Kinga Chojnacka — Strefy — książka dla fanów post-apo i nie tylko!

Hej postapokaliptyczne Hipogryfy! Dzisiaj opowiemy sobie o debiucie książkowym Kingi Chojnackiej, czyli książce Strefy! Szukacie jakiegoś post-apo science fiction z silną kobiecą bohaterką i sporą ilością akcji? No to jak najbardziej zapraszam was do recenzji tej książki!

 

 

Strefy — o czym jest książka?

 

Jak informuje nas opis na okładce książki:

 

Od tej pory masz tylko jeden cel:
PRZETRWAĆ.
Siedem lat po serii wielkich katastrof Ziemia składa się wyłącznie z pustyń, ruin miast i śmiertelnego wirusa, który dziesiątkuje resztki ludzkości. Większość tych, którym udało się przeżyć, mieszka w Strefach – specjalnych schronach, których opuszczenie grozi szybką śmiercią.
A jednak Marion Dallas, zabójczyni pracująca na zlecenie przewodniczącego Strefy A, czuje,że nie może tu zostać ani chwili dłużej. Gdy odkrywa, że jej matka nie żyje, a na siostrze przeprowadzane są brutalne eksperymenty, decyduje się zemścić za wszystkie wyrządzone jej najbliższym krzywdy. Droga, w którą wyruszy, będzie długa i skrajnie niebezpieczna, a Marion będzie musiała zmierzyć się z morderczym upałem, kwaśnymi deszczami i atakiem pozastrefowego gangu. Towarzyszący jej mężczyzna, w ostatniej chwili uratowany przed egzekucją, może pomóc w przetrwaniu tej wyprawy lub… okazać się śmiertelnym wrogiem.

 

 

 

Strefy i niebezpieczeństwa świata zewnętrznego

 

Motyw schronów/stref/bunkrów, zwał jak zwał i niebezpiecznych terenów poza nimi, nie jest wcale nowy. Było to pokazane w serii gier Fallout, razem z ich kryptami będącymi schronami przed napromieniowanym światem zewnętrznym. Było to też fajnie ukazane w serialu Legion, wraz z miastem będącymi jednym z ostatnich bastionów ludzkości i ziemią zasiedloną przez anioły, czy chociażby takich komiksach jak Sędzia Dredd. No i też jest to wykorzystane w tytułowych Strefach, zresztą całkiem sprawnie i fajnie wykorzystane. Bo pomimo znanego i w miarę nawet popularnego tematu w science fiction, to Kinga Chojnacka widać, że chciała zrobić to po swojemu i inaczej, no i tutaj duży plus za to.

 

Bo tak szczerze to naprawdę podoba mi się ten świat. Mamy te strefy, mamy ruiny miast, jest świetne opisany i wspomniany już kwaśny deszcz, który nie dość, że sam w sobie jest zabójczy, to jeszcze zostawiał po sobie równie niebezpieczne opary, czy też mamy kilka naprawdę ciekawych miejsc utworzonych poza strefami. Właśnie takie elementy pokazują, że autorka dobrze przemyślała sobie ten świat, jeszcze przed rozpoczęciem pisania w nim historii.

 

 

A na imię było jej Marion

 

Główną bohaterką książki jest już wspomniana Marion Dallas, zabójczyni, kobieta, która nie da sobie w kaszę dmuchać i jak trzeba, to wbije Ci nóż między żebra tak, że nawet jej powieka nie drgnie. Przyznam, bardzo szybko polubiłem Marion. Przez pierwsze kilkadziesiąt stron, czytając poczynania Marion, pomyślałem “ta kobieta jest po prostu wredna”, no ale po kilku rozdziałach, szybko zmieniło się to na “ten świat jest wredny a tak kobieta jest chyba jedną z normalniejszych tutaj”.

 

Tak jak polubiłem Marion, tak Ethan, druga co do ilości zajmowanego w książce czasu postać, sprawiła mi trochę kłopotu z polubieniem. Na początku został przedstawiony jako małomówny i zamyślony gościu siedzący nad swoimi planami, by dosłownie kilka rozdziałów później, nie zamykał się nawet na chwilę, ciąglę, o co pytając Marion. Jasne, rozumiem, że te rozmowy były potrzebne, aby lepiej pokazać świat i wyjaśnić pewne aspekty, ale tym samym trudniej dla mnie było przywiązać się do tej postaci. Co nie znaczy, że Ethan sam w sobie nie jest ciekawym bohaterem!

 

 

Co z tym wszystkim wspólnego ma Sędzia Dredd?

 

Były dwa takie filmy, w których główne role zagrał Sylvester Stallone. Pierwszym z nich była jednocześnie pierwsza filmowa ekranizacja przygód sędziego Dredda. Przedstawiony był tam pojęcie Megacity, wielkich miast z ogromną liczbą ludności mieszkających na zdecydowanie zbyt małym obszarze, oraz również był wątek bohatera, który opuszcza to megamiasto i trafia na dzikie i niebezpiecznie pustkowia, by potem powrócić z zemstą. Nawet jeśli Marion Dallas nie jest sędzią bezwzględnie przestrzegającym prawa, to twarda z niej babka, która nie ma problemu, żeby samemu nastawić sobie złamany nos czy opatrzyć poparzoną nogę, no i tym samym nie sposób było dla mnie, nie kojarzyć świata “Stref” ze światem “Dredda”.

