Hawkeye – i jak tu nie kochać Kate Bishop?!

Hej hej komiksowe Hipogryfy! Po recenzji mrocznego i psychodelicznego Batman: Sekta, czas na coś lżejszego, ale i równie pełnego akcji co Batsy. Tym razem zapraszam was do poznania komiksu Hawkeye: Kate Bishop! Gdzie nasza nowa Hawkeye zmierzy się nie tylko ze światkiem przestępczym, ale też z trudami prowadzenia własnego biura detektywistycznego, czy… siostrami Wolverine! (w sensie że to są dwie siostry… nie to że siostry Logana czy coś… no wiecie o co mi chodzi 🙂 ).

 

 

 

 

Kate Bishop da się lubić!

 

 

Nie ma co ukrywać, historia, mimo że dobra, to jest po prostu kolejną opowieścią o superhero walczącym z kolejnymi przeciwnikami. No i fakt, przyjemnie się to czyta, jednak to nie to przyciąga najbardziej do tego komiksu. To Kate Bishop, wygadana a wręcz pyskata łuczniczka jest tutaj najważniejsza.

 

 

 

 

Tutaj najbardziej nas ciekawi, w jakie kolejne problemy wpakuje się Kate!

 

 

 

Za zaciekawieniem czytamy o tym, jak młoda Hawkeye:

 

  • zadziera z niewłaściwymi ludźmi,
  • jak będzie się przekomarzać z lokalną policją,
  • oglądać się za facetami z sześciopakiem,
  • czy też – w co tym razem wpakuje ją Clint Barton!

 

 

Mówiąc wprost: mamy tutaj naprawdę zarąbistą bohaterkę.

 

 

 

 

No może poza jej sercowymi podbojami… bo te albo są słabe, albo ich w ogóle nie ma. Nie to, że nie było do tego okazji, po prostu Panienka Bishop nie jest chyba za dobra w te rzeczy.

 

 


Kim jest Kate Bishop?
Jeśli oglądaliście filmy Marvela, to wyobraźcie sobie dziewczynę o umiejętnościach filmowego Hawkeye i gadce oraz szczęściu Star Lorda… no i oto nasza bohaterka!


 

 

 

 

Trochę taka odpowiedź na Nightwinga?

 

 

Jakiś czas temu Nightwing dostał swój własny komiks. Gdzie postanowił w końcu wyjść z cienia Batmana, wyprowadzić się z Gotham i zacząć działać na własną rękę. Oczywiście nie ma mowy, żeby zaczął walczyć z elitą świata przestępczego, a do tego daną mu taki średni wątek romantyczny, tak żeby coś działo się w jego życiu.

 

 

 

 

Mam wrażenie, że podobnie jest z omawianym dzisiaj komiksem. Kate Bishop zaczyna nowe życie, otwiera własną działalność, walczy z lokalnymi zbirami i całuje się z jednym takim gościem (no dobra… dwoma). Ot, niby własna seria, ale jednak na tyle z boku, żeby nie przeszkadzała superbohaterom Marvela, których oglądaliśmy siedząc w sali kinowej.

 

 

 

 

No i może to jest przepis na sukces?

 

Bo ile razy może czytać o ratowaniu całego miasta? Może właśnie dlatego tak polubiłem serię Nightwinga i dlaczego właśnie skłaniam się do Hawkeye: Kate Bishop? Wszystko jest takiej bardziej “lokalne”, ale dzięki temu nie rozdmuchujemy wątków do skali światowego zagrożenia.

 

 


Jeśli do tej pory nie znaliście postaci Kate Bishop, to spokojnie, ta serie nie wymaga od was głębszej znajomości uniwersum Marvela i można się nią cieszyć nawet jako zwykły śmiertelnik.


 

 

Jak mi się czytało nowego Hawkeye’a?

 

 

Zaskakująco lekko i przyjemnie. Mamy niecałe 350 stron, czyli 16 amerykańskich wydań zbite w jeden duży album. Nie jest to jedna duża historia, a za to kilka mniejszych, gdzie Kate będzie musiała kogoś odnaleźć czy wspomóc w działaniach siostry Wolverinki (Laura Kinney i Gabby Kinney) albo też oryginalnego łucznika (Clint Barton). Więc jest całkiem różnorodnie. Do tego kreska jest czytelna i mimo że prosta, to fajnie się tutaj prezentuje i po prostu pasuje do postaci Kate. Niektóre wątki były lepsze (T.B.C, Barton) niektóre słabsze (Laura & Gabby, smok), ale w ostatecznym rozrachunku i tak wychodzi to na plus.

 

 

 

 

Jest to zupełnie inny klimat niż recenzowany przeze mnie Batman: Sekta, jednak w obu przypadkach uważam, że są to pozycje warte przeczytania.

 

 

 

Plusy:

 

+ nie tylko dla fanów Marvela
+ świetna bohaterka
+ różnorodne wątki

 

Minusy:

 

ten romans to taki trochę znikąd

 

Dziękuje wydawnictwu Egmont za podrzucenie mi komiksu do recenzji, no i też zachęcam was do rzucenia okiem na ich pozostałe pozycje z serii Hawkeye.

 

Nie zapomnijcie też rzucić okiem na pozostałe komiksy, które ostatnio dla was recenzowałem:

 

 

 

~ Arek

 


 

 

Wydanie: 2021
Seria/cykl: MARVEL NOW 2.0
Scenarzysta: Kelly Thompson
Ilustrator: Michael Walsh, Leonardo Romero
Tłumacz: Marceli Szpak
Typ oprawy: miękka ze skrzydełkami
Data premiery: 20.01.2021

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 × jeden =

Magazyn Hipogryf