Jamesa Luceno “Katalizator” – kontrrecenzja książkowego wprowadzenia do filmu “Łotr 1”

Czy warto było napisać taką książkę?

 

“Katalizator” Jamesa Luceno powstał jako prolog do historii ujętej w “Łotrze 1”, pozwala nam poznać bohaterów, którzy będą nam towarzyszyć w pierwszym starwarsowym spin-offie. Na karty powieści trafiły takie postaci jak Galen Erso, jego żona Lyra oraz dyrektor Orson Krennic. W “Rogue One” swój czas ekranowy mieli przede wszystkim Galen Erso (jego imię to hołd złożony legendarnej postaci Galena Mareka – głównego bohatera serii gier “The Force Unleashed”) oraz Orson Krennic, w którego brawurowo wcielił się Ben Mendelsohn. 

 

“Catalyst”, bo tak brzmi oryginalny tytuł powieści, pozwala nam “rzucić okiem” na newralgiczny punkt historii Galaktyki pomiędzy powstaniem Imperium a narodzinami Rebelii. Sam pomysł opisania losów bohaterów, którzy poświęcili swe życie, by zdobyć plany Gwiazdy Śmierci, był bardzo ciekawy. W oryginalnej trylogii Mon Mothma mówi przecież, że wielu Bothan zginęło by uzyskać te plany. To krótkie stwierdzenie, a także waga tego zdarzenia doprowadziły nas do momentu, w którym wszyscy chcieliśmy poznać szczegóły tej operacji. Dlatego też zapowiedź “Rogue One” i poprzedzającej go książki, fandom przyjął z dużą nadzieją i entuzjazmem. James Luceno także miał tego świadomość, dlatego “Katalizator” uzupełnia nam te drażniące luki w dziejach Sojuszu. 

 

Prolog, do którego nie sposób się przyczepić

 

Luceno, obok Timothy’ego Zahna, to chyba najbardziej rozpoznawalny autor gwiezdnowojennych powieści. Jest on twórcą świetnie odbieranych książek jak “Labirynt zła” oraz “Narodziny Dartha Vadera”. Jednakże po nastaniu ery Disneya, pisarz ten obniżył podobno swe loty. Już jego poprzednia powieść, “Tarkin”, nie była dziełem, na które czekano, mimo, ze materiał, na którym Luceno mógł pracować, był znaczny i perspektywiczny. “Katalizator” z kolei miał niejako odgórnie ustalone rozwiązania fabularne i skutki jakie przynoszą bohaterom ich działania. Co zatem postanowił uczynić Luceno? Skupić się na aspektach, na które miał największy wpływ. Postaciach, lokacjach oraz ogólnej sytuacji w Galaktyce. I udowodnił tym samym, że plotki o jego “śmierci” były co najmniej przesadzone.

 

Tutaj każdy z bohaterów ma swoje dobre i złe strony, ich życia są w jakiś sposób bogate w doświadczenia. W tytule umieściłem słowo kontrrecenzja, bowiem na łamach naszego portalu mogliście już przeczytać recenzję “Katalizatora”, dokładnie o tutaj. Czy zatem wychodzę w tym miejscu z kontrą do tego co napisał szanowny redaktor Birdman? Trochę tak, zwłaszcza jeżeli na tapecie pojawia się osoba Galena Erso. Bowiem w moim przekonaniu fragmenty o gwiezdnowojennym Robercie Oppenheimerze, są ciekawe i realnie wpływają na oś fabuły czyli relację z Orsonem Krenniciem.

 

Niewyświęcony “Jedi” kontra biurokratyczny karierowicz

 

Galen to postać, która nie pasuje do wizerunku bohatera SW z czasów wojen klonów i początków Imperium. Jest pacyfistą pragnącym by kryształy kyber, nad którymi pracuje, a także całokształt jego pracy naukowej służyły pokojowi i dobrobytowi w Republice. Przede wszystkim chce istnienia Republiki, bowiem widać, że ceni ład i spokój. Miałem czasem wrażenie, że jego wartościom jest bardzo blisko do ideałów Zakonu Jedi. Dlatego właśnie jego postać jest intrygująca, ponieważ stanowi element inności w świecie opanowanym przez wojny, rozwój technologii wojskowej oraz militaryzm Imperium Galaktycznego. Galen robi coś, działa, na tyle ile pozwala mu sytuacja. Jego obecność, charakter, losy najlepiej wypadają w kontraście do Orsona Krennica, jego, powiedzmy, przyjaciela. 

 

A skoro już o Krennicu mowa. Filmy z serii Gwiezdnych Wojen zawsze idealnie wpasowywały się w wizerunek space opery (który właściwie stworzyły), bowiem wypełnione były konfliktami, bitwami, żołnierzami i lataniem po galaktyce. Brakowało w nich głębi, geopolityki, szerszego tła wydarzeń i czegoś co ładnie nazywa się “character arc”, czyli droga rozwoju postaci. James Luceno opanował sztukę budowania postaci w najwyższym stopniu, co widać nie tylko w “Katalizatorze”, ale także w jego wcześniejszych dziełach. Co ciekawe, wydaje się, że kreowanie rozwoju postaci jest dla niego korzystniejsze gdy dotyczy antagonistów jak Vader, Tarkin czy Krennic właśnie. Orson jest kłamliwym, dwulicowym karierowiczem. Z uporem w dążeniu do władzy połączonym z wrodzoną przebiegłością, manipuluje poszczególnymi osobami, by piąć się wyżej w imperialnej hierarchii. Jego intrygom ulega nie tylko nieco naiwny jednak Galen, ale także Wielki Moff Tarkin – było nie było, czołowy imperialny polityk i wojskowy. I właśnie sposób w jaki została opisana ta ścieżka Krennica po szczeblach władzy, stanowi najmocniejszy warsztatowo i fabularnie element tej świetnej powieści. Słowem, ten świat żyje, tak jak i postacie w nim żyjące. 

 

Galaktyka coraz mniej pusta

 

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że w “Katalizatorze” pojawiło się wiele miejsc, które chyba wydobyto z galaktycznych archiwów na Corruscant. Na stronach powieści odwiedzamy całkiem dużo różnorodnych planet. Nie będziemy latać od Tattooine do Yavin i z powrotem. Poznamy podobną do Hoth lodową planetę Vallt, czytając opis lesistej planety Lokori zamajaczy nam wizja Kashyyk a w korporacyjnym Salient rozpoznamy pewnie podobieństwa do Korelii. Rozszerza nam to rzeczywistość w jakiej się obracamy, w końcu SW to więcej niż kilkanaście planet. Ale właśnie od tego mamy książki – by dały nam więcej niż może zaoferować jakikolwiek film. 

 

James Luceno jest tym pisarzem, któremu mógłbym oddać stery poprowadzenia każdej z historii z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Mając za sobą dziesiątki przeczytanych pozycji, tak kanonicznych jak i legendarnych, podchodziłem do “Katalizatora” w dużym optymizmem. I choć “Tarkin” mnie nie porwał, to Luceno nadal rozumie jak pisać trochę głębszą treściowo space operę. Z czystym sercem polecam książkę, a zaraz po niej film. Takie było przesłanie twórców i ma ono sens.

 


 

 

 

Tytuł: “Star Wars. Katalizator. Wprowadzenie do filmu Łotr 1”

Autor: James Luceno

Data wydania: 29.03.2017

Seria: Kanon Star Wars

Wydawnictwo: Uroboros

Ilość stron: 448

ISBN: 9788328042933

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście − 10 =

Magazyn Hipogryf