Diablo II Lord of Destruction — dodatek obowiązkowy

No i w końcu nadszedł czas opowiedzieć sobie o dodatku do jednego z najbardziej rozpoznawalnych tytułów z gatunku hack and slash. Napisane już było o pierwszej części Diablo, o dodatku Hellfire, jak i też o drugiej części gry, no to teraz przyszedł czas na dodatek Lord of Destruction. Rozszerzenie, które tak dobrze łączy się z podstawką, że po zagraniu w D2 + LOD, późniejsze ogrywanie samej dwójki wydaje się dziwnie… puste.

 

Znam jeszcze jeden przypadek, kiedy dodatek tak dobrze integruje się z podstawową wersją gry, że nie opłaca się grać inaczej i jest to Gothic 2 wraz z dodatkiem Noc Kruka.

 

Diablo 2 Lord of Destruction recenzja gry na blogu Hipogryf.pl

 

Lord of Destruction i ogrom nowości

 

Dodatek do drugiej części Diablo daje nam naprawdę sporo! Wprowadzone zostały dwie nowe grywalne postacie — Druid zdolny zmieniać się w wilkołaka i niedźwiedziołaka, rzucający zaklęcia żywiołów i przyzywający duchy zwierząt do pomocy, oraz Zabójczyni — szybka i zwinna, walcząca specjalnie dla niej dodanymi szponami i naręcznymi ostrzami, oraz rzucająca śmiercionośne pułapki pod stopy swoich wrogów. Dostajemy V akt fabularny, zabierający nas do warowni barbarzyńców i dziejący się na terenach Góry Arreat, oraz nowego najemnika do rekrutacji, jakim właśnie jest barbarzyńca.

 

Zwiększono rozdzielczość gry z 640 × 480 na 800 × 600, dodano runy, które można umieszczać w przedmiotach, przedmioty eteryczne, które były silniejsze od zwykłych, ale nie dało się ich naprawiać i przedmioty klasowe, których mogła używać tylko dana klasa postaci. No i były oczywiście nowe potwory do zabicia, nowe zadanie czy nawet nowe przepisy w kostce Horadrimów.

 

Diablo II - Lord of Destruction postać Druida w grze

 

Dodatek daje nam tyle nowości, że jak ktoś wróci do podstawki, to zaczyna mu brakować tych rzeczy. Przeszkadza niższa rozdzielczość, brakuje run i nie działają nowo poznane przepisy w kostce. Tym samym dodatek jest wymagany, aby cieszyć się grą w pełni. Zresztą szybko na półkach sklepowych pojawiły się zestawy D2 + LoD.

 

Lord of Destruction i właściwe zakończenie

 

W Diablo II głównym przeciwnikiem jest mroczna trójca, trzech demonicznych braci, którym musi stawić czoła. Problem w tym, że Mefisto i Diablo pokonujemy w podstawowej wersji gry, jednak aby pokonać Baala — Pana Zniszczenia, trzeba kupić dodatek Lord of Destruction. Tym samym pojawiła się sytuacja, gdzie dosłownie musimy sobie “dokupić” zakończenie gry, bo w podstawowej wersji go nie ma. Mimo że LoD jest świetnym dodatkiem i wprowadza dużo fajnych rzeczy, to chyba od zawsze bolał mnie ten motyw. Blizzard już na początku wiedział, że będzie trzech braci, jednak z premedytacją dał w podstawowej wersji tylko dwóch z nich, a trzeciego zostawił sobie na dodatek.

 

Gra bez dodatku to okrojona zabawa

 

Lord of Destruction sprawia, że świetna gra, jaką jest Diablo 2, staje się jeszcze lepsza! Pamiętam, że w czasach świetności tytułu – jeżeli tylko była taka opcja, wybierało się grę z dodatkiem, a ten, kto nie miał Pana Zniszczenia, patrzył tęsknie na te wszystkie opisy Druida, jakie pojawiały się w czasopiśmie Click!

 

Pamiętam to dobrze, bo sam czytałem numer poświęcony Diabełowi raz za razem, z wytęsknieniem czekając aż będzie mi dane zagrać w tę grę. Tym samym LoD jest świetnym dodatkiem, który nie tylko dodaje multum rzeczy, ale też zamyka historię dwójki. W sumie to tym samym Blizzard nieco wręcz wymusił zakup tego dodatku. Zresztą podobne zagranie pojawiało się przy Diablo III i Reaper of Souls, no ale to już temat na osobny wpis 😉

 

Jak zwykle, zachęcam do zapoznania się z pozostałymi wpisami o Diablo.

 

 



Arkadiusz Orzeł

Arkadiusz Orzeł

Staram się aktywnie promować czytanie, granie w gry planszowe i ogólnie pojętą fantastykę.

%d bloggers like this: