20 000 Słów Fantastyki – oby więcej takich pozycji!

Hej hej książkowe Hipogryfy! Wróciłem z urlopu to i czas wrócić do pisania o fantastyce! Zaczynamy od 20 000 Słów Fantastyki — wyjątkowego projektu Rafała Cywickiego. Rafał jest autorem bloga Sto Słów Fantastyki (https://stoslowfantastyki.com/), gdzie publikuje swoje krótkie formy, składające się dokładnie ze stu słów. E-book, który dzisiaj będę omawiać, to zbiór takich właśnie tekstów, dokładnie to 200 tekstów wybranych spośród pozycji, jakie autor opublikował na swoim blogu na przestrzeni ostatnich 10 lat.

Czego się spodziewałem?

Z opisów i innych info w necie, spodziewałem się czegoś na wzór czytanych przeze mnie ostatnio antologii, czy innych opowiadań, które łatwo się czyta, ale i też łatwo zapomina. Taki standard, wtedy też nie za bardzo jeszcze rozumiałem całą ideę tych stu słówek, ale to bardzo szybko się zmieniło!

A co dostałem?

Coś innego! Coś naprawdę innego, czemu jeszcze nie potrafię nadać imienia. Krótkie formy, często humorystyczne, ale z ponurą puentą, do tego czasami skłaniające do dłuższych przemyśleń, a jednocześnie dalej będące fajnymi historyjkami sci-fi/fantasy. Niczym jakieś pokręcone haiku pisane przez samego Doktora Who albo kartki z pamiętnika mieszkańca krypty z Fallouta. Było to dla mnie coś innego i co najważniejsze, coś interesującego! No a sam pomysł na to, że każda historia ma tylko sto słów? 10/10.

Tekst Szybkie czasy fajnie odnosił się do krótkich i łatwych treści, które po prostu oglądamy na telefonie, a nie czytamy czy analizujemy. Podobnie też jak Content i Koniec Pracy zgrabnie nabijały się z niektórych absurdów tworzenia treści / zarabiania pieniędzy. Dyskryminacja i Siła Modlitwy powinny dostać swoje kontynuacje! Czytając Penfriendów miałem przed oczami obraz radioaktywnego pustkowia ze wspomnianego już Fallouta. Były też odniesienia do wiary, polityki, związków, a nawet OOBE, no dosłownie wszystkiego.

Czy jest po pozycja dla każdego?


Tak, ale nie każdemu się ona spodoba. I to jest dobre! Bo te drabble nie są tylko po to, żeby Ci się podobały. Są też po to, żeby cię wkurzyć, zirytować, zaciekawić, zaniepokoić, ogólnie wywołać jakieś emocje. Nie zawsze pozytywne, ale zawsze jakieś.

Nie powiem, że wszystkie setki podobały mi się po równo. Przy jednych wracałem i czytałem sobie jeszcze raz, bo były na tyle ciekawe. Przy kolejnych jedynie moje nozdrza nieco głośniej wypuściły powietrze, zupełnie jak przy przeglądaniu memów na 9gagu… i leciałem dalej. No ale nie ma przecież opcji, żeby podobały mi się wszystkie. Np. te, które gdzieś tam odnosiły się do sytuacji polityczno-gospodarczych, na które mam kompletnie wywalone, po prostu przechodziły bokiem i nie mogę powiedzieć, żeby jakoś mnie ruszyły (po części też dlatego, że nie byłem dla nich targetem). Jednak ten e-book był na tyle inny niż książki, jakie do tej pory czytałem, a same motywy na tyle ciekawe, że nie żałuje ani jednej minuty, jaką poświęciłem tutaj na lekturę.

Dobrze się stało, że przeczytałem tę książkę właśnie teraz, a nie wcześniej. Wróciłem dopiero co z wakacji i przez prawie 2 tygodniach bez neta naprawdę zacząłem zauważać, jak bezsensownie marnujemy czas na oglądanie youtube, memów czy social media. 20 000 Słów Fantastyki przez swój wisielczy humor i wyśmiewanie zbytniego przywiązania do życia w sieci, pomogło mi w podjęciu decyzji, że weekendy będę spędzał bez internetu 😉

Co poza e-bookiem 20 000 Słów Fantastyki?

Poza samym kupieniem i przeczytaniem e-booka możesz też wbić na bloga autora -> https://stoslowfantastyki.com/

Tutaj znajdziesz też nowsze drabble, te, które pojawiły się już po publikacji Słów Fantastyki. Fajnie zobaczyć też, że blog ma już 10 lat i nie zapowiada się, żeby miał gdzieś zniknąć z neta. Tym samym mi osobiście taki projekt bardzo się podoba i obstawiam, że nie jestem w tym odosobniony.


ps. plus do autora za ogarnianie selfa, itch.io czy Stripe. Niby podstawy, ale widziałem już wielu debiutantów, którzy i tego by nie ogarnęli.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

1 + dziesięć =

Magazyn Hipogryf