Chilling Adventures of Sabrina sezon 1 – podsumowanie

Chilling Adventures of Sabrina to serial na platformie Netflix przedstawiający uwspółcześnioną wizję przygód pół-czarownicy Sabriny (oparty na komiksie o tym samym tytule). Jest nieco bardziej mroczny, nieco bardziej odważny niż poprzednie odsłony Sabriny i zdecydowanie ciekawszy 😉 Zapraszam was do mojego podsumowania pierwszego sezonu!

 

 

Poznajcie Sabrinę Spellman

 

To za co muszę pochwalić ten serial już od pierwszych linijek tekstu to gra aktorska, jaką pokazała mi Kiernan Shipka, wcielając się w postać tytułowej Sabriny Spellman. Jeśli obawiacie się czegoś na wzór Zmierzchu i aktorki o jednym wyrazie twarzy, to od razu was mogę uspokoić — Kiernan serwuje nam tutaj cały wachlarz emocji, od radości poprzez łzy i rozpacz. Mamy tu naprawdę fajny przykład, gdzie główna bohaterka jest serio dobrze napisana, a do tego jej aktorka potrafi wczuć się w tę rolę i to po prostu działa.

 

 

Nie od razu pokochałem Roz, Susie czy Harveya

 

Tak jak mogę chwalić główną bohaterkę i to jak odgrywa ją Kiernan Shipka, tak dużo więcej czasu zajęło mi przekonanie się do jej filmowych przyjaciół: Roz, Susie i Harveya. Nawet jeśli potem dostali dużo ciekawsze wątki (w drugim sezonie aż z ciekawością śledzi się ich przygody), to na początku stoją cały czas w cieniu Sabriny do tego stopnia, że o wiele ciekawej śledzi się życie Ambrosa Spellmana czy ciotek Sabriny albo tych trzech wrednych wiedź.

 

od lewej: Susie, Harvey i Roz

 

Lepsze i gorsze pomysły serialu

 

To co muszę przyznać, to fakt, że każdy z odcinków był na swój sposób ciekawy i mimo że z początku były to raczej takie mniejsze przygody, które jakoś złożono w pierwszy sezon — to siedziałem i oglądałem jeden po drugim, robiąc sobie dosłownie taki Sabrinowy maraton. To co mi jednak przeszkadzało, to nierówność tego serialu. Raz jest bardzo mroczno i poważnie jak przy wątku kanibalistycznym, a zaraz potem jakoś sielsko i ze szkolnymi i sercowymi dramami nastoletniej Sabriny. No ale to jest chyba coś, do czego muszę się tutaj przyzwyczaić, bo mam wrażenie, że cały serial będzie utrzymany w ten sposób.

 

Już nawet początkowe wątki: jak np. ten z Malum Malus, potrafią zainteresować widza

 

Sabrina i oprawa wizualna serialu

 

Podoba mi się, no podoba mi się! Zaczynając od intro stylizowanego na stare filmy grozy, poprzez wystroje mieszkań i szkół (stare meble, półmrok, ciemne barwy), po sam świat, gdzie ciągle mamy jakieś ponure lasy, nocne przechadzki i słabo oświetlone pomieszczenia. No po prostu podoba mi się klimat, w jakim nakręcili ten serial, co ja mogę na to poradzić 😉

 

 

Sabrina – słowem podsumowania

 

Początek Chilling Adventures of Sabrina zaciekawił mnie na tyle, że pochłonęłam cały pierwszy sezon i chce więcej! Więc tak, nie jest to może opus magnum Netflixa, jednak świetnie zrobiona główna bohaterka, zachwycająca oprawa wizualna (ponure miasteczko, ciemno, straszno, burze i pioruny), oraz fajne motywy, jak dla mnie sprawiają, że warto sięgnąć po ten serial.

 

Sabrina i siostry wiedźmy

 

 

No a jeśli mało wam Netflixowej Sabriny, to na blogu o fantastyce Hipogryf.pl pojawiły się recenzje trzech książek dziejących się w uniwersum Chilling Adventures of Sabrina i opowiadających nieznane dotąd przygody młodej pół-czarownicy. Są to kolejno:

 

 

Gorąco zachęcam do zapoznania się z nimi!

 

~ Arek

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

siedemnaście + szesnaście =

Magazyn Hipogryf