 

Drugim filmem był zaś Demolition Man, również tutaj Sylvester Stallone zagrał tytułową rolę, a film ukazywał dystopijną wizję przyszłości, gdzie życie w wydawać by się mogło idealnym i bezpiecznym społeczeństwie, to tak naprawdę jedno wielkie więzienie. No i właśnie też takie odczuciem miałem czytając Strefy. Fakt, życie poza strefami jest ekstremalnie niebezpiecznie i możesz zginąć praktycznie od wszystkiego, tym samym nie wiesz, czy dzisiejszy dzień nie będzie twoim ostatnim, ale… czy tak samo nie jest przypadkiem wewnątrz strefy?

 

Żyjesz, póki jesteś potrzebny, a jak będzie trzeba znaleźć kozła ofiarnego, to może paść właśnie na Ciebie i nic wtedy już nie możesz z tym zrobić.

 

To właśnie zostało w tej książce bardzo fajnie ukazane, szczególnie przy takich postaciach jak Larson czy McClain.

 

W sumie jakby się nad tym zastanowić to nie wiem, czy nie wyobrażam sobie Marion jako kobiecego odpowiednika Stallone? Indiana Jones miał Larę Croft, a Rambo może mieć… Marion Dallas 😉

 

 

Jak to jest z tymi debiutami?

 

Jak na debiut, muszę przyznać, że jest to naprawdę ciekawa historia, z interesującymi bohaterami, wciągającym przebiegiem zdarzeń i fajnie przemyślanym miejscem akcji. Więc jeśli chodzi o te aspekty, to duży plus.

 

Również duży plus za dynamikę, bo już od początku dużo się dzieje, co chwila jest jakiś zwrot akcji, nowa postać, rozwinięcie wątku. Więc nie można powiedzieć, że książka się dłuży.

 

Jednak debiut nigdy nie jest idealny (zresztą żadna książka nie jest idealna, nawet doświadczonego i znanego pisarza). Tak też tutaj ukuło mnie to, że książka więcej nam mówi, niż pokazuje. Że narrator dużo rzeczy wprost wyjaśnia czytelnikowi. Np. była taka scena gdzie Marion i Ethan idą do pewnego gościa, który przywitał ich, siedząc na krześle, a za kilka linijek później narrator nagle wypalił: “Przez problemy z kręgosłupem nie miał zamiaru niepotrzebnie się podnosić”.

No fajnie, ale można byłoby to jakaś pokazać, albo nawet sama postać mogła wypalić “sorry, że nie wstaję, ale no wiecie… kręgosłup”. Bardzo wielu autorów to robi na początku i z czasem się wyrabia, myślę, że i tutaj też przy drugim tomie stref, więcej będzie pokazane, niż po prostu powiedziane.

Oczywiście nie wpływa to na samą historię, tylko ja tak lubię się czepiać, ale mam wrażenie, że gdyby więcej rzeczy po prostu pokazano, niż mówiono o nich, to byłoby ciekawiej.

Takim właśnie przykładem pokazania, było jak Ethan spotkał pewnego starca, którego rozpoznał po… jego głosie. To było fajne, pomysłowe i sam wątek, mimo że króciutki, to ciekawy.

 

 

Podsumowując Strefy:

 

Jest to fajna historia w postapokaliptycznym świecie, zbudowana na motywie schronów i niebezpiecznych terenów świata zewnętrznego. Z ciekawymi bohaterami i lokacjami. Sam warsztat i opisy mogłyby być trochę lepsze, ale w ostatecznym rozrachunku nie jest źle.

 

Jeśli ktoś jest fanem takich serii gier jak Fallout, Metro czy Stalker. Czytał Piknik na skraju drogi, komiksy o Dreddzie czy oglądał seria Legion, to dość szybko odnajdzie się w świecie Stref i może mu ta książka przypaść do gustu.

 

Jeśli chodzi o wszystkich innych, to… może warto spróbować? 🙂

 

Plusy:

 

+ Marion Dallas
+ Świat książki

 

Minusy:

 

za dużo rzeczy mówionych czytelnikowi wprost

 

 

strefy kinga chojnacka okładka książki

 

Tytuł: Strefy
Autorka: Kinga Chojnacka
Seria: Strefy (Tom I)
Wydawca: Novae Res
Data premiery: 23.09.2020
Liczba stron: 560

 

Do zobaczenia w kolejnych recenzjach!


~ Arek

 

 


Obecnie zrecenzowane książki od wydawnictwa Novae Res:

(Każda okładka to link do recenzji)

Birdman

Birdman

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: