paragrafówka. Ilustracje są świetne, wszystko jest czytelne i jedynie szkoda, że nie ma twardej oprawy, bo jednak grając, wyginamy i kartkujemy ją dużo częściej niż przy zwykłym czytaniu.

Co mnie urzekło, a co wkurzało

Klimat! To po pierwsze, ale o tym już wspomniałem na początku, to nie będę się rozwodził. Do tego świetne ilustracje i same pomysły na postacie. Jak na przykład królik z zegarem w brzuchu, połączonym z jego wnętrznościami, czy ogólnie bardzo duże wykorzystanie mechanizmów zegarowych i różnych zębatek przy projektowaniu postaci i przeciwników.

Dialogi też były czymś przyjemnym do czytania, bo bardzo dobrze oddawały to, że Alicja jest dzieckiem i gdzie normalny człowiek już dostawałby ataku paniki, ona potrafi podejść do tematu z ciekawością.

Bardzo podobały mi się mechaniki zaimplementowane w grze, jak np. specjalne umiejętności Alicji, które nie raz uchroniły mnie przed pewną śmiercią, a jednocześnie nie były tak przesadzone, żeby uznać grę za popsutą.

Jeśli miałbym się na coś wkurzać, to chyba na ten cholerny labirynt, z którego przez długi czas nie mogłem się wydostać. Serio, ja miałem wrażenie, że tam to się z pół tej gry dzieje. Spotykam królika, wpadam do Krainy Czarów, jest spoko, wszystko szybko się dzieje, coraz to dziwniejsze rzeczy widzę, do tego jakieś walki się pojawiają, wszystko fajnie i dynamicznie, a potem trafiam do labiryntu, gdzie chodzę od jednego rozwidlenia do drugiego i dosłownie nic się nie dzieje.

Pamiętam, że Dom Pełen Zła też miał taki moment z korytarzami i pokojami i też mi się to nie podobało, ale to już chyba taki urok paragrafówek.

Czy Koszmar Alicji to dobra gra?

Lepsza niż wspomniany Dom Pełen Zła, ale nie tak dobra, jak mój ulubiony Czarnoksiężnik z Ognistej Góry. Strasznie podobało mi się zwiedzanej tej wizji Krainy Czarów, postacie są super zaprojektowane, a ilustracje są po prostu świetne. Grało mi się mega przyjemnie i zagram w to jeszcze nie raz, pewnie aż strony zaczną wypadać. Alicja jest wyceniona na 39,90 i uważam, że jest warta swoich pieniędzy, bo za cztery dyszki dostajemy naprawdę fajną przygodę i może to być dla kogoś dobry początek z paragrafówkami, więc tak, ja, jak najbardziej polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwanaście − 5 =

Magazyn Hipogryf