Granice Nieskończoności – 38 niezwykłych i dość depresyjnych opowiadań!

Hej hej książkowe Hipogryfy! Dawno nie recenzowałem jakiejś książki, więc nadszedł czas na nadrobienie zaległości. Tym razem na warsztat trafiły Granice Nieskończoności, czyli już drugi zbiór opowiadań przygotowany przez projekt Zapomniane Sny. Wcześniej recenzowałem ich “W głębi snów” i byłem wtedy bardzo zadowolony, jak jest w przypadku kolejnego zbioru?

Pierwsze opowiadanie bardzo mnie zaskoczyło

Ale nie swoim kunsztem czy niesamowitym językiem (chociaż przyznaje, mimo że krótkie to było bardzo dobre) a faktem, że pojawiła się tam postać młodej i wychudzonej dziewczyny chorującej na Leśniowskiego-Crohna. Było to dla mnie o tyle zaskoczeniem, że ja sam na to choruję! Tylko że wpierdzielam nie do końca zdrowe odżywki białkowe, to wyglądam jak normalny człowiek 😉 Było to naprawdę miłe zaskoczenie, kiedy niewiele osób kojarzy, na co chorujesz, a tu nagle pojawia się to w zbiorze opowiadań. Już pierwsze strony i postać “Crohniątka” jak to pieszczotliwe Barbara Drecka-Szymańska określiła tę dziewczynę, wywołało u mnie zaskoczenie i zaciekawienie, tak że chęć przeczytania tej antologii wręcz się u mnie podwoiła. No i samo opowiadanie jest bardzo ciekawe, świetny wybór na rozpoczęcie antologii.


Granice Nieskończoności mają u mnie dużego plusa, za to że już od pierwszych stron potrafiły mnie zaciekawić.


Przeleciałem jak burza przez jedno opowiadanie, potem drugie, potem trzecia i nagle zacząłem zwalniać. Już kolejne czytałem wolniej i coraz więcej myśli kłębiło się w mojej głowie, a to dlatego, że:

Jordan Peterson chyba miał wpływ na mój odbiór tej antologii

Kojarzycie Jordana Petersona? Tego psychologa klinicznego, profesora na uniwerku w Toronto i wypowiadającego się w dosadny sposób na wiele tematów z naszego życia? Jeśli nie, to gorąco go wam polecam, sam chętnie słucham jego wykładów, bo jest w nich coś, co pozwala mi stawać się lepszym człowiekiem.

Słucham sobie w drodze do pracy, w domu jak sprzątam, albo po prostu jak siedzę w pokoju i coś robię. Tak się też złożyło, że jak czytałem Granice Nieskończoności, to Peterson leciał w tle na odpalonym telewizorze. No i obstawiam, że właśnie przez wpływ, jaki Peterson miał na postrzeganie przeze mnie tematów w ostatnim czasie, sprawił, że niektóre z opowiadań były dla mnie bardzo ciężkie w odbiorze.

Nie chodzi mi o to, że były źle napisane albo że warsztat autorski potrzebował jeszcze pracy. Bardziej chodzi mi tu o sam wydźwięk opowiadania. Zauważyłem to już przy okazji czytania Fantastyczny Piór od Nowej Fantastyki, zauważam to też przy okazji Granic Nieskończoności — my, Polacy, strasznie lubujemy się w szarych, depresyjnych i przytłaczających opowiadaniach. Wydaje nam się, że jak pokażemy coś przykrego i smutnego, to zostanie to bardziej docenione przez publikę i jury, że jest większa szansa wybić się, pokazując ból i trud, niż radość i sukces. No i cholera, to się sprawdza! Jak bardzo by mi się to nie podobało, muszę przyznać, że im coś bardziej smuci, tym bardziej ludzie uważają to za dobre opowiadanie. Zaczynam rozumieć, czemu tak bardzo kieruję się w stronę amerykańskiej fantastyki i czytając kolejne opowiadania w uniwersum Warcrafta czy Zapomnianych Krain, może nie jest to tak ambitna i złożona literatura, jaką znalazłbym na półkach empiku w moim mieście, to przynajmniej, po ciężkim i niewdzięcznym dniu pracy, gdzie stres i zmęczenie psychiczne sięgają granicy wytrzymałości, w przeciwieństwie do naszych rodzimych opowiadań, czytanie amerykańskich autorów fantasy nie sprawia, że czuję się jeszcze gorzej.

Nie chcę przez to zniechęcić kogoś do czytania Granic Nieskończoności, czy też powiedzieć, że ta książka jest zła. Z pewnością to nie jest lekka lektura. Znajdują się tam lżejsze opowiadania, jednak:


Sięgając po ten tytuł, trzeba być przygotowanym na całą masę emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i tych negatywnych.


Po prostu miałem problem z poleceniem tej antologii, komuś, kto chce przeczytać coś dla relaksu. No bo wyobraźmy sobie sytuacje, że chciałbym polecić książkę jakiejś znajomej, która nie ma za dużo wolnego czasu i chciałaby sobie poczytać jedno/dwa opowiadania co jakiś czas. Co ja mógłbym jej powiedzieć? Że:

Hej, obczaj Zbiór opowiadań Granice Nieskończoności! Jest tam opowiadanie i dziewczynie co ma tę samą chorobę co ja!

Serio? I co się dzieje?

No… umiera.

Aha?

Ale są jeszcze inne opowiadania! Nawet taka bajka edukacyjna o piesku!

Tak? A co tam się dzieje?

Jego właściciel umiera… i…

Po prostu przestań…


I serio, jak teraz o tym myślę, to jednak te takie smutne i depresyjne opowiadania górują nad tymi pozytywnymi.


Chyba też dlatego tak powoli czytałem tę antologię. Musiałem sobie po prostu robić dłuższe przerwy, bo nie byłem w nastroju na takie opowiadania. Chociaż muszę przyznać, że niektóre naprawdę potrafiły wciągnąć. Zegarek uporczywie przypomina, że za 5 godzin wstajesz do pracy, ale Ty czytasz dalej, bo musisz wiedzieć, jak to się skończy.

Zapomniane Sny to projekt wart obserwowania

Mam nadzieję, że Zapomniane Sny stworzą jeszcze jakieś kolejne antologie. Może tym razem nie tak cholernie depresyjne, to będę mógł je czytać z nieco większą przyjemnością. Jednak nie da się zaprzeczyć, że to dobrze złożony zbiór opowiadań. Autorzy mieli fajne pomysły, różnorodne i każdy z nich podszedł do tematu w jakiś swój oryginalny sposób. Więc jak niekomfortowo nie czułbym się, czytając ten tytuł, nie sposób nie przyznać, że to dobry zbiór, jedna z lepszych darmowych antologii, jakie ostatnio się ukazały. Dobrze złożone, z odpowiednią ilością opowiadań i bardzo fajną inicjatywą, bo możecie tego nie wiedzieć, ale antologia została wydana w modelu charityware. Jest dostępna za darmo, jednocześnie zachęcają co przekazania dotacji dla Fundacji Wsparcia Ratownictwa RK, więcej o tym możecie przeczytać na stronie Zapomnianych Snów: https://www.zapomnianesny.pl/granice-nieskonczonosci/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

6 + trzy =

Magazyn Hipogryf