Bóg Maszyna – wynalazca kontra system

„Bóg maszyna” to książka, którą od dłuższego czasu planowałem przeczytać. Moi znajomi zgodnie ją zachwalali i dodatkowo pomógł fakt, że to pierwsza powieść autorki, a do polskich debiutów fantasy mam słabość. Czy ostatecznie poziom lektury mnie zadowolił? Zapraszam do recenzji.

W królestwie Antianu istnieje siła zwana Wolą, której używać mogą tylko bogowie. Państwo to jest pełne niesprawiedliwości, z którą nie zgadza się młody szlachcic Tagard Logor Szalan. Zamiłowany w maszynach młodzieniec uczy się, jak zasilać je Wolą. To rewolucyjne odkrycie może zmienić wszystko. Zamieszany w wielką politykę Tagard postanawia rzucić wyzwanie obecnemu ładowi i położyć kres okrutnemu porządkowi.

Świat stworzony przez autorkę został zaskakująco dobrze. Widać, że dokładnie go przemyślała i nie jest on tylko tłem, lecz przede wszystkim motorem napędowym historii.

W królestwie Antianu istnieje wąska grupa uprzewilijowanych, mogących się pochwalić stygmatami, czyli czymś zwierzęcym typu kolce na brodzie itp. Ktoś, kto ich nie posiada albo nie jest w pełni sprawny fizycznie lub umysłowo, zostaje uznany za kalekę, co de facto czyni go niewolnikiem.
W tym uniwersum kaleki niezależnie od dawnego statusu tracą swoje wszelkie prawa i majątki, ponieważ uważa się, że nie są już w pełni ludźmi i powinni służyć tym ludziom, których Landerion stworzył „na swoje podobieństwo”. Jest to rażąco niesprawiedliwie, co często jest nam przypominane w trakcie lektury, także z powodu Gawiera — sługi Tagarda, z którym ten ma częsty kontakt. Autorka zgrabnie przedstawiła ten społeczny problem i sprawiła, że z jego powodu byłem mocno zaangażowany w fabułę.

Główny bohater również jest jedną z większych zalet powieści. Skupiony na sobie introwertyk, który bywa egoistą i czasami zbyt uczuciowo podchodzi do niektórych sytuacji. Jest przy tym wielkim umysłem i potrafi… Może nie tyle pokochać, ile mocno przywiązać się do niektórych osób w swoim życiu. Początkowo to młodzieniec pełen marzeń, ale w trakcie powieści przechodzi przemianę, która była dla mnie naprawdę zaskakująca i jednocześnie logiczna. Autorka stopniowo zmienia jego charakter i staje się on postacią niejednoznaczną. Trudno go nazwać sympatycznym i wielu czytelników może go nie polubić, lecz jest bardzo interesującym bohaterem, którego dalsze losy trudno przewidzieć. Dawno nie spotkałem głównego bohatera, co do którego moje uczucia byłyby tak…skrajne.

Reszta postaci również prezentuje wysoki poziom, jak np. obyta w dworskich intrygach Ilya, Gawier — kaleki sługa przyzwyczajony do braku wolności, któremu trudno sobie wyobrazić, że może być traktowany normalnie, Teremi, którą łączy z Tagardem pasja do tworzenia wynalazków czy czarujący książę Selimar.
Każda z nich była interesująca i nie mogę powiedzieć, żeby los którejkolwiek z nich był mi obojętny.

Ogólnie książkę czytało mi się świetne. Śledzenie przemiany głównego bohatera było bardzo wciągające, a jego poruszanie się w świecie dworskich intryg, do których mam słabość, powodowało u mnie chęć rozwikłania wzajemnych powiązań i motywów wszystkich graczy. Jedynym malutkim minusem było to, że przewidziałem głównego antagonistę, przez co odkrycie jego tożsamości przez bohaterów nie było dla mnie szokujące, chociaż może to wina tego, że za dużo Sherlocka Holmesa czytałem.

Podsumowując, uważam „Boga maszynę” za świetny debiut, który uznaję za perełkę, jeśli chodzi o polską fantastykę. Liczyłem, że ta książka będzie dobra, ale nie, że aż tak. Przemiana głównego bohatera oraz sama fabuła były naprawdę wciągające i powieść prezentowała przez cały czas równie wysoki poziom. Polecam i niecierpliwie czekam na drugi tom.

Tytuł: Bóg Maszyna
Autor: Joanna W. Gajzler
Wydawca: Lira
Data premiery: 08-09-2021
Liczba stron: 704
ISBN: 9788366966635

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

pięć × 3 =

Magazyn Hipogryf
%d bloggers like this: