Dom pełen zła — gra paragrafowa niczym stary dobry horror!

Hej upiorne Hipogryfy! Wczoraj omawialiśmy sobie paragrafówkę Czarnoksiężnik z Ognistej Góry, a dzisiaj przychodzę do was z kolejną drugą grą paragrafową z serii Fighting Fantasy -> Dom pełen zła! Różni się ona nieco od wczorajszego tytułu, gdzie mieliśmy w sumie czyste heroic fantasy, a tutaj mamy… no cóż… horror!

 

 

Fighting Fantasy – Dom pełen zła

 

Czym są książki paragrafowe, powiedzieliśmy sobie przy okazji recenzji Czarnoksiężnika z Ognistej Góry, jak i też samej zapowiedzi serii Fighting Fantasy, jednak jak potrzebujecie przypomnienia, to są to książko-gry, w której to my decydujemy o przebiegu wydarzeń, my jesteśmy bohaterem i de facto “gramy”.

 

 

Dom pełen zła to jednak nie jest typowe RPG, gdzie naszym głównym zajęcie będzie rozwijanie postaci, zabijanie orków i zdobywanie oręża. O nie! Tutaj wygląda to zupełnie inaczej. Bo oto nam, zwyczajnemu, niczym niewyróżniający się człowiekowi, rozwala się samochód na jakimś pustkowiu, gdzie ani nikt inny nie przejeżdża, ani zbytnio żadnego domostwa w pobliżu nie ma. Poza jednym domem, gdzie zamieszkujący go hrabia przyjmuje nas — przemokniętych, przestraszonych i zagubionych — wręcz z otwartymi ramionami. Nasz gospodarz jest nad wyraz gościnny i po chwili już rozumiemy, że jest to dom, do którego łatwo wejść, ale nie sposób go opuścić.

 

 

Nie spodziewałem się tego

 

Dom pełen zła to nie przygoda o odkrywaniu skarbów i zdobywaniu chwały, to opowieść o człowieku uwięzionym w groteskowym domu, pełnym motywów, jakie znamy ze starych horrorów.

 

 

Z początku myślałem, że to będzie taka w miarę lekka historia, na wzór tych wszystkich młodzieżowych serii jak Gęsia skórka (ang. Goosebumps) czy Opowieści z krypty (ang. Tales from the Crypt). Jednak kiedy zaczęły wchodzić motywy sekty, składania ofiar, czy fakt, że naprawdę łatwo tutaj zginąć. Uświadomiłem sobie, że to jest naprawdę niezłe. To co prawda nie jest klimat Drakuli Brama Stokera, ale widać, że bardzo mocno się tym inspirowali. Mężczyzna uwięziony w domu, tajemniczy i mrocznych hrabia, straszne i potworne rzeczy w każdym pokoju…

 

Oglądaliście film Dracula z 1992 roku? Z Garym Oldmanem w roli Hrabiego i Keanu Reevesem w roli Harkera? To właśnie z tym obrazem najbardziej kojarzy mi się Dom pełen zła.

 

 

Strach się bać!

 

Dalej mamy statystki postaci, jak zręczność, wytrzymałość i szczęście, ale w przeciwieństwie do Czarnoksiężnika z Ognistej Góry, tutaj dochodzi jeszcze jeden: strach.

 

Zaczynam ze strachem na poziomie 0, a każde spotkanie z jakimś makabrycznym czy paranormalnych zjawiskiem, podnosi nasz strach w górę, aż nie osiągniemy jego maksymalnej wartości (ustalanej kośćmi na początku gry), wtedy po prostu umieramy… ze strachu.

 

 

Jest to naprawdę fajne rozwiązanie i sprawia, że zastanowimy się dwa razy, zanim zaczniemy sprawdzać każdy zakamarek domu.

 

Co prawda szybciej zginąłem od jakiejś pułapki czy zdradzieckiego towarzysza niż strachu, jednak ta statystyka tkwiła mi gdzieś w głowie przez cały czas grania.

 

Dom pełen zła – jak mi się grało?

 

Inaczej.
Tak, to jest dobre określenie. W Dom pełen zła grało mi się inaczej niż w inne paragrafówki. Tutaj wszystko skupia się na odkrywaniu — kto jest kim i co tu się dzieje niż na przeżywaniu radosnej przygody. Tym samym, w ten tytuł wolałem grać samemu, późnym wieczorem, żeby był lepszy klimat. Muszę też zaznaczyć, że pierwsze przejście gry było tym najbardziej emocjonującymi. Za drugim czy trzecim razem też jest fajnie, no ale jak ogarniamy mniej więcej, o co chodzi naszemu gospodarzowi, to już nie ma aż takiej niepewności.

 

 

No i też gubiłem się o wiele rzadziej niż w przypadku Czarnoksiężnika z Ognistej Góry. Tutaj wybory ścieżek były nieco prostsze, gdzie przeważnie mogliśmy wybrać drogę na lewo albo prawo, lub też zajrzeć do jakiegoś pokoju.

 

Podsumowanie

 

Zarówno w Czarnoksiężnika z Ognistej Góry, jak i Dom pełen zła grało mi się niesamowicie przyjemnie. W tym pierwszym spodobało mi się samo eksplorowanie i znajdowanie rzeczy, w przypadku Domu pełnego zła na pierwszy plan zdecydowanie wybija się klimat tej paragrafówki. Wciąga, ciekawi i zostaje w głowie po zagraniu.

 

 

Ta książka również ma bardzo ładne wydanie, w sumie to takie samo jak Czarnoksiężnik tylko oczywiście z inną zawartością. Mamy twardą oprawę, złote zdobienia, multum ilustracji i oczywiście wysokiej jakości papier. Więc tutaj naprawdę nie mam się do czego przyczepić. No i nawet jak zapiszemy całą kartę postaci, to tutaj macie link, żeby sobie takie wydrukować:

 

http://foxgames.pl/wp-content/uploads/2020/08/FF_DOM_PELEN_ZLA_karta_przygody_wrogowie.pdf

 

Plusy:

+ kojarzy mi się z Drakulą – Brama Stokera
+ statystyka “strach”
+ bardzo ładne wydanie

 

Minusy:

najbardziej zaskakuje przy pierwszym zagraniu (ale przy kolejnych przejściach również jest sporo zabawy)

 

Tytuł: Dom pełen zła
Tytuł oryginalny: House of Hell
Autor: Steve Jackson
Seria: Fighting Fantasy
Wydawca: FOXGAMES
Data premiery: 16.09.2020
Liczba stron: 230

 

No i też wielkie propsy dla FOXGAMES za podrzucenie mi egzemplarza do recenzji! 😀

 

~ Arek

 

Książkę paragrafową Dom pełen zła można zamówić bezpośrednio ze strony Grupy Wydawniczej FOKSAL:

 

 

 

Birdman

Birdman

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: