Furia wikingów – Ragnar i jego synowie ruszają na podboje!

Hej hej wojownicze Hipogryfy! Czas zabrać się za książkę, w której nie brak topora ni miecza! Gdzie trup ściele się gęsto a krwi tu też pod dostatkiem! Tak się złożyło, że w moje ręce trafiła cała trylogia o wikingach autorstwa Daniela Komorowskiego (Furia Wikingów – Gniew Północy – Potęga Zemsty) i muszę wam przyznać – dawno nic mnie tak nie wciągnęło, jak ta historia. No ale o tym już w samej recenzji! Zaczynamy od tomu pierwszego, czyli Furii wikingów:

 

 

Furia wikingów – spora plejada bohaterów już od pierwszych stron

 

Sam autor wspominał w swoistych uwagach do książki – że pomimo iż książka opiera się na podaniach historycznych i opowieściach o legendarnym władcy Danii Ragnarze Lodbroku oraz jego potomkach, to na potrzeby książki, niektórzy bohaterowie są w nie do końca swoich ramach czasowych, niektórzy powinni być starsi, a inni wręcz jeszcze nie powinni się narodzić. Jednak by dostarczyć nam ciekawą historię, która jednocześnie będzie spójna i nie będzie za bardzo przeskoków o kilkadziesiąt lat do przodu, to trochę zmodyfikowano niektóre postacie względem ich oryginałów z legend wikingów.

 

Nie jest to dla mnie nic złego, wszak Netflix zrobił to samo w swoim serialu o Ragnarze i wyszło to całkiem fajnie. Tak samo jest tutaj i od samego początku z zaciekawieniem możemy śledzić przygody Ivara Bezkostnego.

 

 

Jak to? A co z Ragnarem?!

 

Ragnar też tam jest, jednak trzeba o tym powiedzieć już na początku, te książki nie są o nim, a o jego synach. Ragnar jest już tutaj królem Danii, dodatkowo jest starszy i mimo że nadal ciężko go pokonać i cały czas czynnie uczestniczy w najazdach, to coraz częściej pozwala dowodzić swoim synom. W szczególności autor upodobał sobie Ivara bez Kości (czy jak w tej wersji Ivara Bezkostnego), który praktycznie z każdej bitwy wychodzi zwycięsko, jest genialnym strategiem, okrutnym wojownikiem, do tego… później ma przy sobie wilka i przekoksany miecz! Niczym Jon Snow z Gry o Tron!

 

Jednak nie przeszkadzało mi to ani trochę, bo mimo że Ivar przedstawiany jest jako dowódca idealny, to wcale nie jest bohaterem idealnym – jego okrutne mordowanie kobiet, które zapraszał do łoża, z pewnością nie przysparzało mu wielu fanów wśród czytelników.

 

Dodatkowo przeciwwagą dla Ivara jest jego starszy brat Halfdan – to jemu przypaść ma przywództwo po śmierci Króla Ragnara – jednak sam Halfdan nie jest tak dobrym strategiem i przywódcą jak Ivar. Tym samym jest to jeden z ciekawszych wątków ciągnących się przez wszystkie trzy książki, gdzie sam czytelnik zaczyna rozmyślać nad tym, że następcą tronu nie zasługuje na niego w takim samym stopniu jak jego młodszy brat.

 

 

Podbojów tu nie mało!

 

Książka po dość sprawnym wprowadzeniu bohaterów od razu przechodzi do walk zbrojnych. Nasi bohaterowie dość szybko zaczynają najeżdżać angielskie tereny, zdobywając nie tylko nowe łupy, ale też nowych wrogów. Wrogów, którzy nie rozumieją stylu życia Danów i z pewnością nie będą stronić od kłamstw i podstępów.

 

Jednak nie tylko z nowych terenów czyhać będzie niebezpieczeństwo. Tutaj naprawdę idealnie pasuje łacińskie: homo homini lupus est – człowiek człowiekowi wilkiem jest. Gdyż czy to jarl, czy to brat, czy najlepszy przyjaciel, jeśli pojawi się gdzieś okazja do łatwego zysku, z pewnością i pojawi się ktoś gotowy do zdrady.

 

 

Przyznać muszę, że sam nie wiem — co mnie bardziej ciekawiło:

 

  • Konflikty, które rozgrywały się na ziemiach angielskich, z użyciem mieczy i toporów.
  • Czy też te które działy się w kuluarach domu Ragnara, z użyciem spisków i knowań?

 

 

Dodatkowo wraz z pakietem książek dotarła do mnie taka oto świetna zakładka magnetyczna! 😀 Już wiem, że będę z niej korzystał przy każdej czytanej przeze mnie książce!

 

Co mogę powiedzieć o Furii wikingów?

 

Książka napisana jest ciekawie, ilość postaci i wątków przyciąga, a dość krótkie opisy i zwięzłe dialogi sprawiają, że:

 

  • Nie nudzi się podczas dłuższego czytania.
  • Jak na 480 stron, to naprawdę dużo tutaj się dzieje.

 

Jeśli za to miałbym się do czegoś przyczepić, to sceny gwałtów we wszystkich trzech książkach. Ja wiem, że wikingowie to gwałcili, palili i rabowali — więc zrozumiałe jest, iż gwałty też w książce się pojawiają. Jednak nie wnoszą one nic do fabuły, nie wpływają na zmianę jakiejś postaci itp. Są tam po prostu, bo są, wrzucone gdzieś pomiędzy właściwe wątki. Gdyby ich nie było, historia byłaby taka sama. Więc tym samym nie dość, że nieprzyjemnie się je czyta, to jeszcze nie są tutaj w ogóle potrzebne.

 

 

Ivar zdecydowanie wybija się na tle innych bohaterów i to o nim najwięcej będziemy czytać. Więc jeśli ktoś nie polubi tej postaci, to może mieć tutaj z tym lekkim problem, jednak i tak uważam, że warto się zainteresować Furią wikingów. Zwłaszcza że w kolejnych częściach i pozostali bracia dostają całkiem ciekawe historie. Ja jestem zadowolony z takiego poprowadzenia historii. W serialu od Netflixa wszystko kręciło się wokół Ragnara, więc jakbym dostał teraz książkę, czy wręcz trzy książki, które też ukazują Ragnara w centrum wszystkich wydarzeń, to pewnie bardzo bym to do serialu porównywał. No a tak to mam coś nowego, coś innego i co muszę otwarcie przyznać – naprawdę mnie wciągnęło.

 

Do tego stopnia, że kiedy zaczynałem czytać Furię wikingów, podchodziłem do tego z takim nastawieniem, że:

 

ok, przeczytam pierwszy tom, napiszę na spokojnie recenzję i później wezmę się za drugi.

 

 

Jednak kiedy kończyłem czytać pierwszy tom, bardziej myślałem sobie, że:

 

Nie mam czasu na recenzje! Ja potrzebuje odpowiedzi. Biorę się za drugi tom!

 

 

No a fakt, że pierwszy tom kończy się tak, że od razu musisz sięgnąć po drugi, a sam drugi tom, czyli Gniew północy zaczyna się idealnie w tym samym miejscu, gdzie skończyła Furia wikingów. Nie masz innej opcji jak czytać to od razu! Kiedy jesteś jeszcze w klimacie. Bo to nie są jakieś trzy osobne historie, to jest jednak wielka epicka opowieść, pocięta na trzy książki. Trochę jak Władca Pierścieni, nie możesz przeczytać Drużyny Pierścienia i powiedzieć sobie „ok, było fajnie, kiedyś tam przeczytam Dwie Wieże”. Nie! Idziesz i czytasz Dwie Wieże od razu! Tak samo jest właśnie w przypadku książek Daniela Komorowskiego. Tym samym mi też nie pozostaje nic innego jak dać tutaj link do recenzji drugiego tomu i zaprosić was do dalszej lektury 😉

 

~ Arek

 

 

 

Jednocześnie też wielkie dzięki dla ekipy z wydawnictwa Replika za podrzucenie mi tego pakietu. No i też zachęcam do rzucenia okiem na inne ich pozycje. Mnie szczególnie w oko wpadły te o dawnych wierzeniach Słowian 😉

 


 

 

 

Tytuł: Furia wikingów

Autor: Daniel Komorowski

Wydawca: Replika

Data premiery: 11.02.2020

Liczba stron: 480

ISBN: 978-83-66481-08-4

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

osiem + dwa =

Magazyn Hipogryf