Green Lantern: Rise of the Manhunters — recenzja Nintendo 3DS

Obejrzałem w końcu Green Lantern z Ryanem Reynoldsem! No wziąłem i obejrzałem, jednym tchem, akurat był na Netflixie i nie miałem już nic do zrobienia na ten dzień. Za dużo o filmie tutaj nie powiem, jednak ważne jest to w aspekcie recenzji tej gry, bo to właśnie po obejrzeniu filmu z platformy Netflix, zachciało mi się zagrać w Rise of the Manhunters.

 

Green Lantern recenzja gry blog Hipogryf.pl

 

Green Lantern: Rise of the Manhunters na Nintendo 3DS

 

Co mogę powiedzieć o samej grze?

Trzyma się… tak w sumie to średnio. Zdecydowanie bardziej wolę wcielać się w mrocznego rycerza grając w Batman Arkham Origins Blackgate. No ale z drugiej strony, w Green Lantern: Rise of the Manhunters grało mi się o niebo przyjemniej, niż w recenzowane nie tak dawno temu Thor God of Thunder czy też Captain America Super Soldier od Marvela.

 

Green Lantern Rise of the Manhunters

 

(Oczywiście cały czas mówimy o wersjach gier na przenośną konsolę Nintendo 3DS 🙂 )

 

Dlatego właśnie napisałem, że Green Lantern trzyma się średnio. Grze zdecydowanie nie pomaga samo wprowadzenie i początek. Serio, gdybym wcześniej nie oglądał filmu na Netflixie, to pewnie krzywiłbym się jeszcze bardziej, przechodząc growe intro. No a początek gry jest właśnie tym, co powinno wciągać. Tutaj niestety gra rozkręca się dopiero później, przez co wielu mogło się na starcie do niej zniechęcić.

 

Green Lantern: Rise of the Manhunters – o fabule

 

Tytułowi Manhunters są rasą androidów, pierwotnie stworzoną przez Strażników Wszechświata, która miała służyć jako pierwsza międzygwiezdna policja. Łowcy stali się bardziej obsesyjni w wymierzaniu kary niż w wymierzaniu sprawiedliwości, zmuszając Strażników do rozwiązania swoich szeregów. Nieliczni Łowcy, którzy przeżyli, uciekli na wygnanie, a Strażnicy założyli nową elitarną policję zwaną Korpusem i uzbroili swoich członków w specjalnie spreparowane pierścienie mocy. Teraz Łowcy wracają i pragną zemsty na Strażnikach.

 

Green Lantern gra na Nintendo 3DS

 

Czyli dawny wróg wraca i trzeba go powstrzymać, niezbyt ambitnie, ale działa, więc nie narzekam.

 

Green Lantern: Rise of the Manhunters – rozgrywka

 

Jeżeli chodzi o sam gameplay, to zarówno naparzanie przeciwników w widoku ala Metroid, jak i same lokacje są dobrze zrobione. To taki futurystyczny Beat ’em up, gdzie biegniemy (czy też lewitujemy) w kierunku prawej strony ekranu i bijemy co tam na nas wyskoczy. Fajerwerków nie ma, ale ja lubię tego typu gry, kojarzą mi się ze starymi automatami i daję plusa.

 

Zielona Latarnia recenzja gry blog Hipogryf.pl

 

Green Lantern: Rise of the Manhunters – podsumowanie

 

Podsumowując, obejrzałem film z Ryanem Reynoldsem i zagrałem w Manhunters jako uzupełnienie filmu. Byłem w klimacie Zielonej Latarni i dzięki temu przymykałem oko na różne niedociągnięcia, bo mi się sam świat podobał. Jeżeli ktoś jest zaczytany w komiksach DC, to zapewne będzie miał podobnie. Jednak jak ktoś nie jest fanem tej postaci, to możliwe, że i grę będzie odbierał nieco gorzej. Więc powiem tak: ta gra to średniak, który przypadnie do gustu fanom tej postaci, ale innym niekoniecznie.

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: