Batman: Klątwa Białego Rycerza

Witajcie Gryfy z Gotham! Dzisiaj będziemy śledzić kolejną przygodę naszego zamaskowanego detektywa! Klątwa Białego Rycerza jest już dostępna na naszym rodzimym rynku i nie mogłem sobie pozwolić na nie przeczytanie tego komiksu. Zwłaszcza że (mały spoiler co do dalszych akapitów) klimat jest tam 10 na 10. Nie przedłużając, zapraszam do recenzji!

„Batman. Klątwa Białego Rycerza” to porywająca i skłaniająca do refleksji kontynuacja bestsellerowego komiksu „Batman. Biały Rycerz”. Scenarzysta i rysownik Sean Murphy ponownie rozkłada mit Batmana na czynniki pierwsze. W miejskiej dżungli Gotham toczy się nieustanna wojna pomiędzy Batmanem a Jokerem – wojna, w której niełatwo rozróżnić, kto jest bohaterem, a kto złoczyńcą.
Altruistyczną osobowość Jacka Napiera ponownie zdominował przebudzony Książę Zbrodni, dlatego Joker jest gotów przenieść konflikt na wyższy poziom – a jego armia właśnie zyskała nowego żołnierza. Azrael, z płonącym mieczem w dłoni, dźwigający brzemię setek lat historii, jest najmroczniejszym rycerzem, jakiego widziało Gotham. Wrogowie Batmana padają od jego ostrza jeden po drugim – krok po kroku nowy krzyżowiec urzeczywistnia w Gotham własną wizję nieba na Ziemi. Tego przeciwnika może powstrzymać jedynie Batman i jego sojusznicy, którzy nie zawsze ufają swojemu mistrzowi. Kiedy Joker i Azrael ujawnią nieznane fakty z historii rodziny Wayne’ów, Gotham City może stracić całą wiarę, jaką pokładało w Mrocznym Rycerzu.

Kreska cieszy oczy

Ostatnio recenzowałem Czarną Orchideę — naprawdę piękny komiks, gdzie kreska wgniotła mnie w fotel. Przy Klątwie Białego Rycerza może nie było to aż tak niesamowite, jednak i tak wizualny aspekt naprawdę cieszył oczy. Czy to przez wizję Arkham z 1685 roku, czy przez niesamowicie dopasowane kadry i bardzo fajne przejścia między różnymi nastrojami w komiksie. Tak, ten album naprawdę może się podobać!

A historia nie pozostaje w tyle!

Batman musi zmagać się z konsekwencjami wydarzeń z poprzedniego komiksu White Knighta, poznać historię swoich przodków, w tym Edmunda Wayne i stanąć w szranki z nowym zagrożeniem, jakie niesie ze sobą Azrael. Dzieje się sporo i nawet jeśli nie czytaliście poprzednich opowieści o Białym Rycerzu, to i tak będziecie zachwyceni. W szczególności zakończenie… jakie ono było dobre! Jak dla mnie na równi z zakończeniem z growego Batman Arkham Knight.

Cieszy mnie, że z White Knighta mam jeszcze do przeczytania historię o Harley Quinn, bo aż byłoby mi smutno, gdyby na tym miała zakończyć się ta cudowna, gorzka i ponura historia. Co prawda Klątwa Białego Rycerza kończy się tak, że na tym etapie mamy świetne zakończenie przygody Panicza Wayne, jednak odezwie się tutaj we mnie mój wewnętrzny egoista i powiem, że: te komiksy podobały mi się na tyle, że chciałbym jeszcze!

Podsumowując

Obowiązkowa pozycja dla osób, które przeczytały Białego Rycerza oraz dla fanów bardziej powolnych i złożonych historii. Mało się biją, dużo umierają i gadają. Jest ponuro, szaro i smutno, idealna kwintesencja Batmana i Gotham City.

Wątek z Harley podobał mi się tak bardzo, że idę teraz czytać Batman: White Knight Presents: Harley Quinn.

~ Arek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

3 × 5 =

Magazyn Hipogryf