Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou – recenzja

Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou – recenzja

20 maja 2021 0 przez Birdman

Coooooo?! Anime na Hipogryfie?! Ano! Nowe idzie! Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou to naprawdę okropny tytuł, który był dla mnie zły jeszcze na etapie Light Noveli, no a jak się dowiedziałem – że anime jest jeszcze gorsze, to wręcz musiałem to obejrzeć! Tym samym, moje Hipogryfy, ponarzekajmy sobie na Arifuretę 🙂

 

Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou i mój przyjaciel Piotr

 

Mam takie otaku przyjaciela, Piotrka co go znam jeszcze od pierwszej klasy podstawówki. Zawsze na bieżąco z seriami anime (a teraz to i nawet Light Novelkami), nie ominął ani jednej okazji, żeby opowiedzieć mi co nowego właśnie ogląda/czyta. Pamiętam to dokładnie, bo gościu kocha spoilerować i już na początku jego recenzji – wiesz kto i w którym momencie umiera, czy gdzie jest plot twist! Tak… to jego typu, który podejdzie do Ciebie i powie “hej obejrzyj sobie anime X, tam jest taki fajny gościu X, szkoda tylko, że pod koniec umiera”. To jest jego styl!

 

No i Piotrek był strasznie zajawiony Arifuretą — jak wychodziła nowelka, dosłownie nie czytałem tego, a i tak byłem na bieżąco, bo mi wszystko opowiadał. No a jak człowiek się tyle tego nasłuchał, to aż sam postanowił po to sięgnąć, no i się zaczęło:

 

O czym jest Arifureta?

 

Po raz enty idziemy do innego świata, dostajemy skille, rozwijamy naszą postać i jesteśmy jakąś hybrydą postaci z gier RPG. Tak, Isekai jest niesamowicie popularny i tego typu historie rosną jak grzyby po deszczu. Problem w tym, że sporo z nich to historie mierne. Świetnym isekai jest dla mnie Re:Zero, z pomysłem, z klimatem, coś oryginalnego, coś nowego. Również dobrym isekai jest dla mnie Konosuba, ale to już bardziej parodia isekaiców niż pełnoprawny przedstawiciel gatunku.

 

No i jest też pełno złych, o tym, że bohater trafia do innego świata i dosłownie zaczyna wbijać lvle jak z jakiejś gry jRPG. Nie masz jakieś złożonej historii, rozbudowy postaci czy wprowadzenia do świata. Masz bohatera (przeważnie samotnika), który na początku jest nikim, a za chwile wszyscy sikają na jego widok i tylko powtarzają jaki jest potężny… no dosłownie mokry sen gracza MMORPG.

 

Niestety, ale taka właśnie jest Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou.

 

Nawet jeśli z początku zaczyna się ciekawie, gdzie mamy bohatera o dość słabych skillach ofensywnych, który musi nadrabiać głową, oraz bardzo fajny wątek początkowy: Gdzie zostaje zdradzony przez swoją grupę i porzucony na pastwę losu w odmętach podziemi, z których powoli wychodzi przemieniony w nieco inną osobę.

 

To potem już jest tylko gorzej. MC staje się kolejny koksem, za którym ludzie idą gęsiego, fabuła schodzi na bok, pojawia się coraz więcej szablonowych postaci (mała blond wampirzyca… serio?!), albo wręcz tak złych, że nie można ich słuchać (patrzę na Ciebie króliku!), przez co każdy kolejny chapter/odcinek, to coraz niższa ocena w moich oczach.

 

Nawet nie wiadomo kiedy, cały świat zaczyna kręcić się wokół głównego bohatera (coś jak z Shield Hero, który nagle stał się zbawcą świata).

 

Czy polecam Arifureta Shokugyou de Sekai Saikyou?

 

Niestety ale nie. Jak szukasz dobrego isekai, to nie tutaj. Idź obczaj:

 

  • Kono subarashii sekai ni shukufuku wo!
  • Re:Zero kara Hajimeru Isekai Seikatsu
  • Digimony (tak! Digimony to isekai i będę się przy tym upierał)
  • Re:Creators (reverse isekai?)
  • .hack//Sign (stare ale klimatem wymiata)
  • Fushigi Yuugi (tak pół żartem to dodaje… ale w sumie czemu nie!)

 

Dla mnie Arifureta to słabe anime o niewielu wątkach, kiepskich bohaterach, nadmiernym skupianiu się na MC i olanej budowie świata przedstawionego.

 

~ Arek