Ile warta jest pamięć? – Recenzja książki Druga Szansa

Wyobraź sobie, że pewnego dnia otworzysz oczy i nie poznasz siebie. Ciało, twarz, oczy, głos – wszystko to będzie obce. Przyjdzie miła, troszkę dziwna pani i zacznie Cię pocieszać i powie, że jesteś w specjalnym ośrodku dla samotnych osób z zanikiem pamięci. Samotnych? No tak, bo jesteś całkiem sam, ale nie tęsknisz, bo nie pamiętasz nikogo bliskiego. I ta dziwna pani z groteskowym uśmiechem zacznie Ci pomagać, zapewniając, że wszystko będzie dobrze, ułoży się, przypomnisz sobie… A serce i rozum zaczną prowadzić własną prywatną wojenkę, na tym obcym polu bitwy Twojego ciała. Komu uwierzysz, sobie? Przecież nawet sam siebie nie znasz. Wszyscy wokół chcą Ci pomóc, ale czy ich ukradkowe spojrzenia nie mówią czegoś innego? Tkwiąc w wielkiej pułapce z niczego, broniąc się przed otaczającym szaleństwem, musisz uważać, by nie popaść w obłęd…

 

Tak wyglądał pewien jesienny poranek Julii Stefaniak. Zofia Morulska, lekarka pracująca w ośrodku Druga Szansa, otacza naszą bohaterkę opieką, starając się przywrócić jej stan do normalności. To jednak może okazać się wyjątkowo trudne, gdy ta „normalność” odbiega od wszelkich norm…

 

Więcej wątpliwości niż pewników

 

Pierwszoosobowa narracja w książce o problemach psychicznych to zawsze świetny pomysł. Dzięki temu czytelnik ma szansę wejść w buty bohatera i odczuć we własnej głowie, co to znaczy tracić kontrolę nad swoimi myślami i pomimo potknięć (jak na przykład pisanie, że 22 lata to poważny wiek – wątpię, żebym była wyjątkiem, który w tym wieku szalał), autorce udało się to świetnie. Razem z Julią gubiłam się w jej świecie, we dwie plątałyśmy się między urojeniami, wątpliwościami a prawdą. Nie mogę powiedzieć, żebym jakoś mocno polubiła główną bohaterkę, bo gdzieś tam ciągle mi zalatywała Mary Sue, ale współczułam jej i z każdą stroną coraz bardziej cieszyłam się, że jestem tylko czytelniczką tej historii.

 

Największy minus Drugiej Szansy to postać Adama Krukowskiego. Nie cierpię ideału bad boya w literaturze. Może jestem jakaś nieczuła na takie wdzięki, a może jest to po prostu zbyt wiele razy odgrzewany kotlet – kultura zrobiła z łobuzów chłopców idealnych i wycisnęła z nich ostatnie jakkolwiek interesujące soki. Wątek romantyczny w Drugiej Szansie bardziej przeszkadzał, niż pomagał i momenty krytyczne wypełniał jakimś słodkopierdzącym dymkiem, zamiast głębią.

 

 

Ludzie boją się horrorów. I słusznie, bo taka ich rola, ale przez ten strach czasem umyka im bardzo wartościowa treść, która przecież poza grozą, wzbudza także ciekawość i otwiera oczy na sprawy, które jedynie ten rodzaj emocji jest w stanie uwidocznić. Druga Szansa przez dużą część jedynie muska taflę horroru i thrillera, nie pozwalając czytelnikowi zanurzyć się w morzu strachu. Z początku, jako fanka głębokiej literatury grozy, uznawałam to za wadę, ale teraz widzę w tym potencjał. Katarzyna Berenika Miszczuk to nie Lovecraft, który potrafił zbudować atmosferę przytłaczającego, pierwotnego lęku. To także nie psychodelicznie rzeźnicki Masterton, czy King i jego igraszki z czytelnikiem, ani tak bliski tematyki jej książki Robert Bloch z mistrzowską Psychozą – a mimo to, autorka odwaliła kawał dobrej roboty. To sztuka pokazać strach innego sortu, dozując go tak, by nie przytłoczył fabuły.

 

By być odważnym, musisz się bać

 

To, co nas kreuje to wspomnienia i nasza historia, a pamięć buduje nasze doświadczenie. Prawdziwym horrorem jest zostać pozbawionym tych wszystkich rzeczy. Wszystko to, co się składa na to, kim jesteśmy, staje się jedynie odległym echem. I to wizja tej bezdennej pustki w głowie i sercu jest najstraszniejszą częścią książki Druga Szansa. Jeśli więc ktoś boi się czytać literaturę grozy, ale jest jej ciekawy, to Druga Szansa spełni jego oczekiwania.

 

Na waszym miejscu, dałabym Drugiej Szansie… Szansę 😉

 


 

Katarzyna Miszczuk Druga Szansa okładka książki Hipogryf.pl

 

 

Tytuł: Druga Szansa
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawca: Uroboros
Data premiery: 06-11-2013 / nowe wydanie: 22-08-2018
Liczba stron: 330
ISBN: 9788328058415

 

 

Omawiany dzisiaj tytuł można zamówić bezpośrednio ze strony Grupy Wydawniczej FOKSAL:

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

szesnaście − dziesięć =

Magazyn Hipogryf
%d bloggers like this: