Jaram się DC’s Legends of Tomorrow!

Nie mogę uwierzyć, jak bardzo jaram się DC’s Legends of Tomorrow. Dosłownie odkąd odpaliłem ten serial na Netflixie, czuję jakbym w końcu znalazł coś, czego tak długo szukałem i czego nie mogłem znaleźć. Coś, co zastąpiłoby mi Arrowa czy Flasha, a jednocześnie miało ten vibe, jaki dawały pierwsze Gwiezdne Wrota (Stargate SG-1).

 

DC Legends of Tomorrow serial Netflix Atom i White Canary

 

DC’s Legends of Tomorrow – bohaterowie drugoplanowi w świetle reflektorów

 

No więc fabuła wygląda mniej więcej tak. Na ziemi ląduje człowiek imieniem Rip Hunter, który jest ex-mistrzem czasu (coś jak Doctor Who) mający na celu strzec historii i pilnować, żeby z podróżowaniem w czasie było wszystko w porządku. Do momentu aż Vandal Savage (możliwe że znasz tego złoczyńce z komiksów DC) zabija jego żonę i syna. Wtedy Rip stwierdza „chrzanić to wszystko” i idzie ratować swoją rodzinę. No a jak to najlepiej zrobić? Cofnąć się trochę w czasie i zebrać grupę dość nietypowych superbohaterów (oraz superzłoczyńców), którzy mu w tym pomogą.

 

Tym samym dostajemy zbitkę bohaterów, którzy nigdy nie powinni się spotkać.

 

Oczywiście nie ma mowy o werbowaniu Flasha czy Arrowa, gdyż ich zniknięcie w obecnej linii czasu porządnie by namieszało. No i pewnie dlatego, że aktorzy i prawa do postaci by za dużo kosztowały. Więc nasz Hunter zbiera tych, którzy nie są tak często na srebrnym ekranie.

 

serial Legends of Tomorrow Captain Cold

 

Tym samym w jego towarzystwie pojawiają się takie gwiazdy jak Atom, Firestorm, White Canary, Hawkgirl czy tacy złoczyńcy jak Heat Wave, czy Captain Cold! No i niech mi ktoś powie, że nie jest to wybuchowa mieszanka! Oglądałbym dla samego Atoma i Colda, a tu dostałem dosłownie cały pakiet.

 

Możecie znać tych bohaterów z innych seriali DC, gdzie odgrywali role drugoplanowe, jednak dopiero po dołączeniu do “Legends”, aktorzy pokazali, na co ich stać, tworząc o wiele bardziej złożone postaci, niż we wcześniejszych serialach.

 

Wybuchowa mieszanka bohaterów

 

Nasi herosi, w swojej misji powstrzymania Vandala Savage, podróżują w czasie, starając się przeszkadzać złoczyńcy w różnych epokach i różnych konfliktach (jak ktoś nie wie to spoiler z komiksów – Savage jest nieśmiertelny i żyje praktycznie od starożytnego Egiptu). Tym samym mamy trochę klimat z Doktora Who gdzie, a to raz jesteśmy w średniowieczu, a to raz na dzikim zachodzie, jednak w przeciwieństwie do tamtego Brytyjczyka, tutaj wszystko dzieje się praktycznie na ziemi (z paroma wyjątkami).

 

DC Legendy Jutra Firestorm

 

Co jest tutaj świetnie, to że grupa jest stworzona ze swoich przeciwieństw, kontrastów, które doprowadzają do konfliktów, popychają fabułę do przodu, tworzą się jakieś związki czy też zabawne sytuacje. Dlatego właśnie nazywam to wybuchową mieszanką, bo oglądanie tego, co dzieje się między bohaterami na statku, jest równie ciekawe i wciągające co sam pościg za Vandalem.

 

Czy Legends of Tomorrow ma wady?

 

Pewnie że ma, od razu mogę powiedzieć że jak ktoś nie oglądał wcześniej Arrowa czy Flasha, to nie odnajdzie się w tym serialu. To nie jest tytuł na początek, gdyż samo wprowadzenie postaci jest bardzo ubogie i trzeba po prostu je znać z wcześniejszych seriali.

 

 

Tak samo struktura serialu, bo wiele odcinków nie popycha fabuły do przodu, a są jedynie takimi małymi fillerami, albo wsparciem do serialu Arrow, gdzie pokazują co się działo między odcinkami. Dla mnie były super, bo lubię tych bohaterów i chciałem oglądać ich epizodyczne przygody, jednak jak ktoś chce skupić się na głównym wątku, to może być dla niego zbyt rozrzedzony.

 

Jednak, jeżeli wiesz co to Arrow, Flash czy Supergirl, to obczaj DC’s Legends of Tomorrow! Możliwe, że będzie to strzał w dziesiątkę 😉

 

Serial Science Fiction DC Legends of Tomorrow

 

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: