Doom! Ale nie gra Doom Eternal tylko filmowa adaptacja!

Doom Eternal zbiera coraz to kolejne pochwały, zresztą poprzednie części gry też były świetne, to postanowiłem przypomnieć filmową adaptację tej świetnej serii gier. Zwłaszcza że jest dostępny teraz na platformie Netflix.

 

Recenzja filmu Doom z Netflixa blog Hipogryf.pl

 

Doom to za bardzo fabuły nie ma

 

Film jest bardzo luźną adaptacją Dooma. W sumie ciężko ze strzelanki zrobić fabułę na film, szczególnie że wtedy jeszcze scenarzystów dzielił rok od premiery gry Doom z 2016 roku. Więc odpowiedzialny za film Andrzej Bartkowiak, opierać się mógł tylko na starszych częściach gry.

 

Dlatego też fabuła jest dość prosta — oddział komando wpada na bazę na marsie i zaczynają strzelać. Ich zadaniem jest zneutralizowanie zagrożenia, jakie pojawiło się w ośrodku i odzyskania danych (w sumie to na tym korpo najbardziej zależy, życie ludzi jest gdzieś na końcu, jak to zwykle w takich filmach bywa).

 

No i w sumie to jest proste i motyw, który się sprawdza w kinie akcji. To samo przecież było z Alienem. Tak, zły i groźny kosmita, trzeba ratować przed nim ludzi, no ale jakby udało się odzyskać jakiś okaz, no to byłoby cudownie. Tu jest trochę podobnie, naukowcy giną, nie wiadomo co ich zabija, ale odzyskanie badań najważniejsze, no bo hajs mu si się zgadzać.

 

Recenzja filmu Doom z Netflixa blog Hipogryf.pl

 

Do tego bohaterowie to też niezła gromadka, jeden to ćpun, drugi się tnie, trzeci ma jakąś tajemniczą przeszłość, a jeszcze jeden to w ogóle jest tam nowy i nie ogarnia. Co tylko mogli, to tam wrzucali. Warto zaznaczyć, że pojawiło się sporo znanych twarzy: Karl Urban, Dwayne Johnson, Deobia Oparei, Rosamund Pike, Ben Daniels czy Richard Brake to tylko część z aktorów, jacy tam zagrali. Tutaj faktycznie, udało się zebrać naprawdę dobrą obsadę aktorską.

 

Doom to taki Resident Evil na marsie

 

Było nawiązanie do Aliena w tej recenzji, no to teraz czas na Resident Evil. Nie grę, tylko też film. Bo mam nieodparte wrażenie, że Doom to właśnie taki Resident Evil, tylko że na marsie. W RE mieliśmy wirusa zombi i laboratorium. Tutaj mamy badania genetyczne i laboratorium. Zresztą nawet klimatem trochę to pasuje, ot bohaterowie zamknięci w naukowej placówce z zombie-podobnymi potworami.

 

Doom — jak mnie bolą dialogi w tym filmie

 

Są tak sztuczne, sztampowy i sztywne, że szczerze szkoda było ich słuchać (ile „sz” w tym zdaniu wyszło). Dla przykładu typu z wielką giwerą i pseudonimem „Destroyer” wsiada do pojazdu i rzuca „Daddy on board!”… uhhhh, jak dobrze, że w tym filmie chodzi o strzelanie, a nie o dialogi, no ale i tak cringe pozostaje. Ja wiem, że to był 2005 roku i wtedy to mogło się komuś wydawać „cool” i w ogóle (chociaż nie, jak sięgam pamięcią do 2005, to wtedy też to drażniło). No ale tutaj muszę przyznać, że film się pod tym względem trochę zestarzał. Widać, że to ten typ kina silnych milczków, którzy tylko strzelają, a jak otworzą usta to żeby powiedzieć „let’s roll baby!” czy coś takiego.

 

Film prosty, ale przyjemny w odbiorze

 

Film ma prostą fabułę, kiepskie teksty rzucane przez bohaterów, cała fabuła przypomina film o wirusie zombie, gdzie ludzie zamieniają się w potwory i trzeba wydostać się z laboratorium, do tego nie powiedziałbym, że oddaje klimat gier. No ale z drugiej strony, oglądałem go z zaciekawieniem, odpaliłem go na Netflixie i słyszę, że ktoś do mnie pisze na messengerze a ja takie „zaraz zaraz bo tu strzelają”, niby mogłem zatrzymać i zobaczyć co ktoś chce, no ale rozwałka na ekranie była na tyle przyjemna dla oka, że nie chciałem, żeby coś mnie od tego odrywało. Więc skłamałbym, mówiąc że źle się bawiłem go oglądając. Zamówić pizze, otworzyć piwo, odpalić Netflixa i oglądać. Do takiego zestawienia, ten film nadaje się idealnie. Oczywiście daleko mu do takich adaptacji, jak np. Netflixowy Wiedźmin 😉

 

 


 

Blog o fantastyce Hipogryf.pl jest na Facebooku!
Jeżeli chcesz być na bieżąco ze wszystkimi zapowiedziami czy recenzjami książek, filmów oraz gier, gorąco zachęcam do obserwowania oficjalnego profilu Hipogryf.pl na Facebooku. Znajdziesz tam info zarówno o fantasty, science fiction, jak i horrorach, o których piszemy na blogu.

 

Wolisz bardziej wizualnego materiały? Hipogryf.pl jest też na Instagramie.
Chcesz wiedzieć, jak wygląda pisanie bloga od kuchni? Jakie książki przyjechały do recenzji albo w jakie gry RPG, planszówki czy karcianki obecnie gramy? Obserwuj Hipogryf.pl na insta 😉

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